DOBRY japoński żeński rock: Tricot

Z kompletnie zupełnie innej beczki, ale przepraszam — jestem tak zachwycony, że nie mogę nie podzielić się tym, co odkryłem, ze światem. To znaczy nie do końca ja odkryłem, ale podzielono się ze mną wiedzą tajemną, że na obrzeżach miasta zagra dobry japoński zespół rockowy. Japońskie, świetne recenzje w „Rolling Stonie” i te wpadające w ucho melodie. Kalkulacja ekonomiczna zeszła na drugi plan, a cała playlista piosenek, których tytułów nie potrafiłem nawet przeczytać, wylądowała na moim odtwarzaczu dzień przed przyjazdem dziewcząt z Kraju Kwitnącej Wiśni do Kraju Gdzie Powstała Firma, Która Proponuje Kobietom Skromny Ubiór na Poród, Bo Przecież Nie Trzeba w Szpitalu Bezwstydnie Nóg Pokazywać.

Choć koncert kosztował niemało, to do ogarnięcia były trzy kapele. Na początku produkowali się jacyś instrumentalni rockerzy z Singapuru. Nie było źle, ale nawet nazwy nie zapamiętałem.

Potem pojawił się znany w kręgach postrockowych malezyjski Dirgahayu. Kiedyś gdzieś mogłem już ich chyba widzieć. Polecam poniższy teledysk z festiwalu Urban Scapes nie dlatego, żebym uważał „Commemorate” za ich najlepszy kawałek (tu jest ciekawiej muzycznie i wizualnie), ale ot tak żebyście zobaczyli, jak radośnie ta kapela prezentuje się na scenie. Trzech dosyć rosłych Malajów w nienagannnie ostrzyżonych czuprynach i ten trochę nie pasujący do konwencji — choć konkretnie pracujący na garach — grubiutki chiński pałker.

W każdym razie — choć chłopaki porządnie wymiatali, to chyba ich trochę z równowagi wytrącały problemy z basem (sprzężenia oraz zerwana struna) oraz zaskakująco niemrawa publika. Oto gra jedyna rodzima kapela wieczoru, perkusista drze się, żeby pokazać, jak się bawi Malezja, a w odpowiedzi niemrawe oklaski. Słabo.

No i danie główne. Lepiej niż na YouTubie. I jaka stylówka! Ok, perkusistka była chyba lokalna, bo — jak mi powiedziano — muzyki sesyjn, znacząco starsza od gitarzystek, ale nie ustępowała im sceniczną werwą. A same trykociarki? Wokalistka (lol, one właściwie wszystkie śpiewają!) i gitarzystka akustyczna, Ikkyu Nakajima, ze swoją elegancką brązową gitarą i skromnym, białym odzieniem, jakby dopiero co wyszła z katolickiej szkoły dla dziewcząt. Motoko “Motifour” Kida (gitara prowadząca) i Hiromi “Hirohiro” Sagane z kolei już bardziej punkowo, oderwanie od wszystkiego, co widzimy na ulicy. No dobra, Motoko Kida grała w koszulce piwa Tiger, jakie można za zdecydowanie zbyt dużą cenę kupić w każdych kolorach tęczy na głównym trakcie handlowym miasta, ale akurat świetnie to jej pasowało.

Ikkyu walczyła ze swoim angielskim i nabazgranymi na wyciągniętej z kieszeni karteczce z podstawowymi zwrotami po malezyjsku, ale nie stanowiło to żadnego problemu. Laski, swoją autentycznością, energią i muzyką, która brzmi jeszcze lepiej niż na nagraniach rozniosłyby w pył każdy klub. Tym bardziej dziwi, że publika, która niemało kasy wydała na bilety, stała jak zaczarowana. OK, nie było dramatu jak kiedyś na koncercie Metallici w Japonii (?), gdy wokalista zirytowany podszedł do mikrofonu i powiedział: „Ups! Chyba usłyszałem, że komuś spadła igła!”, ale que pasa? Krzesła powinny latać, a tu się wydawało, że zaraz ktoś je sobie przyniesie z baru. Duże ożywienie nastąpiło, jak basistka weszła w tłum grać, ale większość wyjęła wtedy smartfony, które powędrowały do góry, celem wyciepania najlepszej foty.

Koncert to zawsze publika i muzyka. Tricot dał fantastyczny występ, nadrabiając za podejrzanie niemrawą publikę.

Brak transportu nocnego z klubu jedynie dodatkowo rozczarował Współautora, który kolejne pieniążki wydał na transport do domu. W uszach jednak ciągle leciało: „Tanku toni, o kasaleta!”, a poczucie, że było się na koncercie świetnego i małego znanego zespołu uspokoiło niepotrzebnie nadszarpnięte nerwy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s