DOBRY dokument: Miejski serwis randkowy

Za: ceskatelevize.cz

Za: ceskatelevize.cz

Dokument Eriki Hnikovej „Miejski Serwis Randkowy” (oryginalny „Nesvatbov” lepiej oddany w angielskim tłumaczeniu jako „Matchmaking Mayor”) to nic innego jak ukazanie tego, jak w pewnej słowackiej wiosce radzą sobie z problemem ukazanym w „Szwedzkiej Teorii Miłości”. Choć mieszkańcy tej mieściny nie najleżą do najbogatszych, to chodzi przecież o to samo — czemu lud nie chce się rozmnażać? Film prosty, bez fajerwerków, ale wsłuchując się w miłosne dramaty trzestoparoletnich gniazdowników widzimy większy, może nie tylko słowacki, problem…

Nesvatbov

Czechy, Słowacja, 2010

reż. Erika Hníková

Zamplinske Harne to — co tu dużo mówić — dziura na końcu środkowoeuropejskiego świata. UE obecna jest jedynie w momentach płatności (przypominamy, że Słowacja jest w strefie euro, w której i my jesteśmy zobowiązani traktatowo znaleźć się prędzej czy później!), w biurze generał-burmistrza, gdzie stoi azurowe szmata logo Zjednoczonej Europy i na rejestracjach samochodów. Choć nieźle położone w urokliwej dolinie, to mieszkańcy nie narzekają na nadmiar atrakcji kulturalnych, do których należy jeden bar, boisko piłkarskie i sala weselna.

Na głównego bohatera szybko wyrasta burmistrz o wojskowej przeszłości. Lubiany za wprowadzenie porządku i ładu, ma znacznie większe aspiracje. Co dzień, wykorzystując wciąż działający kołchoźnik*, na całą senną i pochłoniętą w marazmie życia wiochę płyną jego grzmiące moralizatorskie słowa. „Bardziej opieprza niż ksiądz!” — konstatuje jedna ze staruszek siedzących na ławeczce przed domem, przekrzykując zmodyfikowany starym głos burmistrza niosący sie po okolicy. Kanwą dokumentu całego jest ambicja, by rozwiązać problem samotnych par. Dlatego burmistrz postanawia urządzić wieczorek zapoznawczy (dzisiaj powiedzielibyśmy — networkingowy) dla singli z okolicy.

Za: ocdn.eu

Plastikowe owoce, pleciona Ostatnia Wieczerza i metaxa. Czego chcieć więcej? Za: ocdn.eu

I tutaj ujawniają się prawdziwi bohaterowie tej opowiastki, zwykli obywatele, nieco zblazowani kawalerowie i panny w wieku rozrodczym. Część z nich szuka partnerki, na zachętę oferując m .in. dwie butelki metaxy przywiezione z wakacji w Grecji w latach 90. Bohater siedzący na kanapie, przed którym na stole leżą sztuczne owoce (pamiętacie??), stoicko tłumaczy, że „jak nikogo nie znajdę, to sam przed śmiercią je wychylę!”. A sfrustrowany czuć się może, bo wydał trochę hajsu na remont chawiry. Jest to z resztą dla wszystkich czytelny znak, że gospodarz szykuje się do ożenku. Inni do sprawy podchodzą obojętnie, nie mając potrzeby parowania się. Przebija sie z tego z jednej strony niepewność, z drugiej — marzenie, o spotkaniu księcia z bajki lub inteligentnej piękności.

Wywiady z zapraszanymi na wieczorek singlami uzupełniane są rozmowami z rodzicami. Nie rozumieją, skąd w młodzieży obojętność i brak potrzeby społecznej integracji. Generacja? Internet? „Jak my byliśmy młodzi to się dopiero bawiliśmy! A teraz…?” — narzekają starzy. Burmistrz dodaje, że posiadanie potomstwa jest obowiązkiem obywatelskim i jak tak dalej pójdzie, to Słowacja wymrze. Jego pronatalistyczny entuzjazm, musi się jednak zderzyć z brutalną rzeczywistością. Bo nawet nagrody w postaci tostera i lotem balonem nad wioską, mogą nie wystarczyć.

Za: wakacyjnekadry.pl

Za: wakacyjnekadry.pl

Dlaczego? Czemu Słowacy z zagubionej i zapomnianej przez świat wioski nie chcą opuścić rodzinnego gniazdka? Odpowiedzi nie ma prostej. Część pewnie szuka nie wiadomo kogo, samemu nie mając za wiele do zaoferowania. Niektórzy mają braki w obyciu, czym odstraszają płeć przeciwną, bo metaxa to za mało, a wulgarne przyśpiewki po odrzuceniu to za dużo. Jeszcze inne, są pod zbyt dużym wpływem nadopiekuńczych rodziców, chcących dla dzieci za dobrze, co powoduje wychowanie Piotrusiów Panów. A wszystkiemu może się przyglądać ambitny burmistrz, który niestety nie ma hajsu na 500+…

„Miejski Serwis Randkowy” nie jest porywającym widowiskiem, ale dla zainteresowanych jest intrygującą wycieczką do pewnej słowackiej wioski, gdzie nadpobudliwy burmistrz ostencacyjnie zachęca niechętnych młodych do ożenku. I do końca nie wiadomo, czy ciekawszy jest nadpobudliwy wojak niemający talentu ani do marketingu, ani do inżynierii społecznej, czy zblazowana młodzież. A może jedno i drugie?

Współautor

*- początkowo byłem napisałem „kukuruźnik” zainspirowany knigą „Zapomniane Słowa”. Szczęściem, obaczyłem zawczasu sprawę w Internetach i uniknąłem sromoty, dowiadując się, że byłem myślałem o „kołchoźnikach”, czyli radiostacyjach z jedną stacją, dudniącą na cały pociąg, miasto, a pierwotnie — kołchoz. Ponoć takich dużo było w Czechosłowacji, alem tego już nie zdążyłem ogarnąć.

Za: wakacyjnekadry.pl

Miłego piątku! Za: wakacyjnekadry.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s