ZŁY Film: LUCY

Za: movieshdwallpapers.com

Za: movieshdwallpapers.com

„Lucy”

Francja, 2014

reż. i scen. Luc Besson

wyk. Scarlett Johansson, Morgan Freeman

Christopher Chabris i Daniel Simons próbowali w swojej doskonałej książce „Niewidzialny goryl. Dlaczego intuicja nas zwodzi?” dojść do źródeł absurdalnego mitu, że wykorzystujemy tylko ileśtam procent naszego mózgu. Nie udało im się, ale marzenie, by podkręcić na maksa nasze zdolności kognitywne jest cholernie wdzięcznym tematem w czasach, gdy dziennie dostajemy w jednej gazecie więcej informacji, niż przyswajał w całym swoim życiu siedemnastowieczny filozof (Zygmunt Bauman chyba coś w ten deseń powiedział). I choć gdyby ułożyć jeden za drugim wszystkie neurony kłębiące się pod nasza czaszką, to oplotłyby Ziemię czterokrotnie, to jednak móżdżki mam tak samo małe jak wtedy, gdy ganialiśmy po lasach za dzikami. A informacji dużo, dużo, jeszcze więcej… Luc Besson w swoim najnowszym filmie bierze na tapetę mit wiedzącego i mogącego wszystko ponadczłowieka, miesza go z genderową transgresją i wyuzdanie brutalną emancypacją obsadzając w głównej roli Scarlett Johansson, by dać nam 80 minut…

Za: imageserver.moviepilot.com

Za: imageserver.moviepilot.com

Właśnie? Czego? Science-fiction? Manifestu kobiecości ubranego w paradoksalnie charakterystyczny dla wysoce zmaskulinizowanego kina sensacyjnego z gatunku „zabili go (ją)i uciekł(a)”? Archetypu femme fatalle w realiach postmodernistycznego świata, gubiącego człowieczeństwo w szaleńczej pogoni za technologicznym rozwojem? Odniesień do współczesnej technologii, intelektualnych aluzji, pseudoerudycyjnych dywagacji na temat sensu życia tutaj ci dostatek. A wszystko to w sosie przekazu, jakim raczą kursantów tzw. trenerzy życiowi — możesz więcej, szybciej, dalej. Nie marnuj czasu, użyj mózgu i zbaw świat.

„Lucy” od początku ma szaleńcze tempo. W końcu główna bohaterka nafaszerowana została przez południowokoreańską mafię syntetycznym odpowiednikiem hormonu CPH4, wytwarzanego — podobno — w szóstym miesiącu ciąży, który gwałtownie stymuluje rozwój dziecka. „Podobno”, bo proszę mnie nie chwytać za słówka i krytykować za ewentualnie oszczędne gospodarowanie ścisłością naukową — przed seansem nawet humanista musi CAŁĄ swoją wiedzę z biologii i fizyki z liceum zostawić przed kinem. O uproszczeniach i przekłamaniach w „Lucy” powstają już chyba w internetach habilitacje.

W każdym razie nasza urocza bohaterka (w końcu Scarlett Johansson!), którą poznajemy jako średnioogarniętą, acz ostro imprezującą dziuńkę, czerpiącą pełnymi garściami z nocnego życia Tajpei, z czasem zaczyna coraz efektywniej wykorzystywać z możliwości swojego mózu (słowo klucz filmu — brain capacity). Przechodzi zatem spektakularną ewolucję od Elizki z „Warsaw Shore” do damskiego Spidermana i Einsteina w jednym. Cały film to właściwie odliczanka do mitycznych 100 proc. O tym, co się dzieje przy osiągnięciu pełnej wydajności informuje nas na początku w swoim wykładzie Prof. Norman (Morgan Freeman), który jest najwybitniejszym specjalistą od teorii wykorzystania pełni naszych możliwości intelektualnych. Z nim też skontaktuje się Lucy, gdy zorientuje się, że w jej bebechach nie zaszyto amfetaminy, ale coś znacznie lepszego.

Za: theyoungfolks.com

Za: theyoungfolks.com

Szybko można wyczuć, że ścigająca Lucy uzbrojona jak separatyści rosyjscy na Ukrainie południowokoreańska mafia z Panem Jangiem na czele (Pan to imię, grał m. in. w „Oldboy’u”) nie stanowi dla niej realnego zagrożenia. Lucy Wszystkoogarniająca nie tylko kontroluje swoje ciało, błyskawicznie się uczy i ma wyostrzone do granic możliwości zmysły, to jeszcze ma zdolności telekinetyczne, więc nie straszna jej by była nawet US Army. Ale frenetyczny pościg azjatyckich mafiozów za superblondynką to jedynie sensacyjny listek figowy dla egzystencjonalnego dramatu laski, która posiada całą wiedzę świata. Nie czujemy jednak tego dramatu dziewoi, która została nagle wyrwana z nocnych klubów i obdarzona rolą posthumanistycznego Chrystusa wiedzy ery informacji.

Odkładając na bok pseudonaukowe fantazmaty, które przełknąłbym, oraz ewentualne interpretacje dżenderowe („bezwzględność i okrucieństwo Lucy posiada, w przeciwieństwie do metod jej syrenich antenatek, racjonalne (a nawet etyczne) uzasadnienie, co sprawia, że może stać się ikoną feminizmu, a nie upostaciowieniem lęku detronizowanych patriarchów”), to końcówka cholernie rozczarowuje. Odnosimy wrażenie, że Besson zajął się świetnym tematem, ale nie za bardzo miał pojęcie jak to wszystko rozwiązać, więc uraczył nas chyba pierwszym rozwiązaniem, które przyszło mu do głowy. Poszedł w kierunku „Matrixa”, ale mimowolnie skończył na „Niej”, o której myślimy tym bardziej, że i Scarlett tam wystąpiła. Niestety, brak tu zarówno mocy kultowej trylogii (jeszcze wtedy braci) Wachowskich, jak i powabu „Jej” (chyba właśnie zrozumiałem dramat polskiej deklinacji, tak, chodzi o film pt. „Ona”). A aluzja do obrazu Jonze’a — jeśli jest zamierzona — wywołuje raczej uśmiech politowania. Besson, jak się zdaje, jako reżyser zrobił już chyba swoje najlepsze filmy w karierze.

Po seansie mimowolnie przypomniałem sobie „Jestem Bogiem” („Limitless”, nie, to nie ten film o Paktofonice), gdzie Bradley Cooper dostaje w swoje łapy pigułkę, działającą jak sterydy i Pluszszsz w jednym. Choć film jest zdecydowanie mniej spektakularny i rozintelektualizowany niż „Lucy”, to Neil Burger w niepozbawiony poczucia humoru sposób zmierzył się z problemem człowieka Wszystkoogarniającego, dając nam znacznie milszy oku (i wykorzystywanemu w 10 proc. mózgowi) film.

Za: turntherightcorner.files.wordpress.com

Za: turntherightcorner.files.wordpress.com

3 thoughts on “ZŁY Film: LUCY

  1. Za dotrwanie do końca tego filmu powinnam dostać Pokojową Nagrodę Nobla. To był jeden z najbardziej męczących seansów.

  2. I tak obejrzę. Dla Min-sik Choia, Morgana Freemana i Scarlett Johansson. Ale na wszelki wypadek kupię do seansu wino… Albo dwa ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s