DOBRE filmy w Chinach, cz. I: Hawajskie dżender w Szanghaju

Za: leiculture.com

Za: leiculture.com

Najpierw Współautorka opuściła Europę (i komputer), by otrzeźwić płuca i umysł w rześkim powietrzu Ameryki Północnej, gdzie roślinność lasu deszczowego strefy umiarkowanej jest tak obfita, że człowiek stojąc obok wznoszących się na dwa metry krzaków ostrężyn czuje się jak — zacytujmy Współautorkę — „hobbit, tyci krasnoludek”. Zaraz potem ja sam rozstałem się ze swim komputerem, by udać się tam, gdzie — fakt — też jest zjawiskowa przyroda, ale przede wszystkim cholernie zadymiona smogiem dumna cywilizacja, wschodząca potęga światowa twardo opierająca się facebookom i googlom, czyli Chiny. I tak oto na parę dni wyłączyliśmy się z obiegu internetowego. Pora nadrobić zaległości i szybciutko, w pierwszej części filmowej relacji z Chin, napisać o DOBRYM szanghajskim festiwalu i pewnym filmie nurtu LGBT z Hawajów.

Za: 33.media.tumblr.com

Kumu Hina

USA, 2014

reż. Dean Hamer, Joe Wilson

scen. Leo Anderson Akana, Dean Hamer,

wyk.  Haemaccelo Kalu, Ho’Onani Kamai

W Szanghaju odwiedziłem starą znajomą, która rzuciła się w wir nauki mandaryńskiego. A że M. to ambitna studentka filmoznawstwa (poznaliśmy się na Nowych Horyzontach), to angażuje się w filmowe wydarzenia i w tym ogromnym 25-cio milionowym mieście. I tak też dotarłem na festiwal LGBT Shanghai PRIDE o wdzięcznym podtytule: „Love is Our Future”, gdzie M. pomagała jako wolontariuszka.

W Chinach nie ma niczego googlopodobnego, na dworcach wielkich jak piętnastokroć Hali Ludowej jest wifi, ale tylko dla właścicieli chińskich numerów, dlatego dotarcie do konsulatu generalnego Kanady (Współautorko — przypadek??) prosto z pociągu z Heng Zhou było lekkim wyzwaniem. Tym bardziej, że lało niemiłosiernie. Szczęściem parasolka wytrzymała, konsulat znajdował się niedaleko, a zestresowana brakiem monitora M. czekała na zewnątrz. Monitor się wkrótce pojawił, ja zdążyłem się doprowadzić do stanu suchości, wszyscy zostawili przemoczone parasolki przed wejściem do przytulnego Konsulatu Kanady i rozpoczął się seans.

Na rozgrzewkę poleciały dwa krótkie metraże. Pierwszą była amerkańska fabuła o nieco rozemocjonowanym geju, który do związków podchodził zbyt poważnie, co nie kończyło się dobrze dla jego partnerów. Drugim — czarno-biała monodrama polinezyjskiego transseksualisty, filozofującego na temat tożasmości i ciała do melodii Sigur Ros. Wszystko to było niezłą przystawką, przed naprawdę soczystym daniem głównym, jakim był świetny amerykański dokument „Kumu Hina”.

Za: i.huffpost.com

Za: i.huffpost.com

Tak się kręci dokumenty! Po pierwsze fascynujący bohater — uwaga! — Hinaleimoana Wong-Kalu, kumu hula, czyli — z języka aloha — osobą znajdującą się na pograniczu płci. Posiada zarówno przymioty kobiety, jak i mężczyzny. Urodzona jako mężczyzna, postanowiła będąc już dorosłą dokonać operacji zmiany płci. Co ważne, film wyraziście pokazuje wielobarwność tej postaci, nie sprowadzającej sie jedynie do problematyki osoby LGBT.

Wong-Kalu ma bowiem męża, pochodzącego z Fidżi farmera, który lubi proste rozrywki i trzeba go trochę wychowywać. Śledzimy zarówno drogę do ich małżeństwa, jak i zmagania już po ślubie, gdy Luby woli się spotkać z kolegami na bibie, niż towarzyszyć żonie w ważnych dla niej chwilach. Wong-Kalu jest też animatorką życia kulturalnego, zasłużoną dla zachowania hawajskiej tożsamości obywatelką, by nie powiedzieć — żywą ikoną. Jej najważniejszą funkcją jest praca na rzecz Oahu Island Burial Council, która nadzoruje wszelkie place budowy, na okoliczność odnalezienia ludzkich szczątków, jakim należy się godny pochówek. Wong-Kalu jest też nauczycielem tradycyjnego hawajskiego tańca w lokalnej szkole, co jest oczywiście źródłem zarówno dużej satysfakcji, jak i frustracji.

Drugim ważnym bohaterem jest dziarska Hoonani Kamai, przebojowa uczennica Wong-Kalu, która również określa siebie jako „ta pomiędzy”. Udaje jej się w końcu stanąć na czele chłopięcego zespołu tańca male hula (hehe, biały blondynek naprawdę wygląda mizernie przy mierzącej metr pięćdziesiąt w kapeluszu Hoonani). Pojawia się też matka, która z dozą rezerwy traktuje genderowe wybory córki, podkreślając, że „jest jeszcze czas” i ona dziecięciem będąc też miała etap „chłopczycy”. Swoją drogą ciekawy wątek filmu o LGBT, silnie akcentującego wolność wyboru płci społecznej i biologicznej.

Wszystko to opowiedziane jest z lekkością i humorem, z wyraziście zarysowanymi osiami fabuarnymi: hawajsko-fidżeańską* epopeją małżeńską oraz przygotowaniami do corocznego występu dzieci. Poprzetykane jest to opowieścią o życiu Wong-Kalu, jej dorobkiem, a także szerszym tłem kulturowym, próbą powrotu do sytuacji sprzed okupacji białych, którzy narzucili swoją cywilizacją i purytańskie wzorce kulturowe, do których „nieokreślona płeć” niezbyt pasowała.

Choć koniec-końców Wong-Kalu pokonuje piętrzące się przed nią trudności, sprowadzając swojego nieco nieokrzesanego faceta do pionu, to w tle daje się wyczuć nutę melancholii za starym, przedpotopowym porządkiem, gdzie wszystko było prostsze i toczyło się w zgodzie z naturą…

Dumna ekipa stojąca za PRIDE Shanghai Film Festival. Za: shpff-team-smaller

Dumna ekipa stojąca za PRIDE Shanghai Film Festival. Za: shpff-team-smaller

Piękny film, na DOBRYM, podziemnym festiwalu, sprawnie zrobionym w duchu „zrób to sam”. Nawet nie żałowałem tego, że parę ulic dalej toczy się Międzynarodowy Szanghajski Festiwal Filmowy!

Kiedy dwa dni póżniej odwołano mój lot do Hong Kongu zawitałem ponownie na PRIDE Film Fest Shanghai, ale zdążyłem już tylko na końcówkę chyba mniej fascynującego dokumentu o holenderskich lesbijkach starających się o dziecko. Do Hong Kongu, dostałem się niekoniecznie samolotem, z dobowym opóźnieniem, a tam udałem się na seans bardzo dobrego filmu, w jeszcze lepszym kinie. Ale o tym na dniach!

* – nie, w języku polskim nie ma przymiotnika od Fidżi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s