ZŁY film (ale DOBRY do nabijania się): Ugotowany

... one of them was playing in this ridiculous movie

…  taking part in this ridiculous movie was one of them.

Ten film nie jest DOBRY…  Jednak okazał się ZŁY zupełnie inaczej, niż się spodzewałam. Co nie zmienia faktu, że świetnie się na nim bawiłam, choć to głównie zasługa towarzyszącej mi przyjaciółki (nie pamiętam, pod jakim pseudonimem tu występuje, więc dla niepoznaki nazwę ją Kasią). Nie jest to film do oglądania w pojedynkę, bo człowiek może zasnąć albo wyrwać sobie włosy z głowy z powodu nadmiaru bezsensu albo (jeśli głodny) odgryzie kawałek fotela. W DOBRYM towarzystwie można mieć ubaw po pachy (a podczas dłużyzn powymieniać się ciekawszymi kulinarnymi doświadczeniami).

Za: joblo.com| Kucharze na siebie krzyczą. Oryginalne.

Za: joblo.com| Kucharze na siebie krzyczą. Oryginalne.

BURNT*

USA 2015

reż. John Wells; scen. Steven Knight, Michael Kalesniko

wyk. Bradley Cooper, Sienna Miller, Daniel Bruhl, Omar Sy (i cała masa zmarnowanch gwiazd, od Lily James, Umy Thurman po Emmę Thompson)

Na początku byłam pozytywnie zaskoczona. Nastawiałam się na kolejny film z cyklu „food porn,” nieudolnie starający się naśladować Ratatouille’a, uważający, że fetyszyzacja jedzenia i piękne zdjęcia wynagrodzą brak lub idiotyczność fabuły. Tu tych zdjęć jedzenia nie było za dużo (choć było za dużo zdjęć płynnego żółtka, FUJ!). Zaczynało się fajnie, szybko, takie Oceans Eleven z kuchnią zamiast kasyna. Mnóstwo dobrych aktorów. Utalentowany kucharz po przejściach wraca do gry, zbiera ekipę złożoną z „niepokornych” kucharzy, podstępem udaje mu się dostać restaurację i zaczynają walczyć o zdobycie jego trzeciej gwiazdki Michellina. Śmiesznie. Do czasu.

Niestety, w pewnym momencie twórcy postanowili dorzucić w cholerę wątków i postaci, plus zamienić wartkie kino kulinarnej akcji na „głębokie” kino psychologiczne z dłużyznami i komicznie bezsensownymi dialogami. Albo ich brakiem. Serio, albo za dużo mówią, albo milczą i porozumiewają się minami. Ziew. Panaceum, nie Ocean’s Eleven.

Ale jeśli już znajdziecie się w kinie (kino polecam, zwłaszcza ze zniżką, zdjęcia ładne, jedzenie smakowite), to dla urozmaicenia i podniesienia poziomu rozrywki polecam wypatrywać wielu powtarzających się elementów. Jeśli uda Wam się przemycić do sali alkohol (lub herbatę), nadaje się to wybornie na „drinking game”.

Z: indiewire.com | Największym grzechem tego filmu to zmarnowanie talentu Emmy Thompson.

Z: indiewire.com | Największym grzechem tego filmu to zmarnowanie talentu Emmy Thompson.

Oto, co znajdziecie wielokrotnie („*” oznacza bonus polskiej wersji językowej):

  1. Rozbicie pustych talerzy.
  2. Rozbicie pełnych talerzy.
  3. Demolka kuchni.
  4. Tantrum w kuchni.
  5. Gotowanie lub smażenie turbota (taka ryba, Kasia twierdzi, że smaczna, jej chłopak czasem kupuje w Auchonie i podobno wystarczy upiec w piekarniku i pycha. Bohaterowie-profesjonalni kucharze męczą się z uzyskaniem „idealnej konsystencji”.)
  6. Bradley Cooper wpatruje się w kogoś bez słów.
  7. Wyrodna matka Sienna Miller spóźnia się z dzieckiem do szkoły.
  8. Bradley Cooper jest bucem.
  9. Bradley Cooper ma potencjał.
  10. Ktoś wyznaje, że Bradley Cooper jest geniuszem.
  11. Marnowanie Emmy Thompson w roli pobierającej krew pani psychoanalityk.
  12. Zmarnowana Emma Thompson łamie tajemnicę lekarską.
  13. Kwiatki na talerzu.
  14. Gotowanie w workach.
  15. Bradley Cooper cierpi.
  16. Płynne przechodzenie między angielskim a francuskim.
  17. Porównanie gotowania do seksu, ewentualnie jedzenia do orgazmu.
  18. Dłużyzna w pokoju hotelowym.
  19. Ktoś mówi, że bohater Coopera gotuje „staroświecko”.
  20. Przegrzebki.
  21. Dyskusja na temat gotowania w plastikowych workach.
  22. Homofobiczny żarcik, który ostatnio śmieszył trzydzieści lat temu.
  23. Dilerzy przychodzą.
  24. Siniaki.
  25. Deus Ex-Dziewczyna 
  26. Za mało masła!
  27. Doprawianie na ekranie.
  28. Rozmowa wzrokiem.
  29. Wspomnienie trudnego dzieciństwa.
  30. Tłumaczenie bucowatego zachowania źle zinterpretowaną chorobą psychiczną.
  31. Odkażanie siniaków.
  32. Śliczny Londyn!
  33. Chcę to zjeść!
  34. Ostryga!
  35. Płynne żółtko!
  36. Alarm Michellinowy!
  37. Zdrada!
  38. Przestają pracować, bo tak się scenarzystom podoba.
  39. Product placement sprzętu kuchennego.
  40. Food porn!
  41. Product placement Burger Kinga (!!!!!!!!!)
  42. Cooper skrobie w notesiku.
  43. * „Bass” zostaje nieprzetłumaczony (TO OKOŃ!)
  44. * Wołają „schab”, kiedy widać, że to polędwica!
  45. Ktoś woła: „Wydawka!”

Podsumowując: Film tak ZŁY, że aż śmieszny. Do oglądania z przyjaciółmi. Należy się wcześniej najeść.

Rybka.

P.S. Współautor przewidział (w żartach) polski tytuł tego filmu. Tym razem jednak bardziej pasuje on do filmu, niż oryginał! Gotuje się tu dużo (zwłaszcza w plastikowych workach), ale nikt nic nie przypala, nawet przegrzebków.

Z: Eater.com |

Z: Eater.com | „One does not simply not get a tantrum in the kitchen”

4 thoughts on “ZŁY film (ale DOBRY do nabijania się): Ugotowany

  1. Pingback: Znowu oceniamy filmy po zwiastunie, czyli Współautorka wróży co nas czeka w 2016 | Dobry Film, Zły Film

  2. Pingback: ZŁY film: Nieznany | Dobry Film, Zły Film

  3. Pingback: ZŁY film: Jason Bourne | Dobry Film, Zły Film

  4. Pingback: DOBRY film: Bridget Jones 3 | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s