DobRRRy film: Szybcy i Wściekli 8

Za: cdn3.whatculture.com

Za: cdn3.whatculture.com

Kiedy oglądałem ostatnie filmy z serii, bohaterowie organizowali jeszcze nielegalne wyścigi na ulicach miast, a najważniejszą rozkminą było to, kto współpracuje z policją. Wiele podtlenku azotu przepłynęło jednak w tłokach — zmieniła się ekipa, która w znacznej mierze już wyłysiała, a amatorzy ostrej jazdy na ćwierć mili, nie ścigają się między sobą, ale z atomowymi łodziami podwodnymi i gonią wredych, choć seksownych, cyberterrorystów. Czy jest to DOBRE? Czy da się coś z tego zrozumieć nie oglądając ostatnich odsłon? Czy każdy bez żalu podkręci wynik rewelacyjnego otwarcia (ponad pół miliarda dolarów w pierwszych trzech dniach w Stanach)?

Fast & Furious 8

USA, 2017

reż. F. Gary Gray, scen. Chris Morgan

wyk. Vin Diesel, Jason Statham, Dwayne Johnson

Film zobaczyłem w ramach pokazu przedpremierowego w Cinema City.

Gdzieś byłem przeczytałem, że każdy film ma dobre pierwsze piętnaście minut, a wszystko decyduje się trochę później. Może coś w tym jest, niemniej w przypadku najnowszej, bombastycznej, części przygód Dominica Toretto (Vin Diesel) i spółki, w pierwszej sekwencji jak w soczewce widzimy, co nas czeka. I jak to polubimy, tak z pewnoscią spodoba nam się cała reszta.

Jak i w ostatnim Bondzie jest na początku rozwałka w Ameryce Łacińskiej. W przeciwieństwie do ostatnich przygód agenta 007 tutaj dostajemy doskonały creme de la creme serii, zawierający wszystko, za co fani ją kochają. Skąpo ubrane, kształtne, młode kobiety; dobrą nutę, no i przede wszystkim szaleńczy wyścig. Tym razem po zaułkach Hawany. Vin Diesel z dramatycznego finiszu wychodzi zaskakująco niezadraśnięty, co też pokazuje, czego możemy się spodziewać. Aż do samego końca.

Za: images.flickreel.com

Za: images.flickreel.com

Całość przypomina trochę Avengersów, trochę jakieś przygody Bourne’a. Z przygód superbohaterów mamy konflikt bohaterów, który tutaj w centrum stawia lidera grupy kierowców. Skutecznie zaszantażowany przez demoniczną Cipher (Charlize Theron), musi jej pomóc w bardzo niecnych planach. Zmobilizuje to jego paczkę, która musi sprzymierzyć się z — jak wynika z fabuły — będącym złym w poprzednich częściach Jasonem Stathamem. Z Bourna jest za to międzynarodowa intryga, tocząca się od Hawany, przez Niemcy i Amerykę po Syberię, z luźnym podejściem do rzeczywistości. Za to z dużą ilością pościgów.

Gonią się wypasionymi brykami tak często, że zaczynam sobie przypominać, czy w znanych mi filmach serii oni choć raz się gonili po ulicy. I wtedy właśnie zaczyna sie pościg ulicami Nowego Jorku.

I taki trochę jest ten film. Nie ma tutaj niczego odkrywczego (dobra, wyścig z atomową łodzią podwodną w finale jest MEGA!), ale mimo to potrafi zaskoczyć i do końca jesteśmy utrzymani w nieustannym zachwycie nad niesamowitym rozmachem produkcji. Widać, że gwiazdorska obsada też świetnie się bawi swoimi rolami. Choćby Dweyne Johnson, jako trener zespołu młodych piłkarek, a potem doskonale przekomarzający się ze Stathamem. Ich stopniowo rodzący się bromance staje się doskonałym uzupełnieniem braku charyzmatycznego Dome’a, króla kółka i lidera grupy, który w tej części musi podążyć swoja drogą. W drugim planie doskonałe gagi dają nam afroamerykanie, czyli Ludacris oraz Tyrese Gibson, a piękna brytyjska angielszczyzna Ramsey i nie mniej ładna aktorka ją grająca (Nathalie Emmanuel) również dodają uroku.

Za: dashboard.iafrica.com

Za: dashboard.iafrica.com

Dobra, Vin Diesel, miotający się między zasępieniem (90 proc. czasu filmu), a uśmiechem i rzucaniem pierdołowatych bon motów o rodzinie/przyjaźni/szacunku (10 proc. czasu filmu) najlepiej się jednak sprawdza, gdy pędzi kolejną wypasioną furą. Swoją drogę nawet ja, przy swoim motoryzacyjnym analfabetyźmie, dawno temu nieskutecznie leczonym okazjonalnie oglądanymi odcinkami „Top Geara”, dałem się urzec wykorzystanom samochodzikom (czasem czołgom). Charlize Theron też dostała niewdzięczną rolę wrednej suki, z tonu którego nie spuszcza chyba aż do końca. Na jakieś amory z Domem też nie ma co liczyć, choć zwiastun sugerował co innego.

Skoro o tym mowa — nasi bohaterowie nie są najmłodsi i oczywiście trzeba się ustatkować. To rozdarcie między koniecznością założenia rodziny, a szaleństwami młodości, „niezwykłymi 10 sekundami między startem a metą”, jest doskonale rozegrane w filmie. Uwiarygodnia ona łysinę i siwe włosy w brodzie Johnsona, a także nadaje całości sensu, a rozterkom Dominica — jeszcze więcej wiarygodności. Żeby nie było za dużo patosu mamy cudowną scenę bójki z bardzo ważnym udziałem… nosidełka dla dzieci, gdzie Jason Statham znowu udowania, że dobrze się czuje w rolach komediowych.

Czy da radę za tym wszystkim nadążyć bez tuningu maratonu z poprzednimi filmami serii? Cóż, nie ukrywam, że dwie pierwsze części jeszcze zaliczyłem, więc mniej więcej ogarniałem kto jest kim. „Szybcy i Wściekli 8” to na szczęście film dla szerokiej publiczności, choć największą zabawę będą mieli oczywiscie wierni fani. Nie zabraknie oczywiście odniesienia do Briana, granego przez zmarłego tragicznie w 2013 r. Paula Walkera. Swoją drogą wydaje się, że twórcom udało się zagęścić pakę na tyle, że seria skutecznie podźwignie bolesne odejście jednego z głównych bohaterów. Tym bardziej, że ucieczka Cipher w iście blofeldofskim stylu zapowiada, że to nie koniec. Niemniej z radością informuję, że twórcy wykazali się sprytem i każdy może się łatwo zorientować, w jakich okolicznościach są wprowadzani kolejni bohaterowie.

Za: pmcvariety.files.wordpress.com

Za: pmcvariety.files.wordpress.com

Jako osoba niebędąca ani zagorzałym fanem serii, ani tego typu kina, ogłaszam — film wbija w fotel. Wszystko goni w rytm mocnej muzy, zmierzający do okupionego dużym wysiłkiem happy endu dramat jest rozpisany sprawnie, a aktorzy bawią się swoimi rolami. Odkładamy na bok marudzenia o tym, że można było sprawniej uciec pędzącej pod skutym lodem łodzią podwodną czy łatwiej zatrzymać samochód rosyjskiego ministra obrony, podróżującego po Manhattanie z walizką do kodów bomby atomowej.

Ma być szybko i wściekle. Po raz ósmy, bez zadyszki, z przyspieszeniem nie pozostawiającym nikogo w tyle.

No i jest!

Współautor

Za: cdn1.stopklatka.pl

Za: cdn1.stopklatka.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s