Dobry polski dokument z Malezji: Badjao. Duchy z morza

Za: bi.gazeta.pl

Za: bi.gazeta.pl

Było o Japończykach kręcących filmy w Malezji, nawet Japonkach w Polsce, teraz będzie o rodakach działających w Malezji, a z jakim efektem! Jak „Nota” była przykładem, gdzie śliczne ujęcia natury miały nieudolnie ratować cały koncept, tak polski dokument z zeszłego roku ukazuje nieziemskie piękno wysp dookoła Borneo w tle doskonałej historii o losie morskich cyganów zapomnianych przez państwo i cywilizację. Zapierające dech w piersiach widoki podmorskich cudów, prosta historia okraszona magią oraz ilość interpretacji czynią z „Badjao…”, który choć nie jest wartkim dokumentem, naprawdę DOBRE kino. 

r-scale-2b.dcs.redcdn.pl„Badjao. Duchy z morza”

Polska, Wielka Brytania, 2014

reż. Eliza Kubarska

Badjao to tzw. morscy cyganie — koczownicze ludy, żyjące z rybołówstwa i zamieszkujące wyspy między Borneo a Filipinami. Niemający dostępu do edukacji, bieżącej wody i innych dóbr cywilizacji. Oczywiście, nie żyją w kompletnej izolacji, jak te ludy w Amazonii co na widok helikoptera strzelają z łuku. Korzystają z pieniędzy, palą papierosy, a w łódkach mają silniki, które od czasu do czasu trzeba reperować, udając się do hałaśliwego miasta.

Bohaterami są Alexan, doświadczony rybak i jego bratanek/siostrzeniec Si, który dopiero przyucza się do tego, jak żyć na morzu. Śledzimy ich w trakcie paru dni, gdy jest raz słońce, a raz deszcz. I to nie tylko metaforycznie! Gdy szlag trafia latarkę, umożliwiającą nocne nurkowanie, jest problem. Ale dopiero awaria silnika zmusza naszych bohaterów do odwiedzenia miasta. Po drodze odbędą rytuały ku czi duchów morza, zaś powrót do domu i spotkanie z upierdliwą żoną bynajmniej nie nastroją pozytywnie. W związku z tym Si podejmie próbę najęcia się do pracy w pobliskim kurorcie…

Prosta historia, o prostych ludziach, poprzetykana zapierającymi dech w piersiach ujęciami podwodnego świata. Ujrzymy barwne rafy koralowe, miniemy majestatyczne żółwie morskie i prawie zderzymy się z ogromną różową meduzą. Natura z jednej strony jest pełna zagadek i tajemnic. Ojciec kolegi Alexana pochodził — podobno — z morskiego królestwa, w związku z czym nic dziwnego, że kolega miał skrzela i potrafił przebywać pod wodą parę godzin. (Nasi bohaterowie używają kompresora). Jest trochę niebezpiecznie, woda jest bezlitosna i nieubłagana. Ale z drugiej odczuwamy, że jest to ich naturalne środowisko. Ton lazurowej wody przynosi ukojenie, ciszę, piękno. Skontrastowane jest to z nieprzyjemnym hałasem obcego miasta i narzekaniem żony (OK — fakt, po pięciu dniach chłopcy przynieśli do domu trzy ryby!)

Za: toronto.msz.gov.pl

Za: toronto.msz.gov.pl

„Badjao…” zostało ostatnio pokazane w Malezji (tak, Współautor miał w tym niemały udział) i wywołało naprawdę duże zainteresowanie. Po projekcji, w której wzięło udział chyba z 40 osób, udało się nawet zorganizować wideo-konferencję z samą reżyserką, która opowiadała o szczegółach produkcji. Jak sama przyznała, niektóre sceny były powtarzane; gdy bohaterowie mówili coś ciekawego, prosiła by powiedzieć to inaczej. Alexan i Si okazali się być świetnymi aktorami, dlatego widzowie nie mają poczucia, że kamera wkracza w życie bohaterów. Mówiąc o niewykorzystanym materiale, wspomniała, że miała nagranie podpalenia jednej z wiosek przez chińskich inwestorów, którym nie udało się za psie pieniądze przekonać rybaków, by opuścili swoje domostwa. Dobrze, że nie wykorzystano tych materiałów — film jest wymowny swoją subtelnością.

Mimo to ma też subtelne przesłanie polityczne. Ciężko wyczuć właściwie, na terytorium jakiego kraju to się wszystko dzieje, ale ringgity i malezyjska flaga od razu lokują nam akcję. Morscy nomadzi żyją poza cywilizacją, spadają do nich tylko jej okruchy, z którymi sobie nie potrafią radzić: kobiety palą papierosy będąc w ciąży, w wiosce pełno jest śmieci i niedegradowalnych odpadków. Najbardziej wymowna jest jednak jedna z ostatnich scen, ukazująca w jednym ujęciu kurort, z idealnie zadbanymi trawnikami, a obok, po drugiej stronie molo, zasyfioną wioskę naszych bohaterów.

„Badjao. Duchy z morza” to jednak przede wszystkim fascynująca opowieść o rytmie życia, koegzystencji z naturą i ludziach zapomnianych przez świat. Starających odnaleźć się w globalnej wiosce i jednocześnie próbujących utrzymać swoje zwyczaje. Pytanie, czy brak zainteresowania ze strony państwa jest dla nich koniec końców aż tak zły?

Za: bi.gazeta.pl

Za: bi.gazeta.pl

2 thoughts on “Dobry polski dokument z Malezji: Badjao. Duchy z morza

  1. Przypomniał mi się „Alamar”, który widziałem kilka lat temu, i który, wnioskując z Twojego opisu, jest bardzo w stylu „Badjao”. Tyle że tam pływają u wybrzeży Meksyku.

  2. This sounds like a beautifully shot docu.  I wish she included that scene about villages being burned.  Relying on internet translation so I don’t know if I understood it right that it was omitted.  Harsh realities shouldn’t be shunned to have a cohesive visually appealing material. But I am looking forward to seeing this documentary.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s