ZŁA piosenka ze ZŁEGO filmu. Poglobowa recenzja SPECTRE.

Za: craveonline.com

Za: craveonline.com

Złote Globy, czyli rozgrzewka przed Nagrodami Akademii rozdane. Największymi zwycięzcami są „Marsjanin” (najlepsza komedia/musical i najlepszy aktor w komedii/musicalu — Matt Damon) oraz ostatni film odpowiedzialnego za dobrego „Birdmana” Alejandro Gonzáleza Iñárritu „Zjawa” (najlepszy reżyser, Di Caprio jako najlepszy aktor w dramacie oraz najlepszy dramat). Doceniona została także Jeniffer Lawrence za rolę w recenzowanym niedawno przez jej rówieśniczkę przydługawym „Joy”. Wyróżnione została też rewelacyjna animacja „W głowie się nie mieści” oraz ponoć porażający węgierski dramat „Syn Szawła”. Z tego wszystkiego uderzyła mnie jednak nagroda za najlepszą piosenkę

Za: theinsightfulpanda.files.wordpress.com

Za: theinsightfulpanda.files.wordpress.com

„Spectre”

USA, Wielka Brytania, 2015

reż. Sam Mendes,

scen. John Logan, Robert Wade, Neal Purvis, Jez Butterworth

wyk. Daniel Craig, Christoph Walz, Léa Seydoux

Zatem prosto z mostu: „Spectre” złym Bondem jest i mówię to z żalem, bo nikt nie chce złego Bonda, a i zapowiadało się dobrze. Craig jako agent 007 jest kontrowersyjny (Współautorka twierdzi wręcz, że wygląda jak Putin), ale wyrazisty; lubię tę konwencję brutalnego realizmu; do tego Christian Walz, zawsze piękna Monica Bellucci, utalentowana Léa Seydoux i hipsterski Q w wykonaniu Bena Whishawa. Tymczasem już po pierwszej, meksykańskiej scenie, czołówce z ośmiorniczkami WIDMA i otwierającej piosence Sama Smitha wyczułem, że może to nie zmierzać w dobrym kierunku.

Nad piosenką poznęcam się na koniec, ale jeszcze o czołówce, gdzie Bond wije się w oślizgłych mackach symbolizujących zło i skalę działań tajemniczej organizacji WIDMO (bo logo jest ośmiornicą). Nie! Przesycone jakimś si-fi konceptem zbliża się to do kolejnego filmu o Obcym i trochę zbyt ucieka od tego, do czego nas przyzwyczajono — Bonda wijącego się w skrzących się kolorach, lufach pistoletów i ponętnych kształtach damskich ciał.

Cóż — złośliwie rzec można, że ośmiorniczki położyły nie tylko poprzedni rząd.

Zostańmy na razie przy początku: właśnie ta pięknie nakręcona, artystyczna scena akcji z długimi ujęciami w Mexico City w trakcie Dnia Zmarłych wydaje się cudownie powalająca kolorystyką i pracą kamery. Wygląda to naprawdę zamaszyście, jednak coś jest delikatnie nie tak. W gruncie rzeczy sprowadza się do jednej jatki w helikopterze nad przepełnionym ludźmi placem Zócalo, która bardziej przeraża konsekwencjami rozwalenia się helikoptera w tłumie ludzi niż pociąga wartkością akcji. A jeszcze wcześniej mamy scenę zawalenia się budynku, w wyniku którego Bond ląduje w… fotelu. Taka niby pierdółka, żarcik-kosmonaucik, nieznaczący detal, ale jakiś sposób podsumowująca cały długaśny film.

Za: screenrant.com

Za: screenrant.com

„Spectre” jest cholernie poważny, jedynie sporadycznie poprzetykany gagami, które zamiast bawić, wydają się być nieco nie na miejscu. Wszystko jest tak serio, że aż boli, a próby rozbrajania tego napięcia zdają się być chybione.

W filmach o Bondach zawsze największym wyzwaniem było napięcie między powagą a komedią. Misje ratowania świata przez wszechmocnego agenta JKM były okraszone humorem, celnymi ripostami i grami słownymi (jak choćby ta zamykająca „Człowieka ze złotym pistoletem” urocza kwestia: „Good night, Goodnight!”), budującymi to co w całej serii najbardziej lubimy. W „Spectre” to kompletnie leży. Jest mrocznie, diabelnie poważnie i — największy zarzut —  przydługo. Fakt, jest to najdłuższy film z serii, ale chodzi nie o minuty, ale akcję.

Ta toczy się ślamazarnie, co najboleśniej czuć w nudnej jak flaki z olejem scenie narady organizacji WIDMO we Włoszech, gdzie największym zaskoczeniem jest… ujrzenie wyłaniającej się z mroku twarzy Christopha Walza. Sceny północnoafrykańskie, czyli siedzenie na mecie w mieście czy podróż pociągiem (w kierunku Timbuktu?:) trącą niezależnym kinem drogi, a nie Bondem. Nic nie wnoszą i nużą. I jak już jesteśmy przy epizodzie marokańskim: torturowanie agenta 007 poprzez wbijanie mu — uwaga — igły pod ucho jest ZŁE.

#WhatTheFuckIsWrongWithThisPlanet??

Za: i.dailymail.co.uk

Za: i.dailymail.co.uk

Bohaterowie. Z wymienionych broni się tylko Q, którego postać zdecydowanie rozbudowano, co odbiło się z pożytkiem dla filmu. Zawsze piękna Monica Bellucci występuje w Bondzie o 10 lat (albo parę operacji plastycznych) za późno, a chemii między Panną Swann (Léa Seydoux) a Bondem tyle co między Sejmem a Trybunałem Konstytucyjnym. Walz — jak trafnie zauważono — gra kalkę z „Bękartów wojny”, ale może on już nigdy nie ucieknie od tej maniery. Na osłodę pozostaje jeszcze Monneypenny (Naomi Harris), której ciągle za mało.

No i dodajmy tę katastrofalną piosenkę Sama Smitha, od jakiej zacząłem. Choć ma 81 milionów odsłonięć i Złotego Globa to do przyszłych Świąt Bożego Narodzenia ta beznadziejnie bezpłciowa i wymuszona melodia wyśpiewana irytującym falsecikiem zostanie zapomniana. I o ile „Skyfall” też nie był najwybitniejszym Bondem, to przynajmniej zostanie po niej fenomenalny utwór w wykonaniu Adele.

Za: pop.inquirer.net

Za: pop.inquirer.net

I końcówka — bardzo niestandardowa, niebondowska. Kwintesencją serii było zawsze dodawanie czegoś nowego, przy próbie utrzymania pewnej zawsze płynnej ilości standardów. Psioczono gdy Bond się żenił, nie zamawiał martini, albo brudził się w trakcie akcji. To, czy innowacje się broniły w dużej mierze wynikało z oceny całego filmu (z tego punktu widzenia przymiotnik „niebondowski” nie ma większego sensu). Bezbarwność „Spectre” powoduje, że finał przyjmujemy z mieszanymi uczuciami. U mnie dominowało to poczucie, że skończyły się pomysły na Craiga-Bonda. Pora na powiew świeżości.

Reasumując: czekamy na „Zjawę”, oglądamy „Marsjanina” i modlimy się o Idrisa Elbę w roli 007. Może wtedy będzie nadzieja na romans Bonda z Moneypenny?

Słoń

7 thoughts on “ZŁA piosenka ze ZŁEGO filmu. Poglobowa recenzja SPECTRE.

  1. Po raz pierwszy na blogu muszę stanowczo zaoponować! Najlepszy film z Jamesem Bondem i najlepsza piosenka do filmów z Bondem. Spectre jest świetnym obrazem a piosenka Smitha wgniotła mnie w fotel podczas sceny otwarcia filmu. Słucham do dziś.

  2. Po raz pierwszy na blogu muszę stanowczo zaoponować! Najlepszy film z Jamesem Bondem i najlepsza piosenka do filmów z Bondem. Spectre jest świetnym obrazem a piosenka Smitha wgniotła mnie w fotel podczas sceny otwarcia filmu. Słucham do dziś!

  3. Pingback: Zaskakująco ZŁY: Batman kontra Superman. Świt sprawiedliwości | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s