Dobry film: Cybernatural

JAK TO NIEPOPRAWNE HASŁO DO USOSA?! Za: cdn.bloody-disgusting.com

„JAK TO NIEPOPRAWNE HASŁO DO USOSA?!?!” Za: cdn.bloody-disgusting.com

W oryginale ten oryginaly horror nosi tytuł „Unfriended” (USA), chociaż funkcjonuje też jako „Cybernatural” (w Kanadzie). Szkoda, bo w „Odkolegowieniu”, które — jak słychać — ciężko przetłumaczyć na polski, ukryta jest ciekawa gra słów, odsyłająca zarówno do opcji na facebooku „Usuń z grona znajomych” jak i samego procesu zrywania znajomości w realu. Bo film ma ambicje, a co! W tym social-media horrorze, intensywnie promowanym przez niegdyś muzyczną stację MTV, najbardziej podoba się dosyć nowatorska forma. I choć można się zrzymać na fabułę, to moje wrażenia są zdecydowanie powyżej umiarkowanego zachwytu WSZYSTKICH.

"Nie obejdzie się bez wycieczki do sekretariatu..." Za: cdn1-www.comingsoon.net

„Nie obejdzie się bez wycieczki do sekretariatu…” Za: cdn1-www.comingsoon.net

„Cybernatural”

USA, 2014

reż. Levan Gabriadze, scen. Nelson Greaves

wyk. Shelley Hennig, Heather Sossaman

W horrorach zasadniczo liczą się dwie kluczowe sprawy: zamknięcie przestrzeni i wiarygodność potwora. Bohaterowie mają się znaleźć w klaustrofobicznej przestrzeni, z której nie ma ucieczki, a następnie robić pod siebie by w finale umrzeć (dobra, maksymalnie parka może przeżyć). Izolacje przybiera dwie postaci. Fizyczną, jak więzienia psychopatów, żywe lasy, domy pod kwarantanną, otwarte oceany, labirynty i inne chore sytuacje. Z drugiej, zawsze ciekawszy, acz trudniejszy, jest motyw z miejscem, z którego teoretycznie da się fizycznie ucieć, ale nasze emocjonalne przywiązanie nam to uniemożliwia. I tutaj otwiera się temat-rzeka nawiedzonych domów, gdzie zło czycha tam, gdzie żyjemy, czyli w rodzinnym domostwie. Ale można szukać dalej. I rozwiązanie twórców „Cybernatural” jest tyleż proste, co współczesne — Internet.

Fakt, można się wyzłośliwiać, na koczującą w internetach młodzież, ale zaznaczmy, że fabuła jest poprowadzona tak, iż  dosyć wiarygodne jest przywiązanie bohaterów do ekranów komputera. I tu przechodzimy do wspomnianych dwóch najważniejszych sprawach w horrorach, które bardzo ciekawie są rozwiązane w „Cybernatural” poprzez bardzo efektowny zabieg stylistyczny.

Wszystko dzieje się na ekranie jednej z bohaterek.

Wszystko.

Potworem jest zmarła przed dwoma laty koleżanka naszych bohaterów, którzy na czacie w przeddzień drugiej rocznicy jej śmierci dogadują detale logistyczne uroczystości wspomnieniowej. Koleżanka Laura (Heather Sossoman), popełniła samobójstwo, po upublicznieniu w Internecie nagrania z imprezy, gdzie dość ostro popiła, w konwekwencji czego robiła dość głupie rzeczy. Tymczasem, ku konfuzji posiadaczki sprzętu, jakiego ekran cały czas oglądamy, Blaire (Shelley Henning), zmarła pojawia się nagle… na chacie na facebooku. W tym samym czasie do rozmowy na Skajpie dołącza „nieznajomy”, który wciąga całą grupę w arcypaskudną grę. W trakcie jej okazuje się, że świetni przyjaciele mają za uszami więcej, niż my z Współautorką razem wzięci (a trzeba się postarać), co nie skończy się dobrze ani dla ich przyjaźni, ani dla nich samych.

"Ej, naprawdę musisz pójśc do sekretariatu..." Za: lfcity.ru

„Ej, naprawdę musisz pójśc do sekretariatu…” Za: lfcity.ru

Podoba mi się to granie strachem, gdy nagle narzędzia codziennego użytku (usługi pocztowe, portale społecznościowe) zaczynają wymykać się spod kontroli. (Ej, dostanie maila bez braku możliwości posłania dalej jest naprawdę przyprawiające o gęsią skórkę, pomyślcie o tym!) Najpierw oczywiście myślimy, że to trolle i hakerzy, a tu z przerażaniem odkrywamy cyberducha zmarłej przed laty koleżanki!

Ok, ok, trochę się wyzłośliwiam, ale muszę przyznać, że twórcy sprawnie sobie poradzili z konwencją. Makabryczne sceny (ręka w mikserze, suszarka w buzi) w złej jakości transmisji na Skajpie są naprawdę przekonujące. Co więcej, gdy miałem poczucie, że napięcie trochę spada, umiejętnie rozładowywano atmosferę komediowym momentem, jak przypominajką o jutrzejszym teście, bądź inną pierdołą wyskakującą na ekranie.

I nie zgadzam się z krytykę, że atakuje „nas Morderczy Skype, rządny krwi Facebook czy bezlitosny Instagram”. Nie, to nie one są złe i mordercze. Poprzez swoją bliskość i powszedniość zdają się być doskonałym motywem do eksperymentu z kinem grozy i to też czynią twórcy. Były mordercze telewizory („Videodrome” Cronenberga), kasety VHS („Ring”), telefony („Telefon”) to czemu nie internety?

Zaznaczam — do wyboru miałem malezyjski horror z „selfie” w tytule. Nie wiedziałem, że całą imprezę nakręca MTV, która ma w świecie taką renomę, jak Jarek Kuźniar na wykopie, dlatego bez emocjonalnego balastu zasiadłem na kinowym fotelu. Byłem, oglądnąłem zobaczyłem do końca, wróciłem do domu, zasnąłem.

Przed snem nawet maila sprawdziłem. Wszystkie opcje były dostępne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s