Problematyczny eskapizm na lato: Lato w Prowansji

Są chwile, kiedy trzeba się wybrać do kina na coś ładnego i lekkiego. Dziś była taka chwila, zresztą chyba nie tylko dla mnie, bo sala kinowa pękała w szwach. Lato w Prowansji okazało się niezłym wyborem, choć niestety nie była to adaptacje książek tego Angola od filmu Dobry Rok. Było ładnie, choć czasem ciężej niżby się chciało. 

7691264.3

Avis de mistral

Francja 2014

reż. i scen. Rose Bosch

wyk. Jean Reno, Anna Galiena, Lukas Pelissier, Hugo Dessioux, Chloé Jouannet

Lea i Adrien to antypatyczne nastolatki z Paryża, które z powodu rozwodu rodziców zostają — wraz z uroczym głucho-niemym braciszkiem — zesłane na dwa miesiące do dziadków do Prowansji. Babcię-włoszkę znają i kochają, dziadka nie, bo 17 lat wcześniej obraził się na ich siedemnastoletnią wówczas matkę za to, że wybrała Paryż i ich ojca. Głupek! Zasłużył na najazd zadufanych w sobie wnuków! Swoją drogą, strasznie trudno mi uwierzyć, aby ktoś stroił fochy z powodu darmowego dwumiesięcznego pobytu w pięknym gospodarstwie oliwnym w Prowansji…

Oczywiście, są tu piękne widoki, które aż wołają: „odwiedźcie Prowansję!” Jak możecie się zapewne domyślić, najmłodsze wnuczę w końcu rozpuści zatwardziałe serce dziadka a nastolatki docenią uroki prowincji (ona przy pomocy muskularnego pizzermana, on za pomocą blond-turystek i zalotnej właścicielki lodziarni), nauczą się jeść mięso i oderwą się od ekranów. Dzieci założą dziadkowi potajemnie Facebooka, przez co czeka gospodarstwo najazd starych hipów-motocyklarzy — przyjaciół dziadków z młodości, przez co dowiedzą się więcej o protoplastach niż kiedykolwiek chcieli wiedzieć. Jestem niestety zbyt cyniczna, by scena, gdy  stare hipy ze łzami w oczach wyją „Knocking on heavens’ door” z francuskim akcentem mnie wzruszyła, choć rozbawiła mnie ona do rozpuku (zwłaszcza, że siedząca obok mnie para w późnośrednim wieku podśpiewywała z nimi!).

avis-de-mistral-photo-52fc9e76b701d

Właśnie! Cała ścieżka dźwiękowa była łpo angielsku! Jeszcze rozumiem, że stare hipy mogłyby śpiewać Dylana po angielsku, ale dlaczego cały soundtrack — od „Sound of silence” po „Paradise” — nie mógł zawierać choć kilku francuskich kawałków?

Póki film był zbieraniną uroczych lub uroczo-żenujących eskapistycznych epizodzików była to DOBRA letnia rozrywka. Jednak mamy tu też gwałt, alkoholizm, narkotyki i przemoc. Nie są to lekkie tematy, choć dałoby się może  je (lub ich część) przedstawić w sposób pasujący do całości. Niestety tu strasznie odstają — czasem jest śmiesznie, tam gdzie zdecydowanie śmiesznie być nie powinno, raz wychodzi strasznie, gdzie ma być śmiesznie, a sceny tragiczne zestawione są w taki sposób, że duża część widowni się śmiała (hahaha! dziadkowie jadą na motorze! To dlaczego jadą, czemu próbują zapobiec, co w tym samym czasie dzieje się gdzie indziej zostaje za szybko zapomniane). A potem oczywiście wszyscy przechodzą ze wszystkim do porządku dziennego, nawet policji się nie woła, bo po co (rozumiem, że miejscowi żandarmi to ciaptaki, ale jednak).

wsptf2s1_n2bggh

Kurczę, film mógł być DOBRY, czy to ze „zelżeniem” czy przy lepszym potraktowaniu trudnych tematów. Wyszło nierówno. Można zobaczyć, ale nie trzeba — podobnych eskapistycznych filmów dziejących się na południu Francji lub Włoch jest wiele. Ten miał szansę być lepszym z nich…

Ryba

P.S. Przy całym „realizmie” w ukazywaniu współczesnej młodzieży strasznie rozbawiło mnie to, że Adrien wziął ze sobą na wieś torbę pełną płytek DVD… czyżby twórcy wypierali to, że współczesne nastolatki mają setki filmów na dysku?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s