Dobry film: Karbala.

bi.gazeta.pl

Film, który — przynajmniej w mojej świadomości – przeszedł bez echa. Dramat wojenny z Iraku, na wstępie budził obawy o powtórkę z niezłej „Misji Afganistan”, która jak dla mnie pozostawiła zbyt dużo niedosytu, choć scenę seksu w Rosomaku w wykonaniu Pawła Małaszyńskiego i Ilony Ostrowskiej uznaję za kultową. (Producenci Rosomaka w ogóle mogli by wykorzystać ją do zmontowania reklamy podobnej do tego uroczego spotu Peugeota z biedronkami😉 I wprawdzie”Karbala” wpisuje się w nurt kina „ku czci”, z którego zazwyczaj wiele dobrego dla kinomanów nie wynika (choć — zaskoczę — „Smoleńsk” przy swoim propagandowym i spiskowym scenariuszu może nie być najgorszy!), to mnie akurat fabuła porwała i śmiem twierdzić, że jest to naprawdę dobry film.

www.next-film.pl

„Karbala”

Polska, 2015

reż. Krzysztof Łukasiewicz,

wyk. Bartłomiej Topa, Antoni Królikowski

Osią fabuły są wydarzenia z misji wojskowej naszych dzielnych chłopców w Iraku, w ramach tyleż szczytnej, co bezsensownej idei stabilizacji posadamowskiego kraju. Rzecz — jak tytuł wskazuje — dzieje się w Karbali, przeszło półmilionowym mieście w środkowym Iraku, będącym czwartym najważniejszym ośrodkiem dla szyitów. Tutaj znajduje się  miejsce męczeństwa Husajna Ibn Alego, trzeciego szyickiego Imama, prawnuka Proroka, który zginął w bitwie w 680 r. 1404 lat później miasto stało się miejscem trzydniowego oblężenia, jakie było — jak się dopytałem u wiarygodnych źródeł — największą bitwa stoczona przez wojsko RP po 1989 r.

Jak się można domyślać, nie wszystko poszło gładko i wcale nie było pewne, że miasto da się utrzymać.

Ile dostaliście jedzenia? — pyta dowódca Bułgarów, Getow (Hristo Shopov), tuż przed rozpoczęciem walk polskiego kapitana, Kalickiego (Bartłomiej Topa).

Oficjalnie? Na trzy dni!

A nieoficjalnie? — dopytuje Bułgar.

Na trzy dni — odpowiada Kalicki.

www.nowastrategia.org.pl

Na odprawie Amerykanie mówią, że może być ciężko, ale skoro w Karbali jest 300 lokalsów, 40 Bułgarów i 40 Polaków to powinno dać radę. City Hall musi być utrzymany, jako symbol legalnych, nowych władz. W tym momencie jeden z obecnych przypomina, że postawa Irakijczyków jest niewiadoma. Nie myli się i oto otrzymujemy obraz przed bitwą, do którego dodać należy zaminowanie głównych dróg do miasta, co skutecznie uniemożliwia przysłanie posiłków. A bojownicy nie cofną się przed ustawieniem dzieci wokół moździeży ostrzeliwujących ratusz.

W tle wielkiej bitwy dzieją się oczywiście dramaty dzielnych polskich wojaków: rodzinne animozje między braćmi, rozterki żyjących w niepewności żon i proza życia w kontyngencie, z opychaniem alkoholu, beki z lokalnych tradycji i żartów oraz żarcików. Chociaż może trochę zabrakło tutaj tego polskiego luzu, który tak świetnie pokazany jest na jednej z autentycznych fotografii wyświetlanej po filmie, na jakiej widać polskiego żołnierza na pozycji strzeleckiej siedzącego na krześle biurowym i opierającym się o wiklinowy fotel.

i.iplsc.com

Największy żartowniś, trefniś-wyjadacz znający wszystkich i wszystko długo nie występuje, co niestety odbija się ze stratą dla całości, choć na Boga, to ma być dramat! Jego odejście stanie się mglistym zarysem fabuły, czyli oskarżenia jednego z młodszych stażem o tchórzostwo na polu bitwy. Grający go Antoni Królikowski, cóż, nie grzeszy talentem aktorskim, ale tutaj akurat nie przeszkadza. Drugim bohaterem jest wspomniany już Kalicki, który otrzymuje misję z gatunku niemożliwą i powiedzieć, że w ciągu tych paru dni będzie miał ciężkie orzechy do zgryzienia to jakby niczego nie powiedzieć. W tle pojawią się jeszcze Leszek Lichota (za mało go, za mało!), tajniak Łukasz Simlat, do kontyngentu powróci znany z „Misji Afganistan” Tomasz Schuchardt, który jako żołnierz trochę straci fason, a fani serialu „Homeland” z pewnością rozpoznają aktora grającego Farida.

Nie należy się po „Karbali”spodziewać wielkiego kina wojennego. Bohaterowie są chyba zbyt słabo zarysowani, finałowa bitwa nie jest aż tak dramatyczna, ale to kamyczki do ogródka, bo… to się naprawdę świetnie ogląda! To takie porządnie kino wojenne Made In Poland. I to, co w tym wszystkim najlepsze — tych parę wątków i smaczków, jak rozmowa Kalickiego z Getowem, gdy Bułgar stwierdza, że parę lat temu to rozmawialiby po rosyjsku, a nie angielsku. „Ale to w sumie bez różnicy. Zawsze obowiązuje kod Wielkiego Brata„. Gdy Pilecki konstatuje, że tylko brat się zmienił, Getow ripostuje: „Tylko on pozostał Wielki. W przeciwieństwie do nas”.

I to właśnie ta rozmowa, ukazująca szerszy kontekst tego całego bajzlu, stanowi dla mnie oś filmu. Krytycy, szczególnie tego gorszego sortu, rzucili się na końcówkę, gdzie ostateczny sukces odbierany jest naszym żołnierzom, co traktowano jako kolejną próbę mitologizowania zdrady zachodu. Powiewająca zdezelowana polska flaga czy ostatnia scena, z powrotem do kraju inwalidy wojennego oraz bohatera oskarżanego o tchórzostwo, jak dla mnie bardziej stanowią krytykę całego tego horrendalnego nieporozumienia, jakim była iracka misja stabilizacyjna i udział Polski w niej. Może w tym miejscu zabrakło mi jakiegoś elementu nawiązującego do tego, co się na Bliskim Wschodzie obecnie dzieje. Jakby dramat przeżywali tylko nasi wojacy.

wf4.xcdn.pl

Trzymając się jednak tej naszej lokalnej narracji, dramatem żołnierzy walczących w Iraku nie jest to, że ich bohaterski wyczyn z Karbali nie mógł przebić się do opinii publicznej, ale to, że najprawdopodobniej nie za bardzo się przysłużył na dłuższą metę ani Amerykanom, ani — co ważniejsze — samym Irakijczykom.

Film pozostawia zatem nieco gorzki posmak. Ale tym lepiej. Wojny, szczególnie te bezsensowne, nie mają zwycięzców.

Ale mają bohaterów.

Współautor

 

2 thoughts on “Dobry film: Karbala.

  1. Polecam też książkę (reportaż) – pokazuje, że czasem film nie potrafi w pełni oddać dramaturgii autentycznych wydarzeń (ale film, faktycznie dobry). Choć scena z obklejaniem przy pomocy taśmy stara i honkerów kamizelkami kuloodpornymi – kapitalna i (choć ciężko w to uwierzyć) prawdziwa.

  2. Film jest bardzo wiernie odwzorowany, na planie filmowym obecni byli żołnierze, którzy tam walczyli. Ewenementem tutaj jest ukazanie nastrojów irackiego społeczeństwa, którzy byli niechętni ingerencji obcych wojsk na ich terenie. Wielki plus to brak zamerykanizowania filmu, czyli pokazania nadętego bohaterstwa. Minusem zaś jest niestabilna praca kamery. Dałem 9/10, bo jest to dla mnie najlepszy polski film wojenny ostatnich lat (w przeciwieństwie do takich tworów jak Miasto44).

    Subuję i zapraszam do mnie – ja również rozpocząłem na moim blogu recenzowanie filmów 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s