DOBRY film: Dunkierka

static.highsnobiety.com

W sumie dziwny to film wojenny: wroga prawie nie widać, pierwszego i ostatniego Niemca widzimy pod koniec, a prawie 400 tys. armia chłopa po prostu spieprza. Dla jednych będzie to poważnym problemem. Ja dołączam do tych, którzy widzą tutaj kino emocjonujące, piękne, pełne dramatów osobistych, ze zgrabnie wmieszaną wielką historią w tle. Do tego oddane co do detala realia drugiej wojny światowej, Nolan za kamerą i wkurzeni Francuzi. Dwie godziny lecą jak sekunda, a my chcemy zostać pilotem RAF-u!

Dunkirk

Francja, Holandia, USA, Wielka Brytania, 2016

reż. i scen. Christopher Nolan,

wyk. Tom Hardy, Harry Styles

Trudno jest sensownie uchwycić chyba największe zakończone sukcesem spierdalando armi w nowożytnej Europie. Ewakuacja przeszło pół miliona żołnierzy, była nie tylko gigantycznym zadaniem logistycznym, ale i wydarzeniem, które prawdopodobnie ustawiło bieg wojny. Alianci ocalili ogromną ilość żołnierza, a jednocześnie Brytyjczycy mieli dość siły, by potem ocalić swoje zimne wysepki w bitwie o Anglię. Kto pamięta dramat „Pokuta” z Keirą Knightley kojarzy epicką scenę z plaż Dunkierki. Tam to był jedynie elemet fabuły, u Nolana — zamknięty świat.

Odnajdujemy w „Dunkierce” charakterystyczne cechy twórczości Anglika. Przede wszystkim czas, o którego istotności przypomniano gościnnie przy naszej recce „Interstellara”. Trzy równoległe wątki toczą się w trakcie tygodnia, dnia i godziny, a osadzone są w trzech osobnych przestrzeniach: powietrzu, na wodzie i na molo. Jakby w myśl słynnego powiedzenia Churchilla, cytowanego z resztą w filmie, że walka będzie się toczyć wszędzie. Bohaterowie w poszczególnych sekwencjach albo dramatycznie próbują spieprzyć z plaży, na którą lada chwila wjedzie Wehrmacht, albo ruszają na samotny atak, albo — choć są cywilami — ruszają na pomoc uwięzionym chłopakom. Scena mijania się ciągnącego w stronę klifów Dover niszczyciela pełnego żołnierzy, i malutkiej krypy dziarsko zmierzającej ku francuskim wybrzeżom, pięknie ilustruje ten niestandardowy temat na film wojenny.

www.shockmansion.com

Bo właśnie zamiast walki, mamy dramatyczną ucieczkę. (Głównie) angielscy żołnierze są wystrzeliwani jak kaczki przez kolejne naloty czy ataki armii. Nie jest to brutalna rzeź z „Szeregowca Ryana”, a bardziej „Dżuma” — śmierć jest realna, może nadejść w każej chwili, i przytrafić się każdemu (niekoniecznie żołnierzowi!), ale nie ma twarzy oprawcy. Jest torpedą, bombą, zbłąkaną kulą, albo wadliwym w ostatniej chwili sprzętem. Brak w „Dunkierce” dramatycznego brutalizmu, urwanych kończyn czy przeraźliwych krzyków konających nadaje wszystkiemu subtelności i metafizycznego wymiaru. Oczywiście, nie oglądamy działań frontowych, ale mimo to czujemy atmosferę tamtych wydarzeń.

Skojarzenia z „Szeregowcem Ryanem” narzucają się samą scenerią. U Spielberga jest to miejsce zaciekłej walki, scenografią, u Nolana — pretekstem do ukazania osamotnienia, paradoksu bezczynności żołnierzy, pustką beznadziei. W warstwie muzycznej (Oscar za muzykę?) nie ma dramatycznych, krótkich nut i szarpanych taktów orkiestry, ale płynące dźwięki, podróżujące z nami, nie dominujące, ale stanowiące nieodłączny, w doskonale uzupełniający element przedstawianej historii.

Wojna w „Dunierce” wyzwala najgorsze instynkty, zmusza do poświęceń i tragicznych decyzji, których można żałować do końca życia. Jednocześnie budzi w człowieku niesamowite siły, mobilizuje społeczeństwo i jednostki do heroizmu. Bohaterem jest zarówno pilot Spitfire’a, którego maszyna zamienia się w szybowiec, jak i niedzielny żeglarz, który rusza na odsiecz tkwiącym na plaży wojakom. Właściwie, to i tutaj po raz kolejny ujawnia się dziwactwo, jeśli nie geniusz tego filmu wojennego — bohaterami są bardziej cywile, a żołnierze — ofiarami. Ci drudzy mają wręcz poczucie, że nie wywiązali się z zadania. Na słowa gratulacji, już na lądzie, reagują ze złością: „Tylko przeżyliśmy!”, zdając sobie sprawę, że to oni powinny ratować ojczyznę, a nie na odwrót.

www.indiewire.com

Tym samym ładnie jest przedstawiona historia i sens ewakuacji z francuskiej plaży, na którą Anglicy nie rzucili wszystkich sił. Całość jest jakby rozgrzewką, przed tym, co ma nastąpić, ale i tak pełna napięcia i emocji. Film jest trochę podkoloryzowany, ucieczka z francuskiej plaży jest traktowana jako sukces, choć sam Churchill mówił, że wojen nie wygrywa się ewakuacjami. Historycy oczywiście z miejsca wyliczą wszystkie błędy, potknięcia, a wtórują im Francuzi zirytowani ich ograniczoną rolą w „Dunkierce” (bo ponoć canal+ nie chciał hajsem sypnąć). Ale tutaj przeczytacie, że malkontenci muszą zamilknąć. Poza tym Nolan nie chce robić dokumentu. „Fikcja czasem może komunikować prawdę o faktycznych wydarzeniach lepiej niż dokument” – mówił.

Odkładając na bok historyczne dywagacje — jak to jednak wszystko jest cudownie sfilmowane!

Niemal każde ujęcie jest tutaj pocztówką, zmyślne kadry z perspektywy bohatera nadają realizmu i pozwalają nam się z nimi solidaryzować, na chwilę wejść w ich skórę. Sekwencje walk powietrznych, z Tomem Hardym w roli głównej, budzą we mnie dramatyczny apel, by Nolan wyreżyserował kiedyś jakiś spin-off „Gwiezdnych Wojen”. Jak on by zmontował sceny z tie-fighterami! Hardy zaś przez cały film gra właściwie jedynie oczyma, jego maska pilota przywołuje zwyrodnialca Bane’a z „Mroczny Rycerz Powstaje”, a zamknięcie w mełej przestrzeni — rewelacyjnego „Locke’a”. Pastelowe przestwory nieba i oceanu, zalane słońcem, stoją w ślicznym kontraście do warkotu silników i odgłosów działek, a nas łapie zachwyt nad plastycznością obrazu.

Doskonale uchwycony szeroki obraz i kontekst, przy wciągającej walce poszczególnych bohaterów, czyni z „Dunkierki” nie tyle film, co fresk historyczny, ilustrację wojny, ale pokazaną od zaskakującej strony. Z nastrojową muzyką, wyrazistymi bohaterami i marynistycznymi ujęciami, jest to kino, które całą mocą czerpie ze swoich możliwości, jako sztuka. Nowy Nolan może jednak być rozczarowaniem dla tych, któzy spodziewają sie tęgiej rozwałki, dlatego lojalnie przestrzegam.

Ale tak czy owak — pozycja obowiązkowa na te wakacje!

Słoń

 

static.highsnobiety.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s