DOBRY rumuński kandydat do Oscara: Pozycja Dziecka

Poziția copilului

Rumunia, 2013

reż. Călin Peter Netzer, scen. Călin Peter Netzer, Răzvan Rădulescu

wyk. Luminița Gheorghiu, Bogdan Dumitrache

W 2005 r. świat dowiedział się, że w biednej Rumunii, mozolnie wygrzebującej się z koszmaru komunistycznej dyktatury, da się robić kino na światowym poziomie. „Śmierć pana Lazarescu”, czarna komedia o pacjencie odsyłanym od Annasza do Kajfasza, traktowana na Zachodzie jako dramat (o subtelności rumuńskiego poczucia humoru odsyłam do doskonałego reportażu „Krew i kurz” Małgorzaty Rejmer), weszła do klasyki światowego kina, zapowiadając coś, co nazwane zostało rumuńską nową falą. Największym sukcesem był oczywiście triumf w Cannes w 2007 r., czyli Złota Palma dla „Czterech miesięcy, trzech tygodni i dwóch dni” szerzej nieznanego Cristiana Mungiu. Parę lat po tych sukcesach, kraj w którym ostatnio wybrano na prezydenta etnicznego Niemca, po raz kolejny pokazuje, jak minimalnym nakładem sił, zrobić niezwykle głęboką historię z życia wziętą. „Pozycja dziecka” zdobyła w końcu główną nagrodę na festiwalu w Berlinie w 2013 r.

Za: athenacinema.com

Za: athenacinema.com

Jeśli chodzi o fabułę „Pozycji Dziecka”, to właściwie streścić ją można w dwóch, trzech, zdaniach. Życiowy dramat — Barbu (Bogdan Dumitrache) jadąc w nocy samochodem potrąca śmiertelnie dziecko. Do ogarnięcia jest cała masa spraw: od raportów policyjnych, przez badania lekarskie, po możliwe postępowanie karne. Ach — no jeszcze ta rodzina dziecka.

Historia opowiadana jest z perspektywy matki Barbu, Cornelii (Luminiţa Gheorghiu), która jest szanowną starszą panią. Postać w gruncie rzeczy arcykomiczna, taka każdemu znana upierdliwa ciotka z rodzinnego spędu, ubierająca się w drogie futra, nie omieszkająca przypomnieć, że ma buty za 200 euro, ale w gruncie rzeczy nie potrafiąca się zachować. Spod drogich i eleganckich sukni wyziera w końcu bawiąca nas zaściankowość. Jej „Jesteśmy cywilizowani!” pięknie kontrastuje ze sceną gdy wsadza w koperty łapówki. Choć zaznaczmy — film trzyma zdrowy dystans, nie moralizuje ani nie krytykuje.

Cornelia bierze na siebie wszystkie sprawy związane z uratowaniem syna od kary więzienia. Napotyka przy tym na galerię postaci, które w gruncie rzeczy nie są lepsze od niej. Gdy na komisariacie wykłóca się o każdy szczegół zeznania spisanego przez syna („takie prawo!”), trzymamy stronę policjanta przypominającego, że zginęło dziecko. Po chwili jednak okazuje się, że policjant ma biznes, bo kolega ma problem z pozwoleniem na budowę, a Cornelia jest przecież architektem.

Za: filmint.nu

Za: filmint.nu

W rzeczywistości skorumpowanego i zagubionego w realiach kapitalizmu społeczeństwa toczą się ludzkie dramaty. W filmie najważniejszym wątkiem jest świetnie sportretowana dysfunkcyjna relacja między nadopiekuńczą Cornelią, a próbującym się od niej wyzwolić synem. Barbu próbuje bez sukcesów próbuje uciec od matki, która szpieguje rodzinę syna wypytując o wszystko ich sprzątaczkę. Matczyna potrzeba bliskości ukochanego dziecka i synowska potrzeba niezależności dramatycznie się rozmijają.

To, w jaki sposób rodzina radzi sobie z trudną sytuacją, jak w soczewce ukazuje jej problem. Syn chce uciec od matki, kibicujemy mu w tym, jednak wkrótce okazuje się, że nie jest on na to gotowy. Może nawet tego nie chce? Choć do białej gorączki doprowadza go to, że kochana mamusia nie potrafi mu kupić w sklepie dokładnie tego, o co ją prosił (skąd my to znamy?:D), to bez jej pomocy nie dałby rady stawić rady wyzwaniu, jakim jest spotkanie się z rodziną ofiary. Co więcej, brutalnie szczera rozmowa Cornelii z partnerką Barbu, Carmen (IIinca Goia), pokazuje, że Barbu ma poważne problemy z sobą, które uniemożliwiają mu nawiązanie sensownej relacji z kobietą. Scena, gdy tuż po wypadku matka masuje umęczonego syna ma element tajemniczego napięcia, które dają trochę do myślenia.

W filmie nie ma muzyki. Jest tylko znana z reklamy Fiata Bravo Meravigliosa Cratura otwierająca i zamykająca obraz. „Wspaniały stworzeniu/ jesteś sam na tym świecie/ kocham cię na śmierć/ i jest to cudowne”, śpiewa włoska piosenkarka Gianna Nanni. Słowa, które z pewnością mogłaby powiedzieć Cornelia, gdyby tylko Barbu chciał słuchać.

Słoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s