Niedzielny misz-masz: film, krótki metraż i festiwal.

Z cyklu  “Coś innego”. Dzisiaj pokrótce o pewnym filmie z Malezji (w końcu wypadałoby się zaznajomić z lokalną kinematografią); krótkim metrażu z Kanady, jaki koleżanka z Filipin poleciła na kaca oraz o intrygującym i DOBRYM festiwalu dokumentów, jaki startuje na dniach w Polsce. 

Czytaj dalej

Festiwal bez festiwalu. Relacja z AIFFA 2015

Jackie Chan, karate mistrz! Za: www.freemalaysiatoday.com

Jackie Chan, karate mistrz! Za: www.freemalaysiatoday.com

Smukłe jak trzciny kambodżańskie aktorki. Filipińscy filmowcy opowiadający o swoich orgiach posypanych kokainą. Dokumentalista z Mjanmy (dawniej Birma), który spędził 7 miesięcy w więzieniu za nakręcenie nominowanego do Oscara dokumentu. Przeciągająca się cisza na gali, gdy nie ma komu odebrać nagrody. AIFFA 2015 to wydarzenie filmowe jakich mało. Parodniowa impreza na Borneo, w której jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy regionu, nie tylko związane z kinematografią. Ale i tak – zabawa jest przednia.

Z cyklu “Coś innego” — relacja Współautora z festiwalu AIFFA 2015, jaki miał miejsce w dniach 9-11 kwietnia w Kuchingu, mieście położonym na malezyjskiej części wyspy Borneo.

Czytaj dalej

Dobry nowozelandzki dokument o wampirach: Co robimy w ukryciu?

Za: thefilmstage.com

Za: thefilmstage.com

Dokument, jak dokument: kamera bacznie obserwuje dynamikę relacji wewnętrz pewnej grupy odszczepieńców, żyjących w jednym domu, gdzieś w Wellington. Chłopcy znają się długo, stanowią — pomimo sporej różnicy wieku — zgraną pakę. Jednak wiadomo, jak to w zgranej pace współlokatorów: raz po raz ktoś zrobi jakąś głupotę, nie pozmywa naczyń, ma swój zły dzień. Osią fabularną jest oczekiwanie na najważniejszą dla społeczności imprezę roku, jednak po drodze szeregi ich towarzystwa wzbogaci nowy członek, który wprowadzi trochę zamieszania. Wszystko byłoby normalnym dokumentem, gdyby nasi bohaterowie nie byli… wampirami. I gdyby był to prawdziwy dokument. (Ale jedno wynika z drugiego, nie?)

Czytaj dalej

DOBRY film: Motyl Still Alice

rogerebert.com

rogerebert.com

Idąc na ten film planowałam (jak to ja) wybrzydzać w recenzji na tłumaczenie tytułu. Wróciłam jednak tak przygnębiona, że nawet nie mam ochoty się czepiać. Ostrzegam: jest to ciężki film, pokazujący to, czego się boimy (w stosunku do siebie czy bliskich). Z sali kinowej wszyscy wyszli pośnupując. 

W ciągu ostatnich kilku lat powstało dużo bardzo różnych filmów o ciężkich chorobach, czy też raczej filmów  o rodzinach zmagających się z pogarszającym się stanie bliźnich: od Miłości Hanekego, przez Gwiazd naszych winę, ,  Chce się żyć, Daleko od niej, czy dwie biografie Hawkinga. Still Alice, traktujący o pięćdziesięciolatce dotkniętej wczesnoujawniającą się, dziedziczną odmianą Altzheimera jest oparty na powieści autorstwa Lisy Genovy, która swoją drogą ma doktorat z neurobiologii.

Czytaj dalej

Zły film: Kingsman. Tajne Służby

Za: cdn.collider.com

Za: cdn.collider.com

Z cyklu “Samotność blogera”. Jeden z tych filmów, kiedy cierpi się na dramatyczny dysonans poznawczy. Z jednej strony boleść człowieka ściska na seansie, katastrofalnie się to ogląda, czekamy na koniec, nie mamy wątpliwości, że film (chyba) zostanie zapomiany jak zeszłoroczny śnieg. Z drugiej — powszechna opinia (internety, znajomi, box office), że mamy do czynienia z błyskotliwym przeniesieniem komiksu na ekran, zabawnym pastiszem na filmy szpiegowskie i udaną opowiastką o nastoletnim chuliganie, wciągniętym w świat ekskluzywnego klubu dżentelmenów ratujących świat. Przepraszam, ale pozwolę sobie zostać przy swoim, oczywiście szybko wyjaśniając, dlaczego “Kingsman” nie są dobrym filmem.

Czytaj dalej