ZŁY film: Igrzyska śmierci. Kosogłos. Część I

Za: hdwallpapers.in

Za: hdwallpapers.in

The Hunger Games: Mockingjay Part 1

USA, 2014

reż. Francis Lawrence, scen. Danny Strong, Peter Craig

wyk. Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Philip Seymour Hoffman

Znalazłem w Internecie recenzję, która — jak mi się wydawało — w sumie dosyć trafnie podsumowuje najnowszą część „Igrzysk Śmierci”. Przypomnijmy, „Kosogłos” jest pierwszą częścią trzeciej części trylogii opartej na bestsellerowej powieści dla młodzieży autorstwa Suzanne Collins. Na portalu foch.pl możemy przeczytać m. in. tak (podkreślenia moje):

Znowu premiera, z okazji której cały świat wstrzymał oddech? Co tym razem? Ach, kolejna część „Igrzysk śmierci”. Która to już, piętnasta? I co za tłumaczenie, przecież wszyscy wiedzą, że oryginał nazywa się „Igrzyska Głodu”, nie można było tak zostawić? I kto by tam sięgał po książkę, przecież została już prawie całkowicie zekranizowana!

I dalej:

Powiem wam jeszcze, że pierwsza połowa trzeciej części pewnie będzie bardzo widowiskowa (tak, ostatni tom podzielono na dwa filmy, odrażający skok na kasę, nie sądzicie?). Ale pierwszy film cyklu? […] Co to ma być, kino studyjne? Lata sześćdziesiąte? Po co kręcić w plenerach, nie można wygenerować wszystkich pejzaży w komputerze? Jeszcze komuś zacznie się wydawać, że można zrobić dobry, angażujący widza film bez gigantycznego budżetu! Nie o takie skromne kino walczyliśmy, kupując nasze plazmy i domowe systemy nagłaśniania.

W końcu! Ktoś do rzeczy ujmuje, jaki jest problem z ekranizacją serii. Nie zgadzam się oczywiście z zarzutami o minimalizm i kino studyjne. Piętnaście części? Bond dalej trzyma fason. Gdzie to widowisko na miarę sukcesu książki? Im dalej się zgłębiałem jednak w recenzję, tym bardziej powyższe zarzuty wzbudziły podejrzenia, że autorka chyba celowo przesadza. „Przesycona sarkazmem hiperbola?” — pomyślał, drapiąc się po brodzie. Niestety, domysły okazały się być słuszne. W zaskakującej puencie autorka potwierdza, że ironią zbywa wszystkie — jak jej się wydaje: wydumane — zarzuty, by z radością ogłosić urbi et orbi:

Czytajcie książkę, idźcie do kina. Zazwyczaj mam popkulturę w głębokim poważaniu, ale w tym przypadku ekscytuję się jak nastolatka: wykonana na przyzwoitym (przynajmniej do tej pory) poziomie ekranizacja dobrego cyklu powieściowego dla tzw. „młodych dorosłych” z porządną, kobiecą bohaterką, do której nawet ja nie potrafię się przyczepić. To rzadka kombinacja.

Powiem tak: diagnoza słuszna, wnioski złe. Najnowsza odsłona „Igrzysk Śmierci” znowu mnie — delikatni rzecz ujmując — nie porwała. „Rozciągnięta jak gumka od majtek fabuła” (komentarz kolegi) mocno nuży, tych, którzy nie wiedzą o co kaman. A przyzwoitość formy i — oddajmy to — świetna gra aktorów (Philip Seymour Hoffman FOREVER!) niczego, niestety, nie ratują. A tak chciałem, żeby to był DOBRY film!

Za: freshfiction.tv

Za: freshfiction.tv

Katniss (Jennifer Lawrence), bohaterka całej serii, w filmie przymierzana jest na twarz buntu przez dowódców rebelii (Philip Syemour Hoffman jako Plutarch oraz Julianne Moore jako prezydent Alma Coin) przeciwko złemu Kapitolowi, na czele którego stoi autokrata prezydent Snow (Donald Sutherland). Nie za bardzo rozumiem fascynację wojowniczej młódki granej przez Lawrence. Katniss pomimo okropieństw wojny domowej nie ma w sobie woli i chęci by stać się — jak tego chcą Plutarch i Coin — liderką rebelii. By nagrać reklamówkę dla rewolucjonistów musi się udać w teren, bo dopiero gdy poczuje zew krwi jest w stanie wykrzesać z siebie jakieś emocje. Płacze za Peetą (Josh Hutcherson), ale los powstania przeciwko Kapitolowi jakby ją w ogóle nie interesował. Rozumiem, że chciano pokazać jej rozdarcie i niepewność, ale trochę tego było za dużo, byśmy nawet chcieli ją polubić.

Walka buntowników z wrednym centrum jest przedstawiana właściwie jak obecnie wojna domowa w Syrii w zachodnich mediach– niby się biją, ktoś tam umiera, ale właściwe o co tam chodzi, gdzie te walki i o co chodzi poszczególnym stronom konfliktu? Tego nie widzi nikt.

Ale nie czepiajmy się szczegółów.

Za: cdn.film-book.com

Za: cdn.film-book.com

Z filmu przeziera brak większej koncepcji. Nie ma tu fajerwerków (z wyjątkiem wysadzenia elektrowni wodnej Kapitolu), którymi zawsze można poutykać czas antenowy. A to w połączeniu z przyprawiającymi o spowolnienie akcji serca wątkami po prostu irytuje. W akcji komandosów rebeliantów nie pada chyba jeden wystrzał. Jak się wydaje, twórcy nie za bardzo wiedzieli jak ugryźć ostatni tom powieści, pokusili się o dwuczęściowy finał i zaryzykowali rezygnację z robienia naćkanego eksplozjami i gonitwami widowiska. Efekty dają się niestety boleśnie odczuć. Wszystko ma być niby finałem przed ostatnią częścią (drugą częścią trzeciej części trylogii), ciszą przed narastającą burzą ostatecznego rozstrzygnięcia. Ale cisza przed burzą ma budować napięcie, a nie usypiać. Tym bardziej, że już druga część, „Igrzyska Śmierci. W Pierścieniu Ognia” nie była porywającym widowiskiem. Zdawało się, że to „Kosogłos…” przyniesie nam jakieś rozwiązania i akcję, tymczasem trzeba nam czekać do drugiej części trzeciej części.

Dla fanów książek film jest oczywiście pozycją obowiązkową i zapewne w jakiś sposób interesujący. Wielbiciele z zapałem będą tropić niedociągnięcia, kibicować Katniss i zgadywać, kto wcieli się w ulubionych bohaterów (a obsada jest niezła!). Tym, którym ani nie za bardzo do gustu przypadła poprzednia część, ani nie przeczytali książki, sugeruję zaoszczędzenie kasy na tym seansie i wybranie się już na finał. Niewiele stracicie.

(Czym do cholery jest ten kosogłos?)

Dodane 04.12.2014: Wyjaśniono mi o co chodzi z kosogłosem. Chyba nie uniknę seansu pierwszej części cyklu… Słoń

9 thoughts on “ZŁY film: Igrzyska śmierci. Kosogłos. Część I

  1. Już któryś raz ostatnią część serii, która znalazła wyjątkowe uznanie u młodzieży ekranizuje się „na raty”. Może dlatego, że tylko bezmyślne dzieci, które i tak pokochają każdy szajs opatrzony znakiem IŚ rzucą się z radością na kolejny słaby film.
    Przeczytałam pierwszą część i określiłabym samą książkę jako średnią. Film natomiast zrujnował wszystko. Masz rację, Katniss nie nie da się polubić. Co więcej, nie da się jej znienawidzić. Ta całkowita bezbarwność postaci budzi więcej niepokoju, niż kreacja bohatera, którego wręcz nie możesz znieść. Wolałabym, żeby Katniss wzbudzała we mnie politowanie lub niechęć, niż to wielkie, rażące NIC.
    Druga część filmu wcale nie była lepsza, a sama książka „W pierścieniu ognia” była początkiem końca trylogii, która nawet się jeszcze nie rozkręciła. Nie kupiłam własnych egzemplarzy, bo byłaby to strata pieniędzy. „Kosogłos” wypożyczyłam z biblioteki. Przeczytam, bo nie lubię zostawiać „napoczętych” serii, ale wiem, że przy tej tendencji do stopniowego zaniżania poziomu, w połowie książki będę wyć i błagać o litość.
    Świetna recenzja.
    Pozdrawiam.

    • Ja niestety skutecznie zniechęciłem się co czytania po obu filmach. Nie wiem, czy dużo tracę. Za pochwałę dziękujemy. Przy ostatniej recenzji filmu cyklu mocniejsze komentarze leciały, niekoniecznie zgodne z moim dość ugruntowanym przekonaniem, że coś w tej adaptacji szwankuje.

      • Czytelnik Hans dawno Współautora nie widział. Wbrew temu, co widać na zdjęciu profilowym, Współautor może się teraz poszczycić brodą godną Hagrida i wąsami, których pozazdrościłby sam Tom Selleck.

  2. Byłam na nim w kinie i nie żałuję. Podobał mi się bardziej niż poprzednie części (przyznaje, ze książek nie znam). Trudno mi polubic Khatniss ale jest wielu innych bohaterow którym można pokibicować. No i przesłanie serii o walce z rezimem totalitarnym do mnie trafia. Więc moim zdaniem dobry film – 7,5/10.

    • A my wiemy, że przed „że” w zdaniu wtrąconym przecinek;P (BTW — „Joy” i „Poradnik Pozytywnego Myślenia” nam się podobały, więc bez urazy, nie?)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s