Dwa letnie filmy: „Witamy na Hawajach” i „We are your friends”

Za: tritontimes.com

Za: tritontimes.com

Dwa filmy z ostatniego lata, skierowane wprawdzie do dwóch różnych grup odbiorców, ale jednak mające ambicje bycia hitem sezonu. „Witamy na Hawajach”, którego akcja toczy się w bajkowych klimatach amerykańskiego archipelagu naszpikowane jest gwiazdami raczej ambitnego kina, bo oprócz Bradleya Coopera (Ugotowany Snajper czytający Poradnik Pozytywnego Myślenia) i Emmy Stone (m. in. „Birdman”) pojawia się sam mistrz Bill Murray. „We are your friends”, poza bożyszczem żeńskiej gimbazy, Zackiem Efronem, nie może się pochwalić wielkimi nazwiskami, ale też przesycony elektro bitami film o millennialsach z Kalifornii skierowany jest do młodszej, mniej wymagającej publiczności. Jedno i drugie miało być rozgrzanym słońcem niezobowiązującym dobrym kinem, tymczasem wyszło dość letnio, by nie powiedzieć — źle.

Za: cdn3-www.comingsoon.net

Za: cdn3-www.comingsoon.net

„Aloha”

USA, 2015

reż. i scen. Robert Crowe,

wyk. Bradley Cooper, Emma Stone

Brian Gilcrest (Cooper) przybywa na Hawaje jako sterany życiem weteran z Afganistanu. Choć okoliczności przyrody są cudowne, a dramat wojny już za nim, to praca wre i trzeba pomóc staremu znajomemu, Carsonowi Welshowi (Murray) w niezbyt czystym interesie, w którym zamieszana będzie satelita i amerykańska armia. Jakby tego było mało, Brian spotyka swoją byłą (Rachel McAdams), która wiedzie szczęśliwe życie ze swoim mężem, a do tego przyplątuje się jeszcze nieco zbyt wygadana i nachalna major Allison Ng (Stone). Brian będzie musiał sobie odpowiedzieć na pytanie, czy naprawdę chce dalej siedzieć w wojenno-biznesowym bagienku oraz ile tak naprawdę znaczą obie kobiety, z których jedna jest starą miłością (co nie rdzewieje), a druga ujmuje ożywczą nowością i młodością.

„Witamy…” miało być chyba takim „Poradnikiem Pozytywnego Myślenia”, zgrabną, niepozbawioną dramaturgii komedią romantyczną, z ambitniejszym humorem i wielką intrygą w tle. Tymczasem mało w tym wszystkim iskrzy, zaskakująco, biorąc pod uwagę, do czego zdolni są Cooper i Stone. Murray właściwe przewija się tylko w tle. Pomimo konfliktów i nieporozumień zmierza to wszystko do jednego. Choć nie można powiedzieć, że to przewidywalność najbardziej mierzi — jest za sztywno, jak na film z taką paką na Hawajach.

Za: static.tumblr.com

Za: static.tumblr.com

„We Are Your Friends”

USA, 2015

reż. Max Joseph,

scen. Max Joseph, Meaghan Oppenheimer

wyk. Zack Efron, Emily Ratajkowski

Z kolei na kontynencie, w „We Are your Friends” młodsza generacja Królów Życia zmierzyć się będzie musiała z odpowiedzią na pytanie co dalej należy robić ze swoją tak mile rozpoczętą w rozgrzanej słońcem Kalifornii egzystancją. Kanwą opowiastki budowanej w rytm tanecznych nut będą poszukiwania DJ Cole’a (Efron) i jego braci swojej tożsamości i drogi życiowej. „99 proc. ludzi chodzi na imprezy, a 1 proc. je organizuje” — mówi jeden z bohaterów, a my wiemy, do której grupy młodzi chcą należeć. Na swojej drodze Cole wkrótce spotka mentora, charyzmatycznego doświadczonego, acz niepozbawionego problemów muzyka o światowej sławie oraz jego ujmującą wdziękiem osobistym asystentkę (Emily Ratajkowski, kto widział nieocenzurowaną wersję teledysku „Blurred Lines” na pewno kojarzy tę Amerykankę polskiego pochodzenia), która trochę namiesza w życiu młodego muzyka. Tak jak kobiety na Hawajach w życiu Briana.

„We Are Your Friends” jest chyba momentami zbyt ambitny, chcąc uciec od niezobowiązującej konwencji party-movie. Element dramatyczny wydaje się trochę wrzucony na siłę, dynamika w połowie nieco siada, a niektóre sceny z klubów jakby niepotrzebne. Mało zgrabności w tym wszystkim. Choć nie ukrywam, ujęła mnie pod względem montażu scena otwarcia, z przedstawieniem genius loci Doliny; ujęcie rozkręcania imprezy nad basenem przez Cole’a, gdy ten tłumaczy tajniki sztuki didżejskiej; czy nieco naiwny, ale ładnie skomponowany finał na festiwalu muzycznym. Ale bez bicia przyznaję się do sympatii dla dla obficie serwowanego nam przez cały film muzyki, w związku z czym całość było łatwiej przełknąć.

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Oba filmy nie są złe, ale na pewno zbyt letnie, by dobrze wspominać letni czas.

Słoń

Za: i.ytimg.com2

Za: i.ytimg.com2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s