ZŁY film piłkarski: Gwiazdy

Za: i.iplsc.com

Za: i.iplsc.com

Polscy piłkarze, ich kariery, ale przede wszczystkim życie, to oczywiście fantastyczny metariał na film. Doszedłem tak po przeczytaniu jakiś czas temu rewelacyjnej autobiografii byłego piłkarza Wisły Kraków i reprezentanta Polski, Andrzeja Iwana, „Spalony”. Życie Banasia, bohatera ostatniego filmu Jana Kidawa-Błońskiego, było podobne — mecze po butelce wódki, handel zagraniczny przy okazji meczów wyjazdowych, marzenia  o sukcesach i pierwszy Ford Mustang nad Wisłą. Nie wiadomo, co poszło nie tak, ale „Gwiazdy” rozczarowały…

Gwiazdy

Polska, 2017

reż. Jan Kidawa-Błoński,

scen. Jan Kidawa-Błoński, Jacek Kondracki

wyk. Mateusz Kościukiewicz, Sebastian Fabijański

Na tapetę wzięto dosyć duży kawałek biografii śląskiego piłkarza, byłego zawodnika Górnika Zabrze w czasach, gdy była to jedna z lepszych drużyn kontynentu. Śledzimy skomplikowane perypetie rodzinne (Banaś urodził się w Berlinie, jako syn Polki i Niemca), młodzieńcze czasu, zawody miłosne, a potem skomplikowaną karierę. Ale fabuła i historia pochłaniają naszych bohaterów. Napięcie w trójkącie Banaś (Mateusz Kościukiewicz), Ginter (Sebastian Fabijański, ponoć polski Ryan Gosling, ale dla mnie na zawsze pozostanie Kusiem z „Belfra”) i Marlena (Karolina Szymczak), rozwja się tak, że ledwo połapiemy się kto jest czyim ojcem, a tu już ślub, już dramaty. Reżyser opowiadając o wykorzystaniu duetu Kościuiewicz-Fabijański liczył na rywalizację między oboma młodymi aktorami, która przełoży się na film. Próżno tu tego szukać.

Kościukiewicz, z jednej strony okrzepł, dojrzał, jest dobrym aktorem. Niestety tutaj nie za bardzo jak ma się wykazać, nie ma czasu rozwinąć skrzydeł, nawiązać relacji z Ginterem czy Marleną. Swoją drogą, ja w jego kreacji dalej widziałem trochę psychopatycznego Balę z „Amoku”, a nie radosnego chopoka ze Śluńska. No ale w przeciągu filmu dzieje się tyle rzeczy, że bohater nie ma jak dojrzeć, wzbudzić naszej sympatii.

Słaba jest stylizacja na powojenny Śląsk, szczególnie jak mamy w pamięci „Jestem Mordercą”. Gwarą jakoś godo dopiero Eryk Lubos. Skandalem jest, że w drugiej dekadzie XXI w. w filmie, w którym dużo scen dzieje się za zachodnią granicą, nie gra jeden Niemiec. Sprechać musi Paweł Deląg, któremu resztki homara osiadają na wąsie. Na imprezie w Brazylii leci jakiś dziwnie nowoczesny rock, który nie miał prawa polecieć na hotelowej prywatce w 1966 r. Do tego radosne sceny piłkarskie, z jedną sekwencją w deszczu, świetle, przy zwolnionym tempie, która powinna wejść do annałów polskiej kinematografii jako rodzima odpowiedź na THIS IS SPARTA!!! z „300”.

Za: img.wprost.pl

Za: img.wprost.pl

Ciekawy jest cały koncept fabularny, z dwoma ciągami — jednym: incydentem na trybunach, z udziałem Banasia i Gintera, a kończącym się przesłuchaniem na komisariacie, gdy w tle leci relacja na żywo z przegranego z RFN turnieju waterpolo, o finał piłkarskich mistrzostw świata w 1974 r. Drugim zaś są wspomnienia samego Banasia. I co, na przesłuchaniu opowiada historię życia, o tym jak podkochiwali się z Ginterem w Marlenie i chlali na umór na zabrzańskich familiokach? Oba wątki spotykają się oczywiście w Berlinie, co stanowi piękną klamrę dla życia Banasia — zdolnego piłkarza, na którego życiu tak zaważył przypadek. Niestety, nie powoduje to, że opowieść bardziej się klei, bohaterowie są wyraziści, a całość wciąga bez reszty. Twórcy chcieli chyba za dużo pokazać?

Nie. W „Sztuce Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” też mieliśmy dużo wydarzeń i szeroki plan historyczny. Ale udało się tam pokazać Wisłocką, Boczarska musiała się niemało napracować, a jej dramaty i radości udzielały nam się. Jej rozstania były bolesne, sukcesy i miłosne uniesienia — elektryzujące. Nie zatem w ilości problem, ale pokazaniu tego wszytkiego.

Jakby wiedząc, że dramat może być słabo odczuwalny, w „Gwiazdach” zdecydowanie zbyt dużą rolę przyznano muzyce, która momentami gra pierwsze skrzypce, nadając scenie dramatyzmu. Nie są to kompozycje złe, w żadnym razie, ale gdy to jedynie dźwięki wywołują w nas emocje, to ciężko mówić o kinie.

Za: awangardafutbolu.pl

Za: awangardafutbolu.pl

I jak to skomentowała jedna z towarzyszek wyjścia do kina (tak, poszliśmy fanclubem Kusia na seans, bijąc brawa, gdy po raz pierwszy pojawił się Fabijański!), „Gwiazdy” oglądało się jak film z lat 90. Oczywiście, i wtedy mieliśmy niezłe produkcje, ale raczej chodziło nam o efekty specjalne, samą produkcję, jakość obrazu i kamerę.

Jest to film zły, ale z gatunku słabych, niedopracowanych, momentami wywołującymi nasze zdziwienie i szeroki wytrzeszcz oczu. Mam wrażenie, że naprawdę niewiele brakowało, by było to bardzo sympatyczne widowisko. Jednocześnie bez bicia przyznam, że dobrze się bawiłem. Choć przede wszystkim wynikało to z mojego zainteresowania tematyką (piłka nożna i Śląsk!), dobrym towarzystwem i fascynującą historią oraz postacią samego Banasia. Jeśli miałbym polecić, to bardziej koneserom polskiej piłki, niż fanom dobrego kina. Miałem w ogóle wrażenie, że nieliczna publika przyszła albo na Kusia (ekipa około trzydziestki), albo na film o Bansiu (panowie po 50.).

Swoją droga, nie mam wrażenia, że wywołuję negatywną opinią wielki skandal. W miesiąc po premierze, film grany był w jednym kinie w Krakowie.

Współautor

culture.pl

2 thoughts on “ZŁY film piłkarski: Gwiazdy

  1. Po film z chęcią sięgnę. Ciekawi mnie aktorstwo Kościukiewicza, byłam w kinie na „Amoku” i facet gra w dość oryginalny sposób, ma niesamowite wyczucie gry i potrafi realistycznie oddać bohatera. Słyszałam o nim negatywnie opinie, mianowicie, że jego gra jest pretensjonalna a sam Kościukiewicz zmanierowany. Nie wiem, co o tym myśleć, za mało filmów z nim widziałam. Szkoda, że film się nie udał, bo biografia Banasia jest godna przeniesienia na ekran. We właściwy sposób.

    • To wyganiamy na film (jeśli jeszcze zdążysz:P) Kościukiewicz jest DOBRYM aktorem, tylko moje spaczenie po „Amoku” widzi w nim tą samą postać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s