Niedzielny misz-masz: film, krótki metraż i festiwal.

Z cyklu  „Coś innego”. Dzisiaj pokrótce o pewnym filmie z Malezji (w końcu wypadałoby się zaznajomić z lokalną kinematografią); krótkim metrażu z Kanady, jaki koleżanka z Filipin poleciła na kaca oraz o intrygującym i DOBRYM festiwalu dokumentów, jaki startuje na dniach w Polsce. 

Niezły film: Terbaik Dari Langit 

Ostatnio rozpisałem się na temat festiwalu AIFFA 2015, na jaki zaproszono mnie na początku kwietnia. Impreza, będąca najwazniejszym wydarzeniem filmowym w Azji Południowo-Wschodniej, z jednej strona była świetną zabawą i okazja do spotkania masy fantastycznych ludzi, a z drugiej — jak w soczewce pokazała problemy regionalnej kinematografii. Pozwoliłem sobie pomarudzić na parę produkcji, ale jako, że dalej jestem w kontakcie z ludźmi poznanymi w Kuchingu i dalej nie za wiele wiem, jakie tak naprawdę robi się filmy w tym regionie świata, postanowiłem nadrobić zaległości i oglądnąć film, który zgarnął nagrodę, za najlepszy film na ww. festiwalu.

Chodzi o „Terbaik Dari Langit”, który zarejestrowałem już dość dawno temu. Urzekły mnie krajobrazy, ciekawy pomysł, oraz sprawny warsztat całego przedsięwzięcia. W dużym skrócie: chodzi o wyprawdę grupy znajomych, którzy postanawiają nakręcić film si-fi. Przyjaciele znają się od czasów szkolnych, każdy z nich jest obecnie w innym miejscu: mamy nieogarniętego nauczyciela Toyu (Amerul Affendi), wchodzącą gwiazdę kina Ijama (Iedil Putra), młodą Sofie Jane (Nadyia Nissa), która dla aktorstwa rzuciła studia medyczne oraz Alego — (dalej) nielubianego grubaska. Nad całym przedsięwzięciem pieczę sprawuje Berg (Bront Palarae, który za tę kreację dostał na AIFFA 2015 statuetkę za najlepszą rolę męską), niespełniony i średnio profesjonalny reżyser kina eksperymentalnego.

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Ekipa zgadza się na całe szalone przedsięwzięcie Berga, bowiem ten obiecuje, że niedługo na nowo przyleci U.F.O., jakie widział dokładnie 15 lat temu. Dla Ijama jest to dodatkowo okazja, by uciec od zołzowatej przyszłej małżonki, jednak konflikt z dawnych lat z Alim porządnie psuje mu krew. Sprawie nie pomaga narkomania i idealizm Berga, nieogar Alego i amatorszczyzna wykonania. Szybko się jednak okaże, że nie o nakręcenie filmu w tym wszystkim chodzi.

Pomysł znany i lubiany, nieźle pomyślany, ale rozbijający się o te trudne do uchwycenia drobne szczegóły, które zostawiają nas w delikatnej konfuzji. Ładnie to wszystko jest ukazana i zmontowane, ciekawie pracuje kamera, urzekają nas wstawki z wycieczek poza świadomość Berga i jego fantazje na temat filmu. Wiele do życzenia pozostawiają jednak motywacje bohaterów i ich psychologia. Nieśmiałość Toyu jest wręcz groteskowa, a jego wiecznie skwaszona mina budzi wątpliwości, czy mamy do czynienia ze zdrowym psychicznie bohaterem. Wątek narkotyków Berga też jest potraktowany dość naiwnie. W ogóle ma się wrażenie, że wiele motywów zasadza się na pierdołowatych nieporozumieniach, ale nie jest to wszystko do końca przekonujące.

Za: themalaysianreserve.com

Za: themalaysianreserve.com

No i te momentami odrealnione dialogi i zachowania, jak na przykład przydługie deliberacje kierowcy przez parę scen, że musi zatrzymać się wysikać. A potem scena z jedzeniem duriana (lokalny, bardzo śmierdzący owoc), po którym wszyscy bekają jak opętani w samochodzie. Na uwagę jednego z bohaterów zgorszony wszystkim Ijam odpala: „To jest carpe diem, a nie carpe durian!”.

<ARGH>

Niemniej, sprawiedliwości trzeba oddać, że jest to ciekawa próba psychologicznego komediodramatu z wątkiem si-fi w tle (czy twórcy oglądali „Na własne ryzyko” z 2012 r.?) Troszę dopieścić fabułę, bohaterów i dialogi, a można się spodziewać naprawdę pełnokrwistego kina w wykonaniu Nik Amira Mustafy, reżysera całości.

Dobry krótki metraż: The heart of the World

Za: dearquitecturasimposibles.files.wordpress.com

Za: dearquitecturasimposibles.files.wordpress.com

Dla tych, którzy do tej pory nie mieli do czynienia z awangardowym kinem Kanadyjczyka Guya Maddina mała próbka tego, do czego zdolny jest ten szaleniec. „The Heart of the World” jest jego krótkim metrażem, przygotowanym na festiwal w Toronto w 2000 r. Maddin miał usłyszeć plotkę, że inni reżyserzy poproszeni o zrobienie jakiegoś krótkiego dzieła na festiwal ograniczają ilość ujęć do minimum. Maddin zrobił na odwót — w jego sześciominutowym filmie są dwa ujęcia na sekundę i prawie sto na minutę. Wszystko wygląda na kolaż eksperymentalnego kina z lat 20., ale tak naprawdę jest nakręcone przez Maddina, który do perfekcji opanował umiejętność efektownego postarzania o parę dziesięciolecia materiału, a potem miksowania go w perfekcyjny sposób.

No i ta muzyka!

Filmik został polecony mi przez koleżankę z Filipin, która też trochę wypiła w sobotę wieczorem. Link do filmu został opatrzony lakonicznym komentarzem „Kac. Tu jest lekarstwo”.

Dzięki Bogu, niedzielny poranek był spokojny.

Wrogom bym tego nie polecił na ciężki dzień po.

Dobry festiwal: Docs Against Gravity

Za: docsag.pl

Za: docsag.pl

Inna koleżanka chciała się z kolei wyzłośliwić, więc poleciła mi film „Sen Słonia” — belgijsko-kongijski dokument o apatii pokolonialnej Afryki, na przykładzie umierającej z nudów Kinszasy. Marazm i cisza urzędów, symbolizująca dramatyczny zastój, jaki przeżywa niegdysiejsza metropolia. Dokumentalny esej o stanie umysłów, który — jak się wydaje — może mieć głębsze, metafizyczne znaczenie. Intrygujący!

Do oglądnięcia w ramach rozpoczynającego się Docs Against Gravity Film Festival. Jeśli nazwa niewiele wam mówi, a lica wasze marsowieją na wieść, że jest to 12. edycja festiwalu nie martwcie się: wcześniej funkcjonował jako Planete+ Doc Film Festival. Drogi kanału telewizyjnego i festiwalu rozeszły się, ale organizatorzy zastrzegają, że „jako festiwal konsekwentnie pokazujemy najwybitniejsze dzieła pełnometrażowego filmu dokumentalnego, który zdobywa coraz więcej zainteresowania publiczności i mediów.”

Zastrzegają też, że: „[c]o roku nasz program filmowy i połączone z nim debaty oraz imprezy muzyczne są oblegane, a zdobycie na nie biletów staje się coraz trudniejsze.”

Sprzedaż biletów rusza 30 kwietnia, festiwal trwa w dniach 8-17 maja w Warszawie, Wrocławiu i Bydgoszczy. Program tutaj.

(Nie ma Krakowa?!)

P.S. Jesteśmy od niedawna na twitterze! Ćwierkamy pod @dobryzlyfilm!

Za: docsag.pl

Za: docsag.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s