Dobry film: Zjawa

assets.rollingstone.comPamiętacie bon-mot kolegi, który przytoczyłem przy recenzji „Nienawistnej Ósemki”? Niewtajemniczonym przypomnę zatem, że znajomy marudził właśnie na okoliczność „Zjawy”, gdzie zamiast wartkiej akcji, więcej jest gramolenia się różnymi środkami transportu przez lasy północy i ujęć tychże lasów północy. Prawda, prawda, Iñárritu celuje w inną estetykę niż Tarantino, jednak ze swoim zimowym obrazem z czasów kolonizacji nowego lądu, któremu jednak daleko do westernu, pewnie zmierza po Oscara. Jest w tym filmie jednak malutki mankament, bardziej natury społecznej, niż filmowej, który moim zdaniem mąci całe pięknie zrealizowane widowisko…

 

media.gq.com.jpg

The Revenant

USA, 2015

reż. Alejandro González Iñárritu,

scen. Alejandro González Iñárritu, Mark L. Smith

wyk. Leonardo DiCaprio, Tom Hardy

O tym, że zdolności survivalowe ludzi są niesamowite — wiemy. (Ostatnio nawet przekonaliśmy się, że na cuda w tym zakresie stać ukochane czworonogi, ale to Indie, tam wszystko się może zdarzyć). Tym razem, wcielając się w Glassa, trapera bedącego skrzyżowaniem Hioba i Beara Gryllsa, Leonardo DiCaprio będzie musiał oszukać śmierć oraz przeznaczenie — udowodnić wszystkim, że się mylili zostawiając go na pastwę mroźnego losu, po tym jak został trochę poturbowany przez misia grizzli (tutaj poradnik, jak zrobić to skutecznie); wylizać się z ran zadanych przez wspomnianego niedźwiadka, parę upadków i urazów, a przede wszystkim dopaść bardzo złego Toma Hardego (tutaj jako Fitzgerald).

Film jest oczywiście majstersztykiem jeśli chodzi o pracę kamery. Już otwierająca scena walki z Indianami, z — paradoksalnie — powolną i cierpliwą kamerą, jaką znamy z „Birdmana”, buduje nam nastrój doskonale korespondujący z bezlitośnie obojętną ciszą i harmonią natury północnoamerykańskiej puszczy, która stopniowo oddaje się we władanie paskudnie mroźnej zimy. Nie szczędzi nam się przy tym zapierających dech w piersiach widoczków dnia i nocy, strumyków i jezior, gajów oraz lasów, które czasem zdają się być najważniejszym elementem kadru, gdzie zmasakrowany Leonardo jest jedynie kolejnym fragmentem większej kompozycji.

half-eaten-by-a-bear-and-left-for-dead-can-the-incredible-true-story-of-the-revenant-ba-566738-1

Szwagier, garry move out!

Można się oczywiście mocno wyzłośliwiać na patenty, dzięki któremu Glass utrzymuje się przy życiu, co niektórzy robią z właściwą sobie prawicową wrażliwością. Nie ukrywam, również zachodziłem w głowę, dlaczego traper, który prochem strzelniczym dezynfekuje swoje gardło, wpieprza surowe mięso, jak dookoła płonie ogień. Z mieszanką przerażenia i fascynacji odkrywałem też, jak z konia można sobie zrobić śpiwór (tak, tej sceny nie polecam fanom hippiki). Wszystko ma być wzorowane na faktach, więc niech im będzie. Niemniej zgodzę się, że DiCaprio to najbardziej nagrał się wywracając do góry oczyma, gdy toczyła go gorączka, konserwował mróz czy rozmarzał sen o rodzinie.

No i te prawie trzy godziny, które przy ilości radosnych perypetii naszego bohatera mogą zburzyć starannie budowany nastrój, pogłębiany mistycznymi wstawkami snów i majaków Glassa. Film oglądałem sam, ale boję się, że seans wraz ze Współautorką okupilibyśmy w najlepszy razie milczącym ostracyzmem niepodzielającej naszego rozbawienia sali kinowej, w najgorszym zaś — wydaleniem z sali kinowej. Sam jednak w cichości serca oddałem się cudnie sfilmowanym przygodom dzielnego białego człowieka.

dl9fvu4r30qs1.cloudfront.net

I tu dochodzimy do sedna problemu — w czasach, gdy czytając codzienną prasę i boleśnie przekonujemy się, że kolonializm — jak Stalin — od starej pralki różni się tym, że dalej miesza. Tak, ani wyczyny Daesz, ani kryzys gospodarczy w Argentynie czy Brazylii, endemiczna bieda na Filipinach czy gangrena korupcji i despotyzmu tocząca większość afrykańskich krajów nie są jedynie pokłosiami kolonializmu/neokolonializmu, ale zachodnia cywilizacja ma trochę za uszami i oto po Oscara zmierza film o bohaterskim białym człowieku, który podbił dzikie tereny. Bo choć wyrzut wodza Indian, że „jak możecie mówić o honorze, skoro przyjechaliście i odebraliście nam wszystko?” skierowany jest do Francuzów, to jego adresatem równie dobrze mogliby być  Amerykanie, w tym Glass. Trochę słabo, nieprawdaż?

Ale, ale, ale: oddając sprawiedliwość twórcom (reżyser jest Meksykańczykiem) należy wspomnieć o pobocznym wątku, jakim są poszukiwania przez Indian porwanej córki wodza. Młódkę porwali Francuzi (któż by inny, Rosjan tam nie było), którzy nie obchodzili się z nią rzecz jasna jak z damą. Pozytywną rolę do odegrania będzie miał Glass, który pomimo poharatań wysokiego stopnia przyjdzie kobiecie z pomocą. Bohater buduje tym samym pomost porozumienia między dwoma światami, w czym akurat jest bardzo przekonujący, bo matką jego syna jest Indianka. Przeciwstawieniem tej otwartej postawy będzie Fitzgerald, który nie tylko z najwyższą pogardą będzie traktował obcych, ale nie zawaha się w imię własnych interesów zrobić kuku pobratymcom, o czym boleśnie przekona się Glass.

I fakt, stanie się nasz t-Raper rzecznikiem dialogu z inną kulturą, jednak jest on reprezentantem grabieżczej siły, budującej Nowy Świat. Śmiejcie się z tego przypływu lewicowej wrażliwości, która nie za bardzo jest na topie w okresie Wielkiego Patriotycznego Wzmożenia Narodowego, niemniej filmy startujące po najważniejszą nagrodę świata filmowego nie uciekną nigdy od bieżących wydarzeń; są zwierciadłem duszy najbardziej wpływowego przemysłu filmowego na tej planecie. „Zjawa” stara się przypomnieć postać faceta, który walczył zarówno o swoje życie jak i godność rodziny. Motywacją Glassa, by dopaść Fitzgeralda nie tyle jest to, jak go potraktował, ale jak się obszedł z jego synem. Jego zemsta zza — jak się wydaje — grobu, nieco wymyka się osobistej urazie i nabiera dużego, symbolicznego znaczenia, bo kara wymierzona zostanie też za międzyrasową nienawiść, jaka doprowadziła do osobistej tragedii.

pmcvariety.files.wordpress.com

Ta rozgrzeszająca interpretacja trochę jednak traci na znaczeniu w obliczu faktu, że bohaterem — i to nominowanym do Nagrody Akademii — jest właśnie biały Leonardo. I tutaj ciekawostka — galę poprowadzi Chris Rock, ale statuetki za najlepsze kreacje aktorskie na pewno otrzymają biali. Bo po raz drugi rok z rzędu wśród nominowanych nie ma żadnych — jak to się niezgrabnie mówi — kolorowych, co wywołało oburzenie m. in. Willa Smitha i paru innych śledzących na Twitterze hashtag #OscarsSoWhite i zapowiadających bojkot uroczystości.

Abstrahując jednak od liberalnych wynurzeń, „Zjawę” polecam. Kupcie tylko dużo popcornu.

…albo lepiej nie bierzcie nic do jedzenia. Przy scenie z koniem odechce się Wam jeść.

Współautor

nerdist.com.jpg

One thought on “Dobry film: Zjawa

  1. Dobre! Koniecznie obejrzę! W ogóle bardzo podoba mi się sposób napisania! 🙂
    Nie zaproszę do siebie na bloga, nie.e! Jednak zachęcam do zapoznania się z tym blogiem: alerecenzentka.blogspot.com, mojej szwagierki.
    Sądzę, że może się spodobać. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s