DOBRY film ze ŚWIETNĄ obsadą: Odrobina Chaosu

nypost.com

nypost.com | Po dwudziestu latach (!) Rickman i Winslet znowu razem w filmie, choć nie tak DOBRYM, jak poprzednio.

Podejrzewam, że każdy z nas ma takich twórców, których nazwiska działają, jak magnes: gdy  tylko usłyszymy, że gdzieś grają/coś piszą/coś reżyserują, to od razu musimy po to sięgnąć. W przypadku Odrobiny chaosu to przyciąganie działało na mnie podwójnie — magnesami byli Rickman i Winslet, którzy grali razem w jednym z moich ulubionych filmów (dlaczego jeszcze nie pisałam o Rozważnej i romantycznej?). Jak rzuciłam okiem na listę płac zobaczyłam, że liczna (wręcz za liczna, o czym za chwilę) obsada jest pełna świetnych nazwisk. Czekałam cierpliwie, aż to drugie reżyserskie dzieło wejdzie do naszych kin. Niestety, nie doczekałam się, ale przypadkiem odkryłam, że można wyszło u nas prosto na DVD. I dobrze! Ten film nie nadaje się do oglądania w kinie. Dlaczego? Czytajcie dalej, to się dowiecie. 

toppsycrett.blogspot.com

toppsycrett.blogspot.com

A Little Chaos

Wielka Brytania 2014

reż.Alan Rickman; scen. Alison Deegan, Jeremi Brock, Alan Rickman

wyst. Kate Winslet, Matthias Schoenaerts, Alan Rickman, Stanley Tucci, Paula Paul

 

Francja, druga połowa siedemnastego wieku. Wyjątkowo dostojny i poważny Król Słońce (Rickman) zleca budowę ogrodów w Wersalu znanemu i istniejącemu naprawdę – jak go nazywamy z przyjaciółką – Andrzejowi Naszemu, czyli André Le Nôtre (Schoenaerts). Ten ma naprawdę dużo na głowie (jako jedyny ma naturalnie dużo włosów, nie musi korzystać z peruki), więc postanawia wynająć sobie pomocnika by zajął się skonstruowaniem i obsadzeniem sali balowej na świeżym powietrzu, a przede wszystkim by obmyślił system fontann i konieczną skomplikowaną hydrauliką. Pada na uroczą melancholijną wdowę, Madame* Sabine de Barra (Winslet), która w swoich projektach lubi wprowadzać tytułową „odrobinę (artystycznego) chaosu” do uporządkowanego francuskiego stylu ogrodnictwa. Jak kobieta odnajdzie się wśród budowniczych? Jak, sama woląc grzebać w ziemi, znajdzie swoje miejsce na pełnym przepychu dworze francuskim? Czy znajdzie wspólny język z szefem, damami dworu, czy wreszcie: z królem?

Pomysł na film: świetny. Obsada: znakomita. Wśród dworzan i sług można znaleźć najzdolniejszych aktorów brytyjskich i amerykańskich. Stanley Tucci jako Filip Orleański jest świetny, miło znowu pooglądać Jennifer Ehle (poza nią, Rickmanem i Winslet można wypatrzeć jeszcze kilkoro weteranów austenowskich adaptacji), królewskie dzieci są słodkie, Winslet jak zawsze wymiata, a Rickman dalej nie ochrypł. Zdjęcia są piękne. Kwiaty, ogrody, artystyczny nieład pokoju głównej bohaterki (jak w moim pokoju…), lasy i żywopłoty, dwór. Kostiumy — jak marzenie (dla oczu: w życiu bym nie chciała musieć się tak ubierać!). Kilka naprawdę DOBRYCH scen.

Co poszło nie tak? Jest zdecydowanie za długi. DWIE GODZINY! Dwie godziny filmu, gdzie głównym problemem i nie-psychologicznym popychaczem akcji jest układ rur i pomp! W kinie nawet największy miłośnik irygacji i ogrodów zaśnie. Na DVD film ogląda się lepiej: można ułożyć się wygodnie w fotelu, z herbatą i czymś do jedzenia (w tym filmie jest też trochę scen wywołujących ślinotok), po jakimś czasie można przerwać, potem wrócić, i tak, partiami obejrzeć ten film z wielką przyjemnością.

"Coś mi tu śmierdzi..." | Telegraph.co.uk

„Coś mi tu śmierdzi…” | Telegraph.co.uk

A on naprawdę nie musiał być tak długi. Jego największy problem jest taki, że widać, że pisało go troje scenarzystów, z których albo nikt nie chciał ustąpić, albo nikt nie chciał nikogo urazić. Powstała przez to zbieranina wielu DOBRYCH i kilku złych scen, mnogość wątków, z których część jest zupełnie niepotrzebna (wątek miłosny jest wsadzony na siłę, deliberacje kto dostanie posadę są zdecydowanie za długie, niektóre rzeczy widzieliśmy lepiej zrobione w Niebezpiecznych związkach, Kate Winslet jest na tyle utalentowana, że subtelniej zarysowany „wielki sekret” bohaterki w zupełności by wystarczył w oddaniu jej charakteru). Już widzę sceny z post-produkcji: „nie możemy wyciąć tego, takie ładne ujęcie!”, „O! jaki Stanley jest tu śmieszny! Zostawiamy!”, „Tu wyglądam ładnie z profilu. Tam też. Obie sceny zostają!”, „Nie możemy wyciąć tego wątku, bo gra tam moja kumpela!”, „Wiem, że ten taniec na końcu to trochę za dużo, ale nie po to zmarnowaliśmy trzy dni ucząc się układu, by to wyciąć!”, „Oni są tacy dobrzy! Zostają!”.

Muszę przyznać, że na jedną gorszą scenę czy wątek mamy kilka naprawdę dobrych scen czy rozwiązań. Strasznie denerwowała mnie postać „złej, zdradzającej, lecz zazdrosnej żony”. Okropnie. Zresztą była wykorzystywana tylko po to, by pchać akcję do przodu, kiedy spokojnie można było jej knucie zastąpić czyimś innym. Natomiast pozytywnie zaskoczyło mnie zaakceptowanie bądź co bądź „ogrodniczki” przez większość księżniczek i innych dam dworu. Kiedy Księżna Orleanu (Paula Paul) widzi, że jej mąż (Tucci w hycnych galotach) pogrążony jest w rozmowie z piękną Madame de Barra przybiega, ale nie dlatego, że jest zazdrosna, ale z czystej ciekawości. Jak dowiaduje się, czym główna bohaterka się zajmuje to podskakuje z zainteresowaniem i prosi, by rozmówczyni wyjaśniła i pokazała jej swoje pomysły, bo księżna „bardzo interesuje się inżynierią”. Ponadto bardzo podobało mi się grono dam dworu, które spotykają się w pałacu i, zamiast kopać pod sobą dołki, wspierają się wzajemnie. Rickman świetnie pokazuje różnice pomiędzy „oficjalnym” obliczem króla (w peruce i makijażu), a jego bardziej ludzką stroną (bez peruki).

Marianne Dashwood i Elizabeth Bennet niewiele się zmieniły przez ostatnie 20 lat! | theguardian.co.uk

Marianne Dashwood i Elizabeth Bennet niewiele się zmieniły przez ostatnie 20 lat, poza kolorem włosów tej ostatniej | theguardian.co.uk

Podsumowując: więcej niż odrobina chaosu w scenariuszu mogłaby zepsuć film, gdyby nie wyśmienita gra aktorska i piękne zdjęcia. Albo będzie się Wam podobał i obejrzycie go z zachwytem, przymykając oczy na gorsze sceny, albo zaśniecie (dlatego radzę dawkować sobie przyjemność). Szkoda trochę, ten film mógł być lepszy, ale moim zdaniem obsada go uratowała.

Rybka

*Muszę się przyczepić: film dzieje się we Francji, mówią po angielsku: ludzie trochę wyższej klasy pięknym RP, ludzie niższej klasy mają północne samogłoski. Niemka (rewelacyjna Paula Paul) mówi po angielsku z niemieckim akcentem. Ale co jakiś czas mówią „madame”, ale do mężczyzn zwracają się „sir” lub „master”. Brak konsekwencji!

10 thoughts on “DOBRY film ze ŚWIETNĄ obsadą: Odrobina Chaosu

      • Dla mnie na dzisiejszy wieczór był idealny. Niespieszny, piękny, trochę baśniowy, nasycony. To prawda, że ta scena tańca była nie do koca niepotrzebna, ale z drugiej spuszczała całe powietrze zostawiając śmiech, faktycznie były sceny za długie, nużące, ale hej, dla mnie w sam raz. Mój wewnętrzny flegmatyk jest usatysfakcjonowany ładnymi słowami, ładnymi aktorami, ładnymi głosami i ładnymi zdjęciami. W ogóle leniwy wieczór z kotem i herbatą jaśminową. Ach, jak dobrze.

        Czyż Kate nie jest stworzona do filmów kostiumowych? Ona jest jak z portretu starego mistrza:

        Poza tym wychowałam się na tym:
        http://www.potterpuppetpals.com/sexy.swf
        i miałam też swoją fazę na oglądanie wszystkiego z Rickmanem, co mi wpadło w ręce. Podobnie miałam też z innymi cudownie starzejącymi się już brytyjskimi aktorami, ale Rickman<3

      • Prawda? Idealny film na leniwy wieczór. Na kilka leniwych wieczorów!
        Kate pasuje do każdego stroju (genialne zdjęcie).
        Rickman jest too sexy for his car, indeed!

  1. Pingback: DOBRY film: Nienasyceni (A Bigger Splash) | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s