ZŁY film: Moje córki krowy

static.prsa.plReklamowany jako komedia debiut Kingi Dębskiej, ku naszemu zaskoczeniu jest ponurym dramatem o umieraniu w czasach demokracji nieliberalnej. Humor lepszego i gorszego sortu skrzy się, jednak niestety nie balansuje on depresyjnego klimatu związanego z powolnym odchodzeniem z tego świata rodziców bohaterów. Śmieszniejsze to niż „33 sceny z życia”, ale wychodzimy z kina w stanie egzystencjonalnego rozstrzęsienia, z poczuciem, że dramat umierania przesłonił całą resztę. Jednak jest to film, który będzie mi spędzać sen z powiek, bo ma wiele dobrych elementów, przez co stał się kolejnym utrapieniem tych, którzy filmy dzielą albo na dobre, albo na złe…

eciechocinek.pl

„Moje córki krowy”

Polska, 2015

reż. i scen. Kinga Dębska

wyk. Agata Kulesza, Gabriela Muskała

Najpierw w szpitalu ląduje po wylewie matka (Małgorzata Niemirska), później zaś ojciec (Marian Dziędziel). Dla tytułowych córek, znanej serialowej aktorki Marty (zblazowana i doskonale ubrana, zawsze genialna Agata Kulesza) i radzącej sobie z trudami nauczycielskiej codzienności Kaśki (Gabriela Muskała), jest to potężne wyzwanie. Oprócz tego, że należy się liczyć ze śmiercią obojga rodziców, na powierzchnie wypływają z całą mocą dotychczasowe urazy, nieporozumienia i animozje międzysiostrzane. Pyszałkowatość starszej, która odniosła zawodowy sukces, a z drugiej — ogólna nieogara życiowa młodszej, mającej kompleks niższości siostrzyczki. Choć jak zauważa Kaśka, zgadzając się, że jej mąż nie jest ideałem: „Ale jest!”, czym trafia w czuły punkt samotną Martę.

Córki są na pozór różne, ale wyrażone w żarcie nadzieje Marty, że któraś z nich jest adoptowana, są płonne. Bo choć rodzeństwo to ogień i woda — Marta to inteligentna i chłodna racjonalistka, a Kasia — pełna emocji, egzaltowana dewotka — to przecież obie w obawie przed utratą rodziców uciekają się do pomocy szarlatanów, choć jak wyrzuca wierzącej siostrze Marta: „Trzeba się na coś zdecydować!”. Najważniejsza różnica między oboma kobietami zasadza się na tym, że to Marta jest ukochaną córcią, przede wszystkim tatusia, który na starość trochę zgorzkniał (wyzwiska córek od krów są łagodniejszymi!).

Postaci są zarysowane sprawnie, ale trochę szwankują relacje między nimi. Od początku spodziewamy się, że kluczowymi będzie napięcie między rodzeństwem. Tymczasem im bliżej końca, tym jaśniejsze staje się, że to bliska relacja między Martą, a ojcem jest najważniejsza. Choć to rodzeństwu przyznano najwięcej miejsca, faktycznie, czasami zastanawiamy się, co tak naprawdę łączy obie kobiety, oprócz tego, że są z tych samych rodziców.

naekranie.pl

Przyznam, że podobał mi się dowcip, bazujący przede wszystkim na komizmie postaci: zgorzkniały dziadek wyzywający swoje córki od nie tylko krów i uciekający ze szpitala na browara. Kaśka zostająca do końca Mszy Świętej, by potem udać się na seans spirytystyczny i jej syn zażenowany tym, jak rodzice ubrali się na wycieczkę do Egiptu. Zblazowany i bezrobotny mąż Kaśki (Marcin Dorociński) snuje się w tle, z białymi skarpetkami do czarnych adidasów i dżinsami z tandety, nieporadnie próbując zrozumieć dynamikę siostrzanej relacji.

Ku swojemu zaskoczeniu byłem jednak jedną z niewielu osób na dość licznie zapełnionej sali kinowej, które się śmiały. Albo żarciki były kiepskie, a ja po powrocie do kraju z radością odkrywałem te zgrywy na stereotypowych rodaków, albo — co bardziej prawdopodobne — łyżka miodu była zbyt mała dla beczki egzystencjonalnego dziegciu, jaki nam zaserwowano (tak, wiem, była beczka miodu, ale to nie ten film). Bo choć nie można odmówić reżyserce umiejętnego naigrywania się z polskiej rzeczywistości (wakacje w Egipcie, zblazowany bezrobotny Polak-cebulak), to szczególnie w scenach w szpitalu miałem wrażenie, że… nie wypada się śmiać. Jakby nie udało się zbudować klimatu tragikomedii, zabrakło może trochę absurdu, nie wiem, ale dało się wyczuć, że powaga przygniata trochę elementy komiczne.

No i jeszcze fabuła. Wszystko kręci się wokół chorych rodziców, jednak brakuje mi tutaj jakiegoś większego pomysłu. Dużo tutaj scen wrzuconych trochę na siłę, w zamierzeniu pokazujących, że wszyscy mają jakieś życie poza szpitalem, jednak mało jakiejś przemyślanej, klejącej się fabuły. Fakt, film ogląda się całkiem nieźle, nie ma nudy, ale czuje się, że to wszystko trochę się nie klei. Jakby ważniejsze było jak najwierniejsze ukazanie historii rodziny (film jest inspirowany przejściami reżyserki), niż zbudowanie dobrze zmontowanej opowiastki.

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Przywołałem wcześniej „33 sceny z życia”, totalnie banię ryjący ponury i smutny dramat Małgorzaty (wówczas Gośki) Szumowskiej z 2008 r., gdzie młode rodzeństwo mierzyło się ze śmiercią rodziców. „Moje córki…” nie są aż tak wymagające, jednak pomimo umiarkowanie szczęśliwego zakończenia, pozostajemy przygnębieni opowieścią o umieraniu i przemijalności czasu. Zdecydowanie za mało w nas katharsis wynikającego z pogodzenia się bohaterek i odkrycia radości cieszenia się chwilą. Film jest bardzo osobisty, czego reżyserka nie ukrywa, jednak w tej swojej gatunkowo-fabularnej rozlazłości i nadmiernym akcentowaniu trudnego doświadczenia umierania najbliższych nie dała nam — a przynajmniej mi — tego, czego się spodziewaliśmy. Niemniej na plus kreacje bohaterów i celny dowcip. Z zainteresowaniem będę śledził jej karierę reżyserki, która podjęła cholernie trudną próbę przeniesienia życiowego doświadczenia na ekran kinowy.

Słoń

Dla fanów Agaty Kuleszy: w marcu na ekrany kin wchodzi polsko-belgijsko-francuska koprodukcja „Agnus Dei” („Les Innocentes” #BrawaDlaTłumacza) traktująca o zakonnicach odkrywających mroczny dramat masowych gwałtów dokonywanych przez czerwonoarmistów w trakcie II wojny światowej. W roli zakonnicy ta, która w „Idzie” za wszelką cenę próbowała „uratować” od habitu siostrzenicę, czyli Pani Agata. Zapowiada się intrygująco i burzliwie, bo film z pewnością wywoła — zacytujmy Prezesa — „pohukiwania” z Moskwy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s