Wymarzone (DOBRE?) adaptacje brytyjskich powieści

“Cover Northanger” , Anna and Elana Balbusso | znalezione u mnie na dysku

“Cover Northanger” , Anna and Elana Balbusso | znalezione u mnie na dysku

Deszcz pada, robota i wszelaka uczelniana biurokracja nagli, dlatego nie ma nic milszego od ucieczki w strefę marzeń literacko-filmowych. Jeśli jesteście stałymi czytelnikami tego bloga to wiecie, że mimo nieodłącznego elementu frustracji uwielbiam oglądać DOBRE i ZŁE adaptacje literatury oraz, że bardzo lubię wyssywać z palca pomysły na filmy, które nie mają szans powstać

Poniżej znajdziecie bardzo ograniczoną listę książek, które powinny doczekać się pierwszej lub kolejnej adaptacji (filmowej lub — lepiej — serialowej). Tak się złożyło, że wszystkie pochodzą z Albionu. Mam w głowie parę potencjalnych adaptacji rodzimej prozy, ale to musi poczekać na osobny post. (Brak spoilerów, poza drobnymi do Jane Eyre, ale to chyba jest ogólnie znane).

Villette wg Charlotte Brontë

Jest to mroczna, w dużej mierze autobiograficzna, powieść najstarszej z sióstr Brontë. Młoda angielka przybywa do Belgii, by uczyć angielskiego w szkole dla dziewcząt i mieszkać wśród paskudnych katolików. Poznaje uroczego angielskiego lekarza i wstrętnego francuskojęzycznego Rochesterowatego szowinistę. Jest to mroczna historia o dorastaniu i znajdowaniu swojego miejsca na ziemi, choć suto okraszona wyższością Anglii i anglikanizmu nad zepsutą Europą. Idealna na serial BBC. W głównej roli widziałabym Mię Wasikowską (w końcu już była Jane Eyre, a jest strasznie podobna do Charlotte), w roli lekarza Toma Hardy’ego, a w roli szowinisty pobrydzonego Jonny Lee Millera. Trudno mi wyobrazić sobie DOBRĄ wierną adaptację o przyzwoitej długości, ale po kilku modyfikacjach dałoby się z tego sklecić ciekawy mini-serial.

The Tenant of Windfell Hall / Lokatorka Wildfell Hall wg Anne Brontë

Stosunkowo niedawno zabrałam się za dzieła najmłodszej z sióstr, jednak od razu stała się moją ulubienicą. Jej książki (zwłaszcza ta) mają silny wydźwięk feministyczny wydźwięk, a poza tym pokazują tragiczne skutki związania się z bohaterami do których czytelnicy ich sióstr wzdychają. Gdyby ona napisała Jane Eyre Rochester nie przeszedłby cudownej przemiany, tylko Jane szybko zajęłaby miejsce Berthy na strychu. Anne pokazuje wyższość poczciwych i szanujących kobiecą niezależność bohaterów nad tajemniczymi nieznajomymi z mrocznymi sekretami. Tytułowa bohaterka to tajemnicza kobieta, która zamieszkała w rozpadającej się rezydencji w pobliżu farmy głównego bohatera. Najpierw poznajemy ją z jego punktu widzenia, z plotek, które on słyszy i z jego interpretacji niektórych zdarzeń. Potem mamy okazję czytać jej pamiętnik i poznać jej przeszłość i jej wersję wydarzeń. Jest już trzyczęściowa adaptacja (z Rupertem Gravesem i Toby’m Stevensem!), pierwszy odcinek jest niezły, ale dwa następne, mimo świetnej obsady całkowicie przekręcają najbardziej postępowe i najciekawsze wątki książki i robi się średnie romansidło.  Nie wiem, kogo bym obsadziła w głównych rolach, może Matta Smitha w roli Gilberta, choć jest już trochę za stary…

Za: viki.net | Tacy młodzi! Tacy dobrzy aktorzy! Tak bardzo zmarnowani!

Za: viki.net | Tacy młodzi! Tacy dobrzy aktorzy! Tak bardzo zmarnowani!

Life after life wg Kate Atkinson

Teraz czas na coś współcześniejszego. DOBRA książka Kate Atkinson, czyta się trochę jak Virginia Woolf, czasem jak Dodie Smith czy jakąś klasyczną sagę rodzinną… Ale jest pewien myk: główna bohaterka (Ursula) ciągle rodzi się i umiera, przeżywa coraz to dłużej różne wersje swojego życia, dzięki pewnemu poczuciu deja vu udaje jej się unikać niebezpieczeństw. W pewnym momencie to przeczucie robi się coraz silniejsze, w którymś wariancie postanawia zmienić nie tylko swoją historię… Świetna książka. Jej idealna adaptacja kręcona byłaby przez kilka dekad z tymi samymi aktorami (w stylu Boyhood). Niedawno skończyłam czytać wydaną w tym roku kolejną książkę Atkinson o tej samej rodzinie, A God in Ruins, której bohaterem jest Teddy, jeden z braci Ursuli. Bardzo dobra książka, ale nie wiem, jak wyszłoby przełożenie na ekran: jedną z jej głównych zalet jest ciekawe, wielopoziomowe pomieszanie chronologii, które jest ciekawe przy czytaniu, jednak bardzo przeszkadzałoby w oglądaniu. Choć duża część powieści dzieje się podczas drugiej wojny światowej na pokładzie bombowca (Halifaxa), a jak stwierdza jedna z bohaterek powieści: „książki (i filmy) o wojnie dobrze się sprzedają”.

An Experiment in Love wg Hilary Mantel

Jest to piękna i ciekawa historia trzech dziewcząt z katolickiej szkoły na północy Anglii, które łączą dziwne i pogmatwane więzi „przyjaźni” i pozornie wspólne tło. Poznajemy je jako dziewczynki (od przedszkola wzwyż) na przemian ze scenami z czasów ich studiów w Londynie, a wszystko z punktu widzenia jednej z nich jako dojrzałej kobiety. Jest śmiesznie i strasznie, chętnie dzięki tej adaptacji poznałabym jakieś nowe aktorki młodego pokolenia.

Pigmalion wg G.B. Shawa

Chętnie zobaczyłabym adaptację sztuki, a nie musicalu My Fair Lady — wg mnie pierwowzór ma znacznie lepsze (choć pozornie mniej satysfakcjonujące) zakończenie. Idealny byłby miks: My fair Pygmalion,  cudowne piosenki z musicalu z oryginalnym zakończeniem.

Ryba

A Wy? Jakie są Wasze wymarzone adaptacje? Wymarzone obsady?

4 thoughts on “Wymarzone (DOBRE?) adaptacje brytyjskich powieści

  1. Did you see the Jane Eyre adaptation with Mia Wasikowska and Michael Fassbender? What do you think of it? Or maybe you already have a review, will check archives. Film adaptation (newer) wish – Lady Windermere’s Fan by Oscar Wilde 😜

    • We don’t have the review, but I have seen it. To be honest, I don’t really remember it: that means it wasn’t terrible:) It came out after my biggest „Jane Eyre” craze: when I was a teenager I constantly rewatched all the existing adaptations of this book, especially the Timothy Dalton version. Out of the newer versions I really enjoyed the 2006 BBC mini series with Toby Stephens and Ruth Wilson.

      I’d love to see Lady Windermere’s Fan on the big screen!

      • There is a 1920’s version of Lady Windermere’s Fan but I cannot find a copy. I am not really a fan of old novels having film adaptations. A lot of times the film gets into the „details” of the era- banquets, costumes, which are really essential but sometimes bore me to death. I think I am the only one among my colleagues who hates Scorsese’s Age of Innocene. I would like to see a newer novel, THE COLLECTOR by John Fowles on screen. There was an old adaptation which I have’t seen also. Hmmm. Now to look for it…

  2. @filmfatale: I get what you mean. I happen to really like watching (and often being annoyed and/or making fun of) adaptations of classics, but you’re right: sometimes the creators focus too much on the details (which can be wonderful and fun) but they stop paying attention to the essence of the story. Or they either change too much or too little (especially the old, i.e. 1970s-80s bbc mini series, which are sometimes great, but often they are too literal and what is great on the page can be really boring on the screen).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s