Dobry film: Ewolucja planety małp

Źródło: schmoesknow.com

Źródło: schmoesknow.com

Dawn of the Planet of Apes

USA, 2014

reż. Matt Reeves,

scen. Rick Jaffa, Amanda Silver, Mark Bomback

wyk. Andy Jerkis, Jason Clarke, Gary Oldman

Za szybą samochodu szybko mknęły palmy pnące się nad wioskami północno-wschodniej Malezji. Pan kierowca, który był na tyle uprzejmy, że zabrał mnie w Hari Rayę (rodzaj islamskiej Gwiazdki) na stopa, w trakcie wyprawy, jakiej etap autobusowy zakończył się po niecałej godzinie epicką awarią silnika, niezbyt polubił kolejną odsłonę serii o planecie małp.

— Nie za bardzo pojąłem te wszystkie wątki. Chyba trzeba było zobaczyć wcześniejsze części. Ale za to jestem wielkim fanem “Harrego Pottera” i “Władcy Pierścieni”!

Cóż, nie mam wrażenia, by fabuła filmu Reevesa była jakaś wybitnie skomplikowana. Właściwie była dosyć… niezaskakująca, postacie i strony były jasno rozrysowane, a wszystko zmierzało ku zbudowaniu napięcia przed kolejnymi częściami serii. Urzekał natomiast postapokaliptyczny klimat cywilizacji, która zrobiła krok do tyłu. Ludzie, a przynajmniej garstka jaka została po objęciu władzy na świecie przez małpy, pochowali się w zapuszczonych i zarośniętych enklawach, które niegdyś były cudownymi wizytówkami naszej cywilizacji. Nie pozostawało nic innego, jak oddać się eskstatycznym efektom specjalnym, rozkręcającemu się konfliktowi między dwoma rasami naczelnych, i złowieszczemu nastrojowi końca świata z Internetami i dominacją homo sapiens, jaka jest nieodległą, acz chyba nieodwracalną przeszłością.

Czytaj dalej

Dobry głupi film, czyli Riwiera dla dwojga.

LPUN_screenrelish

źródło: screenrelish.com

The Love Punch

Wielka Brytania 2013

reż. i scen. Joel Hopkins

wyk. Emma Thompson, Pierce Brosnan

Bywają takie dni, że trzeba obejrzeć coś głupiego. Ale jest dużo rodzajów głupich filmów. Od dzieł porażających, wręcz paraliżujących swoją niemądrością, przez te odrzucająco durne, nudno-głupie, tak-głupie-że-aż-śmieszne, aż do uroczo głupiutkich. Ten film należy do ostatnich dwóch kategorii. Jest lekki, śmieszny, idealnie nadaje się na letnie ukrywanie się w kinie przed deszczem, upałem czy obowiązkami.

Czytaj dalej

DOBRY thriller na dobranoc: Łowca

Źródło: thefilmstage.com

Źródło: thefilmstage.com

“The Hunter”

Australia 2011

reż. Daniel Nettheim, scen.  Alice Addison, Wain Fimeri

wyk. Willem Dafoe, Frances O’Connor

“Łowca” to thriller chyba bardziej ładny, niż wciągający. Po różowiącym się wieczorem niebie majestatycznie toczą się ołowiane chmury, rzucające cień na rozległe połoniny Tasmanii. Są zapierające dech w piersiach krajobrazy lasów i gór, o każdych porach dnia i nocy. Jest tajemnicza i dzika puszcza, surowa jak rysy twarzy Dafoe, oszronione szczyty gór, potoki o krystalicznie czystej wodzie i zagubione w stepach oczka wodne. W takich okolicznościach przyrody najemnik tyleż tajemniczej co złej korporacji biotechnologicznej Red Leaf, Martin David (Willem Dafoe) musi upolować tygrysa tasmańskiego (aka — diabła). Tak, najprawdopodobniej ostatni przedstawiciel tego gatunku zdechł w latach 30., ale okazuje się, że według potwierdzonych plotek gdzieś w tasmańskim buszu można się jeszcze natknąć na naprawdę ostatniego diabła. Towar deficytowi, więc i chętnych dużo…

Czytaj dalej

Nienajlepszy horror z Tajlandii: ตัวอย่าง บ้านขังวิญญาณ

Źródło: klips.my

Źródło: klips.my

 ตัวอย่าง บ้านขังวิญญาณ, (ang. Cursed House)

Tajlandia, 2014

reż. Teeratorn Chowvanayotin

wyst. Akara Amarttayaku, Kamolnapatch Thanwong

Sam nie wiem, czemu tyle to trwało, ale po paru miesiącach siedzenia w Azji, w końcu postanowiłem wybrać się na jakąś lokalną produkcję. Boję sie cholernie malezyjskich komedii, biorąc pod uwagę w jak zaskakujących dla mnie momentach śmieją się widzowie w kinach, dlatego postanowiłem pójść na coś znacznie bezpieczniejszego, acz jednocześnie przerażającego — tajski horror. Z jednej strony super skojarzenia z oczarowującą widza tajską nową falą. Moje doświadczenia z ową sprowadzają się do dwóch filmów en-Ek Ratanaruanga, czyli cholernie źle przetłumaczonego buddyjskiego thrillera kryminalnego “Headshot. Mroczna Karma”  (w oryginale było — jeśli dobrze pamiętam — “Człowiek, który widział do góry nogami”) i onirycznego horroru “Nimfa”, ze świetną drugoplanową rolą dżungli. No i rewelacyjny film o rewelacyjnym tytule, czyli  “Wujek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia”, zwycięzca z Cannes z 2010 r.  Z drugiej strony — popularna w horrorach konwencja nawiedzonego domu: wikipedia odnotowuje 186 filmów w tym gatunku. Wyszło dużo poniżej oczekiwań, ale nie było dramatu. Czytaj dalej