DOBRY, ale tylko dla fanów: Wywiad ze Słońcem Narodu

Za: images.latinpost.com

Za: images.latinpost.com

O najnowszej komedii z udziałem Setha Rogena i Jamesa Franco miało być głośno. Upstrzona niewybrednymi żarcikami komediowa produkcja naszpikowana gwiazdami i gwiazdeczkami, z wielką geopolityką i absurdalnie paskudną dyktaturą w tle. Cóż — było głośno, ale to co się wyprawiało wokół „Wywiadu ze Słońcem Narodu” przeszło najśmielsze oczekiwania PRowców. Najpierw reżim północnokoreański zaczął się pluć, że podejmie bezlitosne działania przeciwko producentom. Gdy w listopadzie hakerzy włamali się na serwery Sony Pictures Entertainment od razu w świat poszła plotka, że to komputerowcy na usługach Pjongjangu usiłują niedopuścić do szkalania wizerunku swojego wodza. „Terrorystyczny film” miał być powodem do zamachów terrorystycznych, w obawie wycofano go z dystrybucji, głos musiał zabrać inny wódz (prezydent Obama), film w końcu udostępniono w Internecie. Ale gdy kurz słownych i cybernetycznych utarczek opadł, okazało się, że dostaliśmy widowisko… rozczarowujące.

Za: tctechcrunch2011.files.wordpress.com

Za: tctechcrunch2011.files.wordpress.com

The Interview

USA, 2014

reż. i scen. Evan Goldberg, Seth Rogen

wyk. Seth Rogen, James Franco

Świetny pomysł z chodliwym i drażliwym tematem najbardziej tajemniczego i złowrogiego kraju na świecie. Duet odpowiedzialny za niezwykle popularny tok-szoł, w którym Eminem przyznaje się, że jest gejem, wybiera się do jaskini lwa międzynarodowej polityki, by zrobić wywiad z liderem Korei Północnej. Producent, Aaron Rappaport (Rogen) ma swoje wątpliwości. Zdaje sobie sprawę, że ustawiony od początku do końca wywiad telewizyjny stanie się częścią północnokoreańskiej machiny propagandowej, jednak twarz całego programu, gwiazdorzący, choć nie grzeszący wiedzą David Skylark (Franco) w końcu przekonuje partnera do niezwykłej podróży. Okazuje się, że w całą sprawę wmiesza się CIA, która osobą Agentki Lacey (cu-dow-na jak zawsze Lizzy Caplan) przekona Amerykanów, by przy okazji wywiadu odesłali Kim Dzong Una (Randall Park) na tamten świat. I się zaczyna.

Kim okazuje się być w porzo facetem, lubi pić margharittę i grać w koszykówkę. Chłopcy z kolei niezbyt nadają się do wypełniania tajnych misji szpiegowskich, co oczywiście skomplikuje całą misję. Umówmy się już tutaj — od początku prawie nic w filmie nie trzyma się kupy. Logika i Spójność nie zostały nawet wpuszczone na plan zdjęciowy, może nawet nie wybrały sie do Vancouver, gdzie kręcono zdjęcia. To, że Realizm poszedł na piwo jest jeszcze zrozumiałe (pamiętacie „To jest już koniec”, pierwszą produkcję duetu Rogen-Goldberg?), ale czy musiał ze sobą zabierać Komizm, który zdążył na zdjęcia, ale jest mocno nieświeży?

Radosne wymiany zdań na lini Skylark-Rappaport mają jedynie znamiona tego, czym powinny być. Postać Franco nie rzuca chyba jednego śmiesznego żarciku! Politologiczny analfabetyzm Skylarka prowokuje oczywiście do niezliczonej ilości dowcipów na przemądrzałych, ale nie mających większego pojęcia o tym co się dzieje na świecie Amerykanach, jednak ciężko przyznać, że są śmieszne czy błyskotliwe.

— Zajebisty czołg!

— Tak, mój dziadek dostał go od Stalina! — chwali się Kim, pokazując swoje bryki Skylarkowi.

— U nas mówi się Stallone… — replikuje Skylark przy ciszy na widowni.

Czaicie już mniej więcej o co chodzi?

Dużo oczywiście we wszystkim tym polityki. Nie ma tu miejsca na subtelności czy odkrywcze mądrości, Korea Północna przedstawiona jest stereotypowo, nie ma się co spodziewać jakichś psot z wizerunku kraju za granicą (a można by się spodziewać). Pierwszy i ostatni problem z filmem nie polega na tematyce, ale tym, jaką formę przybiera. Po prostu trochę za mało śmieszną, tym bardziej jak zobaczymy, kogo zaproszono do współpracy. Już pomijając Rogena czy Franco, ale w tle przemykają przecież Jonah z „Figurantki” czy Anders z „Workaholics”, o doskonałej Caplan nie wspominając.

Film miejscami (szczególnie przy końcu) zmierza w kierunku jakiegoś exploitation ze strugami sikającej na wszystkie strony krwi, jednak wątek ten nie jest bardziej rozwijany. Ewidentne plusy: akcja wre i pędzi od początku do końca. Mniej lub bardziej zaskakującej zwroty akcji powodują, że przynajmniej nie umieramy z nudów. Zdarzają się na szczęście lepsze momenty jak dość trafione żarty na amerykańskie stereotypy o Azji (i vice versa), scena z Eminemem, no i Lizzy Caplan. Czy scena z ukrywaniem przez Rappaporta w swoim ciele tajnej przesyłki przy towarzyszącym instruktażu agentki CIA nie jest puszczeniem oka do fanów serialu „Masters of Sex”? Ale może to moja wyobraźnia.?Całość jest jednak wysoce nieprzekonująca, pozbawiona rozbawiającej lekkości, jakiej chyba mogliśmy się spodziewać. Rozwiązanie problemu zamordowania Kima, z którym zaprzyjaźnia się Skylark, jest na swój sposób sprytne (po co go zabijać, ośmieszmy go przed poddanymi!), ale trąci taką radosną naiwnością, że jedna ręka sama zmierza ku twarzy, a druga odruchowo szuka pod ręką mocnego trunku alkoholowego. Z pewnością nie jest to — jak zgadywano na hotfixie.com gdy pojawiły się pierwsze pogłoski o „Wywiadzie…” — „fantastyczny film”.

Podsumujmy: dla fanów. Wiernych i oddanych. Jamesa Franco. Lub Lizzy Caplan.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s