Dobry (dla fanów?): Deadpool

Za: cdn-arstechnica-net

Za: cdn-arstechnica-net

Deadpool zjawił się niespodziewanie. Zaatakował w kinie, obok jakiego przechodzę niemal codziennie wracając z pracy oraz steraną koszulką znajomego, który na facebooku cieszył się, że wreszcie znajomi wiedzą, kim jest przypominający Spidermana superbohater w masce. Nie był to film nurtujący moją filmową ciekawość, z takich produkcji czekałem na superbohaterskie antybromanse: katastrofalnie zapowiadającego się „Batman vs. Supermen”oraz „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów”. Tymczasem najpierw przyszło mi zderzyć się z moją komiksową ignorancją, która z całą mocą uwiera po seansie „Deadpoola”…

Za: cdn.newsday.com

Za: cdn.newsday.com

Deadpool

USA, 2016

reż. Tim Miller

scen. Rhett Reese, Paul Wernick

wyk. Ryan Reynolds, Morena Baccari,

Bo gdziem ja o tym filmie nie czytał, to tekst „film dla fanów” odmieniano przez wszystkie możliwe przypadki. Jakby wszystkie poprzednie Thory, Kapitany Ameryki i X-mani nie były przeznaczone przede wszystkim dla zaznajomionych z rozległym uniwersum amerykańskiej manufaktury komiksowej… Tym razem jednak mam wrażenie, że dostaliśmy film, który poprzez oparcie na bardzo specyficznym bohaterze (właściwie — antybohaterze), wywołać może jeszcze większe nieukontentowanie niedoedukowanego komiksowo środka.

„Deadpool”, jako film o anybohaterze od samiutkiego początku burzy wszystko, czym od razu zyskuje punkty za oryginalność. Już radosne napisy, gdzie zamiast imion reżysera czy aktorów, mamy mniej lub bardziej niecenzuralne określenia — swobodnie przetłumaczmy — przydupasów odpowiedzialnych za wyprodukowanie filmu ukazują, że nie będzie to standardowa produkcja o superbohaterach. Co więcej, mało ma Deadpool (Ryan Reynolds) uroku, klnie jak poseł niedoszły Stonoga, rzuca niewybrednymi żartami poniżej na wysokości pasa, szowinistycznymi, a aparat mowy nie zamyka mu się nawet gdy jest brutalnie torturowany przez „psychopatycznego Brytola” Ajaxa aka Francisa (Ed Skrein). Choć ten złowieszczo ostrzega, że „tutaj wszyscy stracą humor”.

Dostaje się wszystkim i wszystkiemu, nie ma świętości, zgryźliwe komentarze o swojej ślepocie usłyszy staruszka Al (Leslie Uggams), Keira Knightley — jeśli oglądnie film — znowu wpadnie w kompleksy przez swój biust, zaś Negasonic Teenage Warhead prosi się o debilne komentarze nie tylko ze względu na swoje krótkie włosy. Jest mocno i niecenzuralnie, film dostał w USA kategorię R, a nawet w Malezji to i owo udało się przemycić, tak, że nie miałem wrażenia, że cenzura dużo ucięła. Wywołało oburzenie niektórych widzów, którym chciało się napisać skargę do gazety ale zmiotła ich fala twitterowego hejtu.

Z Klangu Shan/ oburzony pan/ dostał podniety/napisał do gazety/ głupi karakan, Za: therakyatpost.com

Z Klangu Shan/ oburzony pan/ dostał podniety/napisał do gazety/ głupi karakan, Za: therakyatpost.com

Tak, film stoi swoją niestandardowością, łamaniem schematów, gęsto sączącą się autoironią i posoką oraz czującym się jak ryba w wodzie Reynoldsem. Dzieląc się z kolegą moimi wątpliwościami związanych ze zmęczeniem nadmiernym egotyzmem głównej postaci dostałem krótką odpowiedź: „On taki był w komiksie, nie znasz się!”. Mądrzejszych trzeba słuchać, choć mam wrażenie, że psychologia naszego bohatera zatrzymała się w okolicach nadpobudliwego piętnastolatka, co kapkę kontrastowało z twarzą prawie czterdziestoletnego Reynoldsa.

Oprócz głównego bohatera dobra jest paka asystująca. Morena Baccarin jako luba herosa Vanessa (znana jako straumatyzowana matrona z SUPER SERIALU  „Homeland”) oczywiście lepiej wygląda niż gra, ale tutaj wystarczy. Gratsy za to za sceny z induskim taksówkarzem (Karan Soni) zwierzającym się ze swoich matrymonialnych problemów czy kreację kumpla Deadpoola, barmana Weasela (T. J. Miller), który nie boi się powiedzieć, co myśli o wyglądzie swojego okaleczonego kolegi.

lingerdesk.comAch, no tak: fabuła. Byłbym zapomniał, bo przecież w tego typu filmach zawsze schodzi na drugi plan, chowając się za epickimi scenami akcji i — w tym przypadku miażdżącymi — humorem. W „Deadpoolu” to jednak — zaznaczmy — żarciki i wyrazistość głównego bohatera, budująca całe alternatywne podejście do tematu superbohaterów,  jest najważniejsza. Choć twórcy porządnie używają sobie na scenach akcji, majs-ter-sztyk! Sprawdza się ładnie koncept rozpoczęcia filmu od chronologicznego środka, co prowadzi do ukazania historii byłego żołnierza sił specjalnych, który decyduje się na alternatywną metodę leczenia raka. Terapia okaże się skuteczna, może nawet za skuteczna, biorąc pod uwagę nadnaturalne zdolności, jakimi zostanie obdarzony, jednak cena całego przedsięwzięcia będzie na tyle wysoka, że pod znakiem zapytania stanie powrót do ukochanej…

Od wątku zemsty na oprawcy ważniejszy jest element romantyczny i dramat miłości w obliczu śmiertelnej choroby oraz kalectwa jednego z partnerów. Sprytnie, sprytnie, marketingowy zabieg na Walentynki powinien zadziałać, ale dobrze zawczasu sprawdzić, czy luba obznajomiona jest z komiksowymi perypetiami Deadpoola. Boję się, że co wrażliwsze istoty mogą odebrać całość jako brutalny szowinistyczny szit zapakowany w zgrabną opowiastkę o bezbrzeżnie narcystycznym palancie, zamieniającym przeciwników w kebab.

Ale może to będzie dobry tester dla dystansu i poczucia humoru naszej Walentynki?

Słowem: w pary i na pełnej parze wyparować do kin!

Współautor

Za: screenrant.com

Za: screenrant.com

2 thoughts on “Dobry (dla fanów?): Deadpool

  1. Ja się zawiodłem wahaniem poziomu żartu, z jednej strony bardzo błyskotliwe, a zaraz płytko (coś o pierdzeniu i tyłkach). Na plus zasługują wszystkie smaczki nawiązujące do innych produkcji Marvela jak np. sceneria ostatniej bitwy.
    Trochę się zawiodłem, ocena na filmwebie jest naciągana, dlatego daję 6/10.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s