DOBRA komedia akcji: Agentka

FOX

FOX

Pierwszy raz usłyszałam o tym filmie, jak mój brat opowiadał entuzjastycznie, że jego przyjaciel opowiadał, że tytułowa Agentka zostaje wyposażona w antidotum ukryte w tabletkach na zmiękczenie stolca. Jak zobaczyłam plakat (przesłany poniżej) pomyślałam, że to kolejna kretyńska parodia Bonda, jakiś Agent specjalnej troski czy Jaś Fasola, gdzie mamy się śmiać tym razem nie dlatego, że bohater jest głupi i dzieją mu się okropne rzeczy, tylko dlatego, że bohaterka jest gruba (a co za tym idzie — głupawa i niezgrabna) i przytrafiają jej się okropne rzeczy. Potem jednak słyszałam z wielu źródeł, że nie jest aż tak źle, że nawet śmieszne. Postanowiłam sprawdzić to na własnej skórze, więc wybraliśmy się z bratem do kina (z góry przepraszam towarzyszy seansu za zachowanie podczas reklam). Nie miałam wysokich oczekiwań, ale na seansie bardzo dobrze się bawiłam i film mnie pozytywnie zaskoczył.

spy-poster

Spy

USA 2015

reż. i scen. Paul Feig

wyk. Melissa Mccarthy, Jude Law, Rose Byrne, Jason Statham, Miranda Hart

Ku mojemu radosnemu zaskoczeniu, twórcy darowali sobie żarty, których puentą jest „to jest śmieszne bo ona jest grupa, gruba baba z bronią, ALE UBAW”. Główna bohaterka, Susan Cooper jest najsprytniejszą i najbardziej ogarniętą spośród bohaterów. Jest świetną analityczką, to od niej zależy powodzenie misji i życie alergicznego superagenta Fine’a (w tej roli uroczy Jude Law, tym razem z włosami i amerykańskim akcentem), skończyła szkolenie z wyróżnieniem, zdobyła nawet uprawnienia agenta, ale przez brak pewności siebie, oczarowanie Fine’em i to, że część jej kolegów nie traktuje jej poważnie, pracuje za biurkiem a nie w terenie. Kiedy jednak zła i cudownie kapryśna dziedziczka terrorystycznego imperium (w tej roli świetnie bawiąca się Rose Byrne) dostaje się do akt CIA i poznaje twarze i nazwiska aktywnych agentów, Susan dzielnie wskakuje do akcji i mimo braku doświadczenia w terenie radzi sobie bardzo dobrze (piękna scena walki w kuchni!).

red-band-spy-trailer-01

Bohater Jude’a Law bardzo chce być Bondem, ale zapomina łykać leków antyhistaminowych. Przynajmniej jest ładn, nawet jak kicha.

Ku swojemu utrapieniu dostaje przykrywki podobne do ról w których zwykle bywają obsadzane kobiety po czterdziestce o wymiarach większych od Jane Fondy (świetne wyśmiewanie się ze stereotypu). W misjach przeszkadza jej upierdliwy i arogancki agent Ford (Jason Statham, świetnie parodiujący typ bohatera w którego się zwykle wciela), który jest wściekły, że to on nie dostał tego zlecenia. Jednym z lepszych żartów jest to, jak za każdym razem gdy Susan wpada na Forda, on całkowicie poważnie wymienia coraz bardziej idiotyczne i wydumane osiągnięcia („połknąłem i wysrałem tyle mikroprocesorów, że możnaby złożyć peceta”), choć niektóre zostały wzięte z serii o 007 („Sam się defibrylowałem”). Miranda Hart świetnie spisuje się jako powyrtana przyjaciółka głównej bohaterki z agencji. W ogóle to film z łatwością zdaje test Bechdel, a przyjaźnie między kobietami są bardzo fajnie oddane.

rs_600x600-150401084422-600.Spy-Movie-Jason-Melissa.jl.040115

Bohater Jasona Stathama jest odporny na 179 rodzajów trucizn. Przekonał się o tym rozpracowując gang połykaczy trucizn. To tak jak walki kogutów, tylko bogacze obstawiają ile kto przeżyje po połknięciu trucizny. On wygrał.

Jak na parodię filmów szpiegowskich przystało, mamy pościgi, wybuchy, kasyno, gadżety (w tym antidotum ukryte w tabletkach na zmiękczenie stolca) i piękne widoki europejskich stolic (głównie Paryża, Rzymu, Sofii i Budapesztu). Nie brakuje też pojedynków (ku uciesze Brata, ja musiałam zasłaniać oczy podczas niektórych, ponieważ przebijanie różnych części ciała zostało zrobione aż zbyt realistycznie). Jest też dużo żartów na niezbyt wysokim poziomie, jednak dzięki grze aktorskiej i dobremu „timingu” są zwykle tak głupie, że aż śmieszne, a nie żenująco-męczące.

Jest jednak coś, co mnie niepokoi — dlaczego na czterech głównych szpiegów amerykańskich troje jest granych przez Anglików, a dwoje z nich nawet nie tajniaczy się z akcentem? Angole znów kradną amerykańskie role…

Jeśli szukacie lekkiej rozrywki i pretekstu do zamknięcia się w lodówce multipleksu — Agentka to DOBRY wybór.

Ryba

Walka w kuchni miażdży.

Walka w kuchni miażdży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s