ZŁY film o DOBRYM zdrajcy: Jack Strong

Źródło: ocdn.eu

Źródło: ocdn.eu

Jack Strong

Polska, 2014

reż. i scen. Władysław Pasikowski

wyk. Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska,

Władysław Pasikowski powrócił. O jego ostatniej produkcji mimochodem wspomniałem w recenzji „Psów”, gdzie byłem napisałem, że Pan Władysław w ciągu ostatnich lat nieco zmienił podejście do sztuki filmowej. O ile przygody Franza były dość neutralnym jeśli chodzi o ocenę wydarzeń politycznych obrazem (choć z silnym naciskiem na moralność naszych bohaterów), o tyle w filmie o pułkowniku Kuklińskim reżyser nie bawi się w żadne subtelności i niedopowiedzenia — Kukliński jest zajebisty i tyle. Miałem jednak nadzieję, że pomimo tego, iż będziemy mieć do czynienia z laurką, która dodatkowo ma zarobić na wygonionej do kin młodzieży szkolnej, to dostaniemy przynajmniej kawał dobrego kina sensacyjno-szpiegowskiego. Początek, z okrutną egzekucją Olega Pieńkowskiego w piecu hutnicznym jest mocny i zapowiada niezłe emocje. Drugą równie emocjonującą sekwencją, choć już zahaczającą nieco o absurd, jest pościg fiatami 126p po zasypanych śniegiem ulicami Warszawy. A potem jest już koniec, choć obie sceny dzielą — jak nam się wydaje — lata świetlne.

Źródło: ocdn.eu

Źródło: ocdn.eu

Historię Kuklińskiego (Marcin Dorociński) śledzimy od 1970 r., kiedy to w głowie genialnego planisty wojskowego, odpowiedzialnego m. in. za opracowanie planu inwazji na Czechosłowację w 1968 r. i dostrzeżonego przez najwyższe dowództwo ZSRR, rodzą się pierwsze wątpliwości dotyczące ustroju, któremu służy. Wiadomości o strzelaniu do robotników protestujących na Wybrzeżu, są jedynie początkiem następujących po sobie wydarzeń, w wyniku których Kukliński decyduje się na współpracę z amerykańskim wywiadem. „Mewa”, bo taki pseudonim otrzymuje szpieg, o którym wie dziewięć osób w Stanach Zjedoczonych, mając dostęp do supertajnych dokumentów, przekazuje Waszyngtonowi takie rodzyneczki, jak informacje o planach wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, schemat schronów przeciwatomowych przeznaczonych dla najwyższego dowództwa ZSRR na wypadek wojny, oraz strategiczne plany inwazji na Zachód. W sumie ok. 40 tys. stron dokumentów. Wszystko ma jednak swoją cenę, Ruscy i kontrwywiad nie śpią, więc w końcu odkrywają co się dzieje. Ale wtedy już jest za późno. Dla Ruskich i dla kontrwywiadu.

Tyle historii. Fascynującej, niebezpiecznej, pełnej niejasnych punktów, ekscytującej zimnowojennej rywalizacji i wielkiego konfliktu moralnego bohatera między wiernością suwerenowi i swoim wartościom. Nierozwiązywalny dylemat historyczny i moralny, który rozgrzewa do czerwoności polską opinię publiczną do dzisiaj. Do tego wątek rodzinny: problemy z żoną (Maja Ostaszewska), mającą delikatny problem z tym, że mąż tak długo zostaje po godzinach w pracy oraz niepokornym synem, mającym ciągoty liberalno-demokratyczne oraz narkotyczne (nie wiadomo co gorsze; nie wiadomo co kurą, a co jajkiem).

Tymczasem „Jack Strong” w żaden sposób nie wykorzystuje tego, co ma do zaoferowania dramatyczna historia Kuklińskiego. Nie przesadzajmy, nie jest to smętna telenowela, ale wszystko niemiłosiernie się dłuży, w żaden sposób nie wywołując w nas tego nerwowego oczekiwania, co z tego wszystkiego wyniknie. A wiemy, że znajomość zakończenia wcale nie musi zepsuć zabawy, na co świetnym przykładem jest choćby „Operacja Argo”. Twórcy ciekawie postanowili spróbować wykorzystać niewyjaśnione okoliczności śmierci obu synów pułkownika, jednak na próbie się kończy, bowiem nie mamy wrażenia, że wpisują się one w jakąś akcję karnę Moskwy, która dyszy żądzą zemsty po latach. A szkoda, bo jest to wyjątkowo sensacyjny wątek biografii Kuklińskiego, aż proszący się o popuszczenie wodzów filmowej fantazji.

Źródło: i1.ytimg.com

Źródło: i1.ytimg.com

Film rzecz jasna upraszcza, przekłamuje i ubarwia, jednak nie miałbym o to wcale pretensji, gdybym miał poczucie, że dobrze spędziłem czas. A niestety tak nie było. Ładnie gra Dorociński (wyglądający tak jak jego Bronisław w „Rewersie”) aktorstwo po całości jest przyzwoite, ale brak tego wszystkiego co buduje napięcie, wcina w fotel, a paznokcie pcha między zęby. Zamiast tego dużo tego, co wywołuje ziewanie i spoglądanie na zegarek. Czy w tym filmie jest jakaś muzyka? Dylemat Kuklińskiego, który nie tylko zdradza, ale wystawia na śmiertelne zagrożenie siebie, oraz rodzinę, jest ledwo wyczuwalny. Ciężko też doznać atmosfery coraz bardziej zaciskającą się wokół szyi pętli, gdy Moskwa orientuje się, że w sztabie Wojska Polskiego ma kreta.

Zamiast tego przychodzi m.in. zdziwienie, dlaczego tak długo zajmuje wszystkim rozpracowanie Kuklińskiego. Przeciek do CIA następuje tuż po rozmowie gen. Kulikowa z Kuklińskim, więc wiemy, że go zaraz zdemaskują. Tymczasem kontrwywiad zabiera się za mozolne śledztwo, którego finałem jest i tak wielka wtopa przy próbie zatrzymania szpiega. Ucieczka pułkownika z rodziną za granicę jest dramatyczna chyba tylko ze względu na upierdliwego celnika w Berlinie, a konkretniej świetnie wyszkolonego owczarka niemieckiego. Tego samego — jak zauważa przeprowadzający akcję przerzutu rodziny Kuklińskiego czarnoskóry agent amerykański — jakiego używali w Auschwitz. I ta kwestia jest chyba jedynym momentem, kiedy powraca Pasikowski mistrz dialogów.

Długo, nieciekawie i topornie. Kukliński — bez względu na ocenę jego działalności — jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej historii XX w., idealnie uosabiająca polski zgryz historiozoficzny zasadzający się na ocenie tego, czy ten PRL był bardziej polski czy radziecki, zasługiwał na coś o wiele lepszego. Film może nie jest ZŁY-ZŁY, ale biorąc pod uwagę to, jak fascynująca była rzeczywistość, i na co stać kiedyś było Pasikowskiego muszę oprzeć się na ogół pozytywnym opiniom o filmie i zaklepać go jako ZŁY. Tym bardziej, że „Pokłosie” sprzed dwóch lat kazało żywić uzasadnioną nadzieję, że mistrz powraca.

Może trzeba było sfilmować historię Mariana Zacharskiego? Albo poczekać, aż się za to zabierze Ben Affleck?

2 thoughts on “ZŁY film o DOBRYM zdrajcy: Jack Strong

  1. A mi się podobał. Fakt, wiele wątków można by owocnej wyeksploatowac ale generalnie film nie był zły. Jeden z bardziej udanych płodów kina polskiego. Dorociński zagrał bardzo dobrze. Było też kilka innych perełek jeśli chodzi o popisy aktorskie. Ode mnie 8/10.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s