Porażająco DOBRY partyzancki dokument z serca Afryki: The Ambassador

Za: images.huffingtonpost.com

Za: images.huffingtonpost.com

Duński dziennikarz postanawia się wkręcić w biznes tzw. krwawych diamentów, czyli drogich minerałów, zysków z których nie otrzymują niewolniczo pracujący w urągających ludzkiej wolności lokalni wyrobnicy, ale różnej maści partyzanci i rebelianci. Mads Brügger odnajduje zatem firmę o wdzięcznej nazwie Diplomatic Services i nabywa liberyjski paszport dyplomatyczny, dzięki któremu bez przeszkód będzie mógł wywozić drogocenne kamyki z Republiki Środkowoafrykanskiej. Boski przepis na powalająco mocny dokument, przy którym nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.

Czytaj dalej

Żółte kontra czerwone, czyli niepodległościowa naparzanka po malezyjsku

Za: www.therocket.com.my

Za: www.therocket.com.my

Z cyklu “coś innego” i “idziemy w gości”. Zu, prowadząca Biblię dla wszystkich polskich turystów wybierających się do Malezji, czyli bloga Zu in Asia, poprosiła mnie o dwa słowa komentarza w sprawie radosnych obchodów święta niepodległości w kraju mojego urzędowania. Dlatego pozwoliłem sobie na chwilowy oddech od tematyki filmowej, skutkiem czego jest poniższy tekst.

Święto niepodległości z zasady powinno być miłym i ciepłym wydarzeniem, gdy uśmiechnięte rodzinki radośnie przechadzają się głównym traktem miasta, a maluchy wymalowane w narodowe barwy machają flagami. Rocznica odzyskania niepodległości ma być manifestacją patriotycznego uniesienia z faktu, że żyje się w danym kraju. Wielu oczywiście pyta, czemu mamy się radować z losowego przypadku, że mamy akurat taki, a nie inny paszport, niemniej nikt nie ma problemu z tym, że jest wolne. Zagwozdka pojawia się jednak wtedy, gdy święto niepodległości staje się okazją do manifestacji swojego niezadowolenia z tego, co się w kraju dzieje. Władza oczywiście będzie nawoływać do jedności i spokoju, zaś opozycja… no właśnie. Cały tekst

DOBRY, choć rozczarowujący film z Węgier: Sens życia i jego brak

Za: kozmo.blox.pl

Za: kozmo.blox.pl

“Sens życia i jego brak” wpisuje się w konwencję filmów o samotności w dużym mieście, gdzie młodzi bohaterowie robią dziwne rzeczy plącząc się w meandrach swojego wysoko skomplikowanego i jeszcze bardziej samotnego życia, by radość znaleźć w finałowej podróży do odległego kraju, a właściwie powrotu z niej. Na myśl przychodzą od razu takie cuda jak czescy “Samotni” Ondříčka czy “Włoski dla początkujących”. Madziarska produkcja idzie tymi śladami, niemniej jak dla mnie niebezpiecznie zbliża się do momentu, gdy mamy ochotę krzyknąć bohaterowi, żeby w końcu się ogarnął.

Czytaj dalej

Wymarzone (DOBRE?) adaptacje brytyjskich powieści

“Cover Northanger” , Anna and Elana Balbusso | znalezione u mnie na dysku

“Cover Northanger” , Anna and Elana Balbusso | znalezione u mnie na dysku

Deszcz pada, robota i wszelaka uczelniana biurokracja nagli, dlatego nie ma nic milszego od ucieczki w strefę marzeń literacko-filmowych. Jeśli jesteście stałymi czytelnikami tego bloga to wiecie, że mimo nieodłącznego elementu frustracji uwielbiam oglądać DOBRE i ZŁE adaptacje literatury oraz, że bardzo lubię wyssywać z palca pomysły na filmy, które nie mają szans powstać

Poniżej znajdziecie bardzo ograniczoną listę książek, które powinny doczekać się pierwszej lub kolejnej adaptacji (filmowej lub — lepiej — serialowej). Tak się złożyło, że wszystkie pochodzą z Albionu. Mam w głowie parę potencjalnych adaptacji rodzimej prozy, ale to musi poczekać na osobny post. (Brak spoilerów, poza drobnymi do Jane Eyre, ale to chyba jest ogólnie znane).

Czytaj dalej

Chcemy już do szkoły! Dobre filmy na jesień

Za: i.kinja-img.com

Za: i.kinja-img.com

Branżowy portal “Business Insider” opublikował listę 27 filmów, które trzeba zobaczyć tej jesieni. Szczególnie interesujące wydaje się parę pozycji. (Możecie oczywiście po prostu przeczytać artukuł “BI”, ale my od razu dajemy linki na youtube.com, więc zostańcie z nami.)

Czytaj dalej