DOBRY film: The End of the Tour

W recenzowanej niedawno „Młodości” choć fabularny ciężar leżał na relacji między dwoma artystami dobiegającymi osiemdziesiątki, to dookoła skrzyło się od barwnych postaci mniej lub bardziej związanych ze światem sztuki. W „The End of the Tour” wszystko to, co się dzieje poza rozmową między głównymi bohaterami jest jedynie tłem. Tłem dla fascynujących, niepozbawionych napięcia dialogów między jednym z najważniejszych (najważniejszym?) pisarzy ostatnich lat w Ameryce, a dziennikarzem, któremu Bozia trochę poskąpiła talentu. Na szczęście twórcy filmu nie poskąpili nam wrażeń i emocji, choć tak po prawdzie to poza gadaniną niewiele się dzieje.

Za: athenacinema.com

Za: athenacinema.com

„The End of the Tour”

USA, 2015

reż. James Ponsoldt, scen. Donald Margulies

wyk. Jessie Eisenberg, Jason Segel

Fakt, praca w kultowym „Rolling Stone” nie jest byle czym. Ale z czasem odkrywamy, że David Lipsky miał większe aspiracje. Wydał wprawdzie książkę, ale utonęła ona w odmętach rynku wydawniczego. Dlatego spotkanie z kończącym trasę po Stanach Davidzie Fosterem Wallecem celem zrobienia z nim wywiadu było dla niego nie tylko zawodową szansą („Zgadnij ile razy ta gazeta zrobiła wywiad z pisarzem?” pyta swojego szefa Lipsky i od razu odpowiada „Zero!”), ale i zmierzeniem się ze swoimi niespełnionymi marzeniami.

Lipskiemu zajmuje trochę odnalezienie pisarza mieszkającego na prowincji gdzieś w Illinoi. Dołącza do Wallace’a pod koniec jego trasy promującej „Infinite Jest”, będącej przykładem „encyklopedycznej/postmodernistycznej/metamodernistycznej/histeryczno realistycznej powieści” (za wikipedią cytuję) — ponad tysiąc stron plus 96 stron przypisów.

[dygresja_mode_on: w trakcie edycji wycięto 250 stron maszynopisu, Knausgård ze swoją liczącą 3600 stron „Min kamp” nie miał chyba takich nieprzyjemności, acz przypominam, że mogło być gorzej — pierwszy redaktor „W poszukiwaniu straconego czasu” odrzucił dzieło Prousta, choć facet za długo nie pluł sobie w brodę bo w końcu też też dostał literackiego Nobla. dygresja_mode_off]

 Wywody o życiu w okolicy, separatyzmie w Quebecku i tenisie. Orgia dla akademików, rosnącej rzeszy fanów, w tym Zadie Smith, która nazywała go swoim ulubionym pisarzem, jedna ze 100 najważniejszych książek opublikowanych po 1923 r. według tygodnika „Time”. Książka niemal kultowa. Tak jak sam pisarz, który pojawił się m. in. w Simpsonach.

Nie zespoileruję jednak jak powiem o dwuznaczności zawartej w tytule. Koniec trasy odnosi się nie tylko do ostatnich etapów promocji „Infinite Jest”, ale też śmierci Wallace’a — choć Lipsky swoją podróż odbył w 1996 r. to film jest wspomnieniem z momentu, gdy dziennikarz dowiaduje się o śmierci Wallace’a.

Za: athenacinema.com

Za: athenacinema.com

Bo powiedzieć, że Wallace miał skomplikowaną psychikę, to jakby nie powiedzieć nic. Do końca życia cierpiał na depresję, która w końcu doprowadziła go do samobójstwa w 2006 r. Był jednak potężnym umysłem. I nie chodzi tu o jego wszechstronne wykształcenie z zakresu filologii angielskiej, filozofii, matematyki i logiki modalnej. W prostych rozmowach o największych życiowych pierdołach, jakie pisarz toczy z dziennikarzem w zimowej scenerii swojego domku i kolejnych hotelach, ujawnia się jego geniusz, głębia zrozumienia otaczającego świata i starannie pielęgnowana ciekawość filozofa. Jednocześnie Wallace — świadomy swojego sukcesu — zachowuje wobec niego dystans, ba — chce się schować przed światem.

Budzi to oczywiście niezrozumienie Lipskiego, który — czujemy — dałby się pociąć za taki sukces. „Bo wtedy rośnie presja. Stach, że ktoś cię zdemaskuje” — ripostuje pisarz. Stopniowo rosnące delikatne napięcie między bohaterami zasadza się nie tylko na spotkaniu mistrz — nieudolny adept, ale odkrywaniu swoich słabości przez Lipskiego (bynajmniej nie literackich, ale egzystencjonalnych) i odmiennych agendach. Wallace wprost powie, że nie będą przyjaciółmi, bo Lipsky przyjechał ze swoją jasno nakreśloną agendą, jaką jest zrobienie wywiadu z literacką gwiazdą.

Skomplikowaną psychikę neurotycznego, skromnego a zarazem piekielnie inteligentnego Wallace doskonale odegrał Jason Segel, a jak zawsze nieco nadęty i buckowaty Jesie Eisenberg świetnie odnajduje się w roli kurtuazyjnego, zafascynowanego talentem Wallace’a, ale jednak mającego problem dziennikarza.

I teraz najlepsze: film powstał na podstawie książki Lipskiego „Although of Course You End Up Becoming Yourself”, jaką ten napisał po spotkaniu z Wallacem. Książka stała się bestsellerem, a komentatorzy zauważali, że jest doskonałym wstępem dla tych, którzy nie są zaznajomieni z twórczością pisarza. Uczeń nie przerósł mistrza, ale spełnił swoje marzenie, właśnie dzięki niemu. Ktoś też napisał, że jest to zaskakująco smutna, ale też śmieszna zarazem proza.

I fakt — nieraz gorzkie, trącące nihilizmem przemyślenia pisarza przezierają przez cały film, zaś jego samobójstwo nadaje filmowi cierpkiego tonu. Niemniej nikt nie mówił, że droga do poznania siebie jest łatwa.

Słoń

P.S. O wydanych po polsku „Krótkich wywiadach z paskudnymi ludźmi” (nie, nie ma tam Współautorki) można było przeczytać m. in. w artykule J. Sobolewskiej „Bólu król” w nr 32 „Polityki”. Znajdziecie tam anegdotę, dzięki której jego twórczość dotarła poza krąg fanów.W 2005 r. na jednym z koledży Wallace wygłosił — jak się później okazało: kultową — mowę „This is Water”, w trakcie której opowiedział historię, jak to starsza ryba pyta napotkanych młodzianów: „Hej chłopaki! Jak tam woda?”. Dwie młode ryby w milczeniu odpływają dalej, by po chwili się nawzajem spytać: „Ej, a co to jest woda?”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s