Dobry dokument: Citizenfour

Za: eatdrinkfilms.files.wordpress.com

Za: eatdrinkfilms.files.wordpress.com

Trzynasta edycja malezyjskiego Freedom Film Festival, w tym roku pod hasłem przewodnim Unseen, Unheard, Untold, rozpoczęła się mocnym uderzeniem. Bo zdobywca Nagrody Akademii za najlepszy dokument od razu ustawia wysoko poprzeczkę. I choć jako inspiracja dla prodemokratycznych działaczy na całym świecie działalność Edwarda Snowdena, czyli tak zwanego whistle-blowera (nieco pokracznie tłumaczonego na polski jako „demaskator”) jest co najmniej kontrowersyjna, a film mógłby być spokojnie krótszy, to nadal jest to porządne kino dokumentalne.

Za: static1.squarespace.com

Za: static1.squarespace.com

Citizenfour

USA, 2014

reż. Laura Poitras

wyk. Edward Snowden

Rzecz najpierw dzieje się w USA, gdzie nakreślone jest tło najprawdopodobniej największego skandalu w historii kraju. Czyli tego, że NSA, amerykańska agencja wywiadowcza zajmująca się przechwytywaniem informacji elektronicznych, robi to bez jakiegokolwiek nadzoru. Są wywiady z byłymi pracownikami służb, tłumaczącymi, że wszystko nasiliło się właściwe z dnia na dzień, zaraz po 11/9 (ciekawy zbieg okoliczności — film oglądaliśmy właśnie wczoraj:), czy sceny z wystąpień rządowych oficjeli przed komisjami i sądami, zarzekającymi się, że o żadnym podsłuchiwaniu amerykańskich obywateli bez zgody sądowych nie ma mowy. Dodatkowo odwiedzamy Fort Meade w Maryland, czyli siedzibę „największej fabryki wywiadowczej w wolnym świecie” (wikipedia.pl), czy przebywającego w Rio de Janeiro Glenna Greenwalda, zbierającego się do publikacji rewelacji, jakimi chciał się podzielić ze światem Edward Snowden.

Chwilę potem lądujemy w Hong Kongu, gdzie w hotelu spotykamy bohatera całego zamieszania, byłego pracownika NSA, który postanowił ujawnić skalę nadużyć swojego rządu. Pomagają my wspomniany Greenwald, dziennikarz śledczy z „The Guardian”, a wszystko skrzętnie nagrywa reżyserka.

I co? Dostajemy zapis dramatycznych wydarzeń, prowadzących do ucieczki Snowdena do Moskwy. Rozkręcająca się nagonka mediów i władzy za demaskatorem dzieje się gdzieś za ścianą, jednak gdy rozbrzmiewa alarm pożarowy, a wszyscy zebrani paranoicznie zaczynają się zastanawiać czy to przypadkiem nie dzieło służb, to dostrzegamy w tej grotesce powagę sytuacji. Bo oto ujawniony zostaje największy skandal od czasów chyba Watergate, a władza, zamiast wytłumaczyć się z tego, dlaczego podsłuchiwała zarówno Jonesów, jak i Merkelową, obraca kota ogonem i rusza w pościg za Snowedenem. Pościgu jednak nie obserwujemy, wszystko zostaje dopowiedziane później, przyplątają się na chwilę media, wpadamy jeszcze na chwilę do Berlina, gdzie wyjaśnia się skandal podsłuchowy, a także ambasady Ekwadoru w Londynie, gdzie tkwi szef WikiLeaks, Julian Assange, odpowiedzialny za bezpieczny transfer Amerykanina do Rosji.

Za: cryptome.org

Za: cryptome.org

Morał prosty — Snowdenowi należy się sława i chwała. Swoją odwagą i ideałami powinien stanąć w jednej linii z Gandhim i Martinem Lutherem Kingiem. Sprawa jak wiemy nie jest taka prosta, choć generalnie fajnie by było, żeby jakoś uregulować sprawy kontrolowania naszego prywatnego życia. Bo jak tłumaczy na jednej z konferencji aktywista Jacob Appelbaum, mając dostęp do karty kredytowej i karty na metro, władza może się dowiedzieć o nas prawie wszystkiego. To, czy mimowolnie nie dajemy na to przyzwolenia, za cenę bezpieczeństwa, świętego spokoju i wygody bezgotówkowych operacji, nie jest poruszane w filmie.

Co więcej, reklamowany jako dokumentalny thriller trochę rozczarowuje, szczególnie jak się ostatnio widziało dokumentalne arcydzieła, jak „Ambasador” czy „Big Men”. Mimo to Laura Poitras, która od lat skupia swoje dokumentalne zainteresowania na niechlubnych występkach Waszyngtonu („Citizenfour” jest trzecim dziełem z tego cyklu, po irackiej historii z „My Country, My Country” z 2006 r. oraz opowiastce o jemeńskim taksówkarzu Osamy bin Ladena „the Oath” z 2001 r.) daje nam produkcję na najwyższym warsztatowym poziomie. W końcu ukazywana nam jest z zza kulis fascynująca historia faceta, który dla Amerykanów, jeśli chodzi o niejednoznaczność, jest pułkownikiem Kuklińskim do piętnastej potęgi.

Słoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s