Socjalistyczny Zombie Mord czyli czeski wieczorek filmowy. Cz. I:”King Fury” i indyjska horror-komedia o zombie

Za: wtfbabe-files-wordpress-com

Za: wtfbabe-files-wordpress-com

Kiedy spotkałem V. okazało się, że na tej planecie jest więcej osób, które widziały takie zwyrodnialcze cuda kinematografii  jak japońską wersję człowieka z żelaza, czyli cyberpunkowy odlot „Tetsuo” z 1988 r. z jedną z najdziwniejszych scen seksu w historii kina (w końcu nieczęsto penis protagonisty zamienia się w dłuto wiertnicze), czy najkrwawszy film w historii kina, jakim jest  „Martwica Mózgu” Petera Jacksona (OK, to drugie jest bardziej mainstreamowe niż mi się wydawało;). Zorganizowanie wieczorku filmowego było kwestią czasu…

Za: www-tubefilter-com

Za: www-tubefilter-com

„Kung Fury”

Szwecja, 2015

reż. David Sandberg

wyk. David Sandberg, Jorma Taccone, David Hasselhoff

I tak zaopatrzony w chińskie chipsy i polską wódkę zjawiłem się na apartamencie V., gdzie byli już jego czescy pobratymcy, oraz skromna reprezentacja pozaeuropejskich nacji. Pierwszą godzinę spędziliśmy debatując nad różnymi opcjami (jak dla mnie demokracja średnio sprawdza się na wieczorkach filmowych i dyskotekach), kopiąc po zwiastunach na jutjubie. Do wyboru były „Atak krwiożerczych pomidorów”, czy oldschoolowy si-fi „Zardoz”, gdzie Sean Connery (już po wystąpieniu w roli agenta 007!) lata z warkoczem w skromnym czerwonym odzieniu. Z rodzimych klimatów padła propozycja seansu amatorskiego dzieła zza naszej południowej granicy o wszystko mówiącym tytule „Socialistický Zombi Mord”, co w ramach jutjubowej dygresji wzbogaciło mnie o wiedzę o „Polskim filmie” (link do ukázki), czyli czesko-polskiej koprodukcji z 2012 r.

Po zażartych dyskusjach, kinową ucztę rozpoczęliśmy krótkim, ale niezmiernie intensywnym seansem „Kung Fury”. Ufundowana w części przez kampanię crowdsourcingową produkcja Szweda Davida Sandberga jest hołdem dla kina akcji lat 80., przedatowanych efektów specjalnych oraz dinozaurów. Twardy jak stal glina z Miami (a skąd by inaczej?) Kung Fury traci w ulicznej potyczce swojego wieloletniego druha, który ginie w wyniku rozpłatania na pół. Do pomocy przydzielony mu zostaje mu Tricarapcop (w tej roli — jak nas informują napisy — Triceratops), smętny biurokratczyna, dopiero co oderwany od biurka, ale nadal przywiązany do regulaminu. Zirytowany Kung Fury rzuca robotę w dramatycznym geście ciepięcia odznaką o biurko szefa. Jego pracownicza irredenta nie trwa jednak długo. Nagły atak głównego złego Adolfa Hitlera aka „King Fuhrera”, który morduje przez telefon pół posterunku policji nakazuje dziarskiemu stróżowi prawa wyśledzenie zbrodniarza. Dzięki podróży w czasie przy wykorzystaniu najnowszej techniki (przypominam, że akcja toczy się w latach 80.) i pomocy boga wojny Thora, Amerykanin przerzuca się do Niemiec wczesnych lat 40. XX w., gdzie wraz z ponętnymi walkiriami i tyranozaurem podejmuje śmiertelny bój z nazistowskim demiurgiem zła kung fu.

Orgia kinomanii.

Za: gamonia-pl

Za: gamonia-pl

Sądzę, że więcej nie potrzeba, by przekonać Was o unikatowej wartości „Kung Fury”, który został pokazany w sekcji krótkich metraży cannenskiego Director’s Fortnight, czyli alternatywnego festiwalu organizowanego przez gildię francuskich reżyserów. Już po pierwszej minucie jesteśmy zaatakowani taką ilością krwi, wybuchów, walki i klisz znanych z kina akcji zeszłego wieku, że Matko Bosko Kochano (por. 1 min. 01 sek.). A potem leci mocno skondensowana dawka żaluzji i aronii kulturowych, zacinająca się od czasu do czasu kiej kaseta VHS, podawana dożylnie w śmiertelnych dawkach rozsadzających nasz mózg jak mentos butelkę Coca-Coli.

No i soundtrack, w którym swój udział ma David Hasselhoff.

(Tak, jestem ciekaw waszej reakcji🙂

Za: static-indianexpress-com

Za: static-indianexpress-com

„Go Goa Gone”

Indie, 2013

reż. Raj Nidimoru, Krishna D.K.

wyk. Saif Ali Khan, Kunal Khemu, Vir Das

Fakt, wybór między „Socjalistycznym Zombie Mordem” a „Go Goa Gone” był trudny, ale zdecydowaliśmy się na lokalną (czyt. azjatycką), wysokobudżetową produkcję o zombie, zostawiając sobie socjalistyczną amatorszczyznę na następny raz (z V. uzgodniliśmy już, że odbędą się kolejne edycje imprezy). „Go Goa Gone” zostało wyprodukowane przez bardzo porządne studio Eros International, które niedawno wyprodukowało bardzo mile oglądającą się komedię, gdzie wypad na epickie rave party kończy się walką o przetrwanie. Film bardziej z gatunku kinematograficznej egzotyki (patrząc z perspektywy Polski i Czech), ale na bardzo wysokim poziomie, z dobrymi gagami na konwencję komedii romantycznej (ona mu mówi, że się nie wygłupiał z pocałowaniem jej, na co on: „Ale myślałem, że mieliśmy moment, nie?”) i żaluzjami politycznymi („W co wierzą Rosjanie? W Stalina!”).

Gdy Luv zabiera się (Vir Das) zbiera się z oświadczeniem się swojej dziewczynie dowiaduje się, że ta zdradzała go trzy lub sześć miesięcy (zeznania niewiernej i jej kochanka się różnią), postanawia ze swoim bratem z innych rodziców zapić smutki na megaimprezie na Goa. Asumptem do jechania właśnie na dziewicze plaże byłej kolonii portugalskiej jest fakt, że ich korpo-kolega właśnie tam oddelegowany jest na podróż służbową.

Za: thesocietyforfilm-com

Za: thesocietyforfilm-com

Początkowo wszystko jest imprezową komedią, z kochającymi życie induskimi młodzianami, wybierającymi się na rajską plażę, gdzie troski życia codziennego zamierzają utopić w alkoholu i towarzystwie uroczych kobiet w ich wieku. I nie mają powodów, by myśleć inaczej. Już na miejscu Lav spotyka uroczą Lunę (Puja Gupta), która zaprasza ich na zamknięte rave party na bezludnej wyspie, organizowane przez rosyjską mafię. Chłopcy nie namyślają się długo. Dramat imprezy, jakim jest brak kasy na najnowsze dragi rozprowadzane przez Ruskich w trakcie biby okazuje się być błogosławieństwem, bo dropy zamieniają ludzi w zombie. Nie spuszczając z żartobliwego tonu, rozpoczyna się walka o ucieczkę z wyspy, w czym znacząco pomoże naszym bohaterom tajemniczy Boris…

Śmieszne, na luzie i odświeżające. Bez wstawek z tańcami (ok, jest jedna subtelna aluzja do tego specyficznego elementu tamtejszej kinematografii), ale z interludami na kampanię przeciw paleniu papierosów, dobrze pokazującym, na co stać Bollywood w drugiej dekadzie XXI w.

No i soundtrack. Nie wiem, czy lepszy od Hasselhoffa, ale to już zostawiam waszej ocenie.

Nie musicie jej podejmować szybko. Może być slowly, slowly;)

Za: cinemachaat-files-wordpress-com

Za: cinemachaat-files-wordpress-com

* * *

W ramach zakończenia dodam, że po spożyciu polskiego alkoholu i — niestety nie czeskiego — piwa wzięło nas na wspomnienia i odpaliliśmy najlepszy czeski film (a na pewno Petra Zelenki), czyli „Samotnych”. Przy okazji interesującej debaty o tym, że jedna z głównych bohaterek jest Serbką, a nie Czeszą, rozpętała się bardzo angażująca debata między mną a V. o wpływie instytucjonalizacyjnej centralizacji chrześcijaństwa na reformację (nie pytajcie jak tam doszliśmy). Argument polski o umocnieniu się papiestwa po skutecznym wytępieniu wszelakich schizm,sekt (w tym rebelii husyckiej) i sporów o inwestytury doprowadziły do skatalizowania nastrojów prowadzących w dalszej części do reformacji. Strona czeska, sącząc piwo, zarzekała się, że nie można mówić o zbyt dużym centralizmie świata chrześcijańskiego, patrząc na istniejącą schizmę wschodnią czy obecność arian.

filmy-serialy-online.tv

Nie wchodząc w szczegóły naszej pijackiej historycznej dysputy, skończmy na tym, że doszliśmy do konsensualnego stanowiska, iż następnym razem oglądamy „Socjalistyczny Zombie Mord”.

Współautor

P. S. Tak, tutaj kategorię „Idzemy w gości” potraktowałem nieco dosłownie;)

One thought on “Socjalistyczny Zombie Mord czyli czeski wieczorek filmowy. Cz. I:”King Fury” i indyjska horror-komedia o zombie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s