Przerażająco DOBRY: Scena Ciszy

www-kinoluna-plJoshua Oppenheimer, nominowany do Oscara za dokument „The Act of Killing” powraca do Indonezji. Nie odpuszcza tematu ludobójstwa z lat 60., ale tym razem za bohatera nie obiera oprawcy, ale reprezentanta ofiar, którego konfrontuje z mordercami. Otrzymujemy wyjątkowo mocny, dopracowany artystycznie i wolny od ocen dokument, który każdy powinien oglądnąć. Choć nie jest to przyjemny seans, o czym najlepiej świadczy fakt, że Współautorka w pewnym momencie zupełnie przestała objadać mnie z M&Msów…

The Look Of Silence

Dania, Finlandia, Francja, Holandia, Niemcy, Norwegia, USA, Wielka Brytania, Izrael, Indonezja, 2014

reż. i scen. Joshua Oppenheimer

Adi Rukun, nasz główny bohater, mieszka w wiosce, gdzieś w Indonezji, ze swoimi wiekowymi rodzicami, żoną oraz córką. Kanwą filmu są jego spotkania z kolejnymi pacjentami — Adi jest optykiem. Odwiedza kolejnych staruszków, którym dobiera specjalnym przyrządem szkła, jakie transportuje w małej walizce. To właśnie ten dziwny wihajster widać na plakacie filmowym — i on staje się kluczem do całej opowieści. Bowiem niemłodzi pacjenci Adiego wiodą spokojny żywot, hodując kury i chodząc do meczetu, ale w latach 60. byli dowódcami komand śmierci czy siepaczami. I bez większej żenui opowiadają a czasem pokazują jak szlachtowali „komunistów” i „wrogów ludu”. Jednym z nich był brat Adiego, który zginął trzy lata przed jego narodzinami.

Choć Adi nie pamięta swojego brata, w rodzinie żywy jest ból po jego stracie. Matuzalemowy wiek ojca nie sprzyja jego pamięci, za to mama dokładnie pamięta okoliczności śmierci swojego syna. Dla niewtajemniczonych — lata 1965-66 to okres masowego ludobójstwa, zainicjowanego przez armię. Zapoczątkowane jako próba eliminacji Indonezyjskiej Partii Komunistycznej, wkrótce stało się masowymi mordami, którego ofiarami byli faktyczni komuniści, chińska mniejszość oraz każdy uważany za lewaka. Za wszystkim stała indonezyjska armia walcząca o przejęcie władzy, co udało się w 1967 r. gdy do władzy doszedł generał Suharto. Jednak w akcję zaangażowane były tzw. masy ludowe.

bi-gazeta-pl

Pełne detali opowieści staruszków odwiedzanych przez Adiego, pokazywanie za pomocą noża na koledze jak ucinali genitalia, czy jak prowadzili kolumny skazańców na brzeg Wężowej Rzeki wbijają w fotel. O wszystkich tych zbrodniach i potwornościach opowiadają uśmiechnięci seniorzy, pogodnym i rozweselonym tonem, jakby wspomninali wycieczkę na ryby po szkole. Nie wiadomo, czy bardziej szokujące jest to, w jakim stylu to robią, czy to, że nie mają problemu poopowiadać o tym przed kamerą.

Uwagi Adiego, że może coś tutaj jest nie w porządku, spotykają się z kolejnymi reakcjami obronnymi, które brzmią niekiedy jak ponure żarty. Adi ma dobrą wiedzę na temat kulisów dramatycznych wydarzeń z lat 60., dlatego nie raz zapędza rozmówców w kozi róg. Gdy mówią, że była to spontaniczna reakcja ludu, przypomina, że skazańcy byli transportowani na miejsce kaźni zorganizowanymi transportami. Gdy siepacz Inong tłumaczy, że jest muzułmaninem i morderstwo to grzech, Adi pyta jak to pogodzić z tym, że wyrzynał  swoich sąsiadów. „A, to byli nieprzyjeciele!” — odpowiada bez zająknięcia starzec. Śmiertelne pchnięcia zadawał jednym cięciem, ale zaraz potem z detalami opisuje jak ćwiartował Chinkę.

Prozaiczna czynność naprawy wzroku przez Adiego nabiera symbolicznego znaczenia, gdy stara się on wyjaśnić, że może wycinanie w pień sąsiadów z wioski z powodów politycznych zasługuje na pewną krytykę. Szczególnie, że oprawcy, nie dość że nadal są na wolności, to zachowują się jak złapani na gorącym uczynku sześciolatkowie, nie zdający sobie sprawy, że zrobili coś niewłaściwego. Swoimi uwagami i ripostami Adi próbuje delikatnie uświadomić swoim rozmówcom, że fakt, iż pozostają na wolności jest odstępstwem od tego, co można uznać za sprawiedliwe. Ci jednak mają cały aparat obronny, który doskonale ukazuje nam jak działa propaganda. „To byli bezbożni komuniści”, „To Amerykanie nauczyli nas ich nienawidzić”, „Ja nie wiedziałem, co się z nimi dzieje”, „Takie były rozkazy”, „To było tle czasu temu, po co drążyć temat?”, „Mój tata jest stary, dajcie mu spokój” — litania usprawiedliwień zdaje się nie mieć końca. Gdy jednak rozmówca zostaje przyciśnięty do muru, pojawia się gniew i rozdrażnienie. „Po co to robisz, trzeba sobie przebaczać i żyć dalej!”

W „Scenie ciszy” doskonale jest ukazany dylemat przebaczenia i sprawiedliwości. Jasne, można sobie wybaczyć, ale gdy dzieje się to w stylu, jaki widzimy w filmie, czujemy gorycz Adiego. Cóż z tego, że córka jednego z morderców przeprasza, jak tata, który powinien siedzieć za wielokrotne morderstwa, nie widzi większego problemu?

bi-gazeta-pl2

Powracającym motywem filmu jest ojciec Adiego, który może już mieć setkę na karku. Jest niedołężny, nie porusza się sam, troskliwie opiekuje się nim żona. Nie kojarzy już podstawowych faktów, uważa, że ma siedemnaście lat i śpiewa rustykalne piosenki o podrywaniu lasek. Jest obok optycznego wihajstra Adiego drugim wyrazistym elementem. Większość rozmówców Adiego to wiekowi panowie, który dokończą swojego żywota najpewniej w świętym spokoju, w swoich zagrodach i ogródkach. Część z nich już wącha palemki od dołu, ale — co ciekawe — ich synowie dalej mają problem z tym, że Adi dymi o to, że ich tatuś był zbrodniarzem.

Jak się zatem wydaje, wyzwaniem nie jest ukaranie morderców, bo na to będzie za późno, ale poważna debata na temat historii. Zadanie trudne, bo jak widzieliśmy w „Scenie Zbrodni”, niegdysiejsi siepacze są teraz bohaterami narodowymi. Tutaj ten element jest podkreślony lekcją w szkole, gdzie nauczyciel powtarza państwową propagandę oraz wizytą u wysoko postawionego polityka, o którym wiemy, że nie był bezrobotny w połowie lat 60.

Czy jest nadzieja? Po pierwsze jest Adi, który niestrudzenie próbuje rzucić nowe światło na te wydarzenia, niczym optyk ukształtować nowy punkt widzenia, naprawić postrzeganie świata. Po drugie, zakazana w Indonezji „Scena Zbrodni” (Indonezyjski cenzor nie za bardzo lubi tematykę praw człowieka) cieszyła się w nielegalnym obiegu takim powodzeniem, że producent postanowił udostępnić ją za darmo. Choć oczywiście rząd robił dużo, żeby nie ułatwiać zadania.

static-prsa-pl

Łatwo jeszcze w trakcie projekcji wyrobić sobie pogardę i zdystansować się. Nierozwinięte cywilizacyjne superego mieszkańców odległbych krain musiało przecież doprowadzić do takich wydarzeń. Japończycy w Mandżurii przebijali ponoć okrucieństwem Niemców w Europie, Czerwoni Khmerzy dokonali największego ludobójstwa w historii XX w. wybijając ćwierć populacji Kambodży. I tak można wymieniać dalej, dorzucając ludobójstwo w Indonezji czy antynarkotykową wojnę prezydenta Duterte na Filipinach. Faktycznie, ciężko sobie wyobrazić, by w dzisiejszej Europie bohaterami byli mordercy… Chociaż…?

„Scena Ciszy” boleśnie przypomina to, co w Norymberdze powiedział marszałek Goering: „[T]o przywódcy krajów określają politykę i zawsze łatwo jest pociągnąć za sobą ludzi […]. To łatwe. Jedyne, co trzeba zrobić to powtarzać ludziom w kółko, że są atakowani”. Fascynujące, że w XXI w. polityk 38-milionowego kraju UE może powiedzieć, że przemoc fizyczna wobec imigrantów jest „zupełnie zrozumiała”, bo wynika z obaw przed atakami terrorystycznymi.

Ostatni film Oppenheimera jest niewątpliwie majstersztykiem dokumentalistyki. Filmem dobrym, ale dla ludzi o mocnych nerwach. Głęboko osiadającym w pamięci, osadzonym w konkretnym czasie i miejscu, ale boleśnie aktualnym i bardzo uniwersalnym.

Słoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s