ZŁA komedia: Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

Źródło: krazy00nothing.files.wordpress.com

Źródło: krazy00nothing.files.wordpress.com

A Million Ways to Die in the West

USA, 2014

reż. i scen. Seth MacFarlane

wyk. Seth MacFarlane, Charlize Theron, Liam Neeson

„Milion sposobów…” jest tym filmem, który operuje bardzo specyficznym humorem (#SETH_MacFARLANE), w jakim — przyznam się — znajduję upodobanie. Jest to nieustannie osuwający się za granicę dobrego smaku styl żarcików, nie uznających żadnych świętości i za nic mający wrażliwość widzów. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dla wielu, szczególnie mających nieco bardziej wyrafinowany gust, jest to hańbiąca i wulgarna produkcja, której oglądnie wywoła silną tęsknotę za jakąś formą cenzury w kinie. I u mnie pojawiły się takie uczucia, choć wiecie, że mam traumę z wycinaniem scen z filmów. Co więcej, fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa, której dłużyznę ratują wspomniane wyżej gagi, których największym problemem wcale nie jest brak jakiegokolwiek smaku.

Rzecz dzieje się na Dzikim Zachodzie, w latach 80. XIX w. Peryferie Ameryki są tutaj dzikie i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jawią się jako nieprzyjemna kraina, gdzie śmiertelnym niebezpieczeństwem jest zarówno flora i fauna, jak i nieokrzesane charaktery kowbojów, lubujących się w bójkach, pojedynkach i popijawach. Tytuł stanowi źródło licznych dowcipów polegających na ukazywaniu mniej lub bardziej radosnych form tracenia życia przez skazanych na cholernie niebezpieczny żywot na Dzikim Zachodzie ludzi. W sumie film stanowiłby świetny materiał na satyrę na nostalgię za tamtymi czasami, bezlitośnie rozprawiającą się z wyidealizowanym obrazem Stanów z klasycznych westernów, jednak „Milion sposobów…” — i chyba Bogu dzięki — wcale nie ma takiej ambicji i koncentruje się na prostej i znanej dobrze każdemu opowiastce.

Jak wspomniałem historyjka jest banalna do szpiku kości — nieco łajzowaty farmer Albert (Seth MacFarlane) próbuje odzyskać względy ukochanej Louise (Amanda Seyfried), która rzuca go dla tyleż bogatego i przedsiębiorczego, co aroganckiego Foya (Neil Patrick Harris), będącego właścicielem ekskluzywnego salonu wąsów. W walce o ukochaną, która przybierze formę pojedynku z Foyem, Albertowi pomaga zjawiająca się ni stąd ni zowąd urocza Anna (Charlize Theron), która zaskakująco dobrze posługuje się bronią palną. W biegu wydarzeń okaże się, że Anna w sumie jest chyba lepszą opcją matrymonialną dla Alberta, jednak w życiorysie zjawiskowej blond-kowbojki ukryty jest haczyk w postaci Chlincha (Liam Neeson), którego największą wadą wcale nie będzie to, że łączą go z Anną więzy małżeńskie.

Za całością przedsięwzięcia stoi Seth MacFarlane, komik-instytucja, odpowiedzialny m. in. za kultowe kreskówki „Laboratorium Dextera”, „Johnny Bravo”, „Family Guy”, a także film „Ted”. W „Milionie sposobów…” gra główną rolę, ale także odpowiedzialny jest za reżyserię i scenariusz. No i jak to z MacFarlanem bywa: albo się kocha jego nieraz odrzucające i obleśne żarty, albo uwielbia. Fani „Teda”, który przyznam nie za bardzo przypadł mi do gustu, będą zachwyceni motywami prostytutki odmawiającej swojemu chłopakowi seksu przed ślubem („bo jestem chrześcijanką”) by zaraz pobiec do klienta, widokami owczych penisów w trakcie oddawania moczu na twarz głównego bohatera czy kwiatka uroczo sterczącego z tyłka nieprzytomnego Clincha. Do tego żarty z Żydów, muzułmanów i czarnych (w różnej kolejności), garść odniesień do popkultury i mamy komedię na lato.

Źródło: img2.timeinc.net

Źródło: img2.timeinc.net

Nie ukrywam, są momenty kiedy zastanawiamy się, po kiego diabła całość ma 110 minut, jednak koniec końców, akceptuję. Ubawiłem się, odpocząłem, jednak z ręką na sercu powiem że była to najczystsza forma ‚guilty pleasure’. Fabuła nie grzeszy inwencją, żarty już widzieliśmy, dalej bawią co bardziej zdegenerowanych kinomanów (a ja chyba takim jestem), jednak nie powalają one ani oryginalnością ani komizmem.

Słowem: fani Setha MacFarlana nie będą zawiedzeni. Wiem o tym, bo film oglądałem z takowym, który obiecał mi, że jeśli film zakwalifikuję jako ZŁY, to blog zyska pierwszego oficjalnego hejtera. (Co nie jest prawdą, bo już nas parę osób nie czyta). Resztę: lojalnie przestrzegam.

Słoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s