LEDWO DOBRY, przereklamowany film: Sierpień w hrabstwie Osage

źródło: http://tour-de-force.net/

źródło: tour-de-force.net

August: Osage County

USA 2013

reż. John Wells, scen. Tracy Letts (na podstawie własnej sztuki)

wyk. Meryl Streep, Julia Roberts i całe mnóstwo gwiazd

Dawno tak nie przeklinałam założenia naszego bloga, jak w przypadku tego filmu. Nie jest to świetny film, na pewno jest przereklamowany, ale nie jest to też dzieło tak ZŁE, żebym boleśnie odczuwała, że bezpowrotnie zmarnowałam cenne minuty mojego życia (jak w przypadku np. Bling RinguKonesera czy Drugiej strony snu). Nie. Cieszę się, że ten film widziałam, i wiem, że wielu (mniej czepialskim) osobom może się bardziej podobać.

A teraz do rzeczy. Sierpień … jest (auto)adaptacją wielokrotnie nagradzanej sztuki Tracy’ego Lettsa. Rzecz się dzieje na przytłumionych upałem depresyjnych równinach Oklahomy, przywołuje na myśl dziejące się ciut bardziej na południe dzieła Faulknera. To typowa amerykańska sztuka, jest ganek, jest rodzina, są mroczne tajemnice rodzinne; właściwie te same co wszędzie, także w niezbyt lubianych przeze mnie sztukach „rodzinnych” Sama Sheparda, który zresztą gra tu ojca rodziny. Są siostry (których relacje trochę przypominają te z DOBREJ, też nagrodzonej Pulitzerem sztuki Beth Henley „Crimes of the Heart”), jest buntująca się nastolatka (Abigail Breslin), jest obleśny narzeczony jej ciotki (Delmot Mulroney), jest gruba ciotka (tu świetna Margo Martindale). Jest głupiutka siostra (Juliette Lewis), jest cicha siostra (Julianne Nicholson), jest główna siostra (Julia Roberts), jest kuzyn-nieudacznik (Benedict Cumberbatch). Jak w każdej szanującej się produkcji amerykańskiej, jest kilku Brytyjczyków mówiących (a jeden nawet śpiewa) z amerykańskim akcentem (Ewan McGregor i Benedict Cumberbatch). Jest muzyka country i ciężarówki, jest rak jamy ustnej i uzależnienie od leków, jest Indiańska pomoc domowa zmuszona do czytania T.S. Eliota (Misty Upham).

źródło: lossano.blogspot | Scenografia do oryginalnego wystawienia. Bardzo mi się podoba. Gdyby się za adaptacjęzabrał Wes Anderson, pewnie by wykorzystał ten "efekt domku dla lalek".

źródło: lossano.blogspot | Scenografia do oryginalnego wystawienia. Bardzo mi się podoba. Gdyby się za adaptacjęzabrał Wes Anderson, pewnie by wykorzystał ten „efekt domku dla lalek”.

Pierwsza godzina tego dość długiego filmu jest obiecująca. Zaginięcie ojca rodu (Shepard) sprowadza po latach całą rodzinę pod jeden dach. Tam odżywają dawne  urazy, młodsze pokolenia z zaniepokojeniem widzą u siebie cechy starszych, życzliwość miesza się z opryskliwością. Raz jest miło i rodzinnie, raz jest niemiło i rodzinnie, nastroje zmieniają się z każdą minutą. Ciekawie pokazane jest pewne (genetyczne czy kulturowe?) dziedziczenie nieszczęść. Doborowa obsada dała sobie radę z pokazaniem zawikłanych relacji rodzinnych. Raz jest śmiesznie, ale głównie jest strasznie. Wokół równina, nie ma gdzie uciec.

Przez jakiś czas jest DOBRZE. W pewnym momencie jednak z do bólu realistycznych scen rodzinnych (np. rozmowy przy stole), przechodzimy do wątków do bólu nierealistycznych, wręcz telenowelowatych. Jakby sytuacja nie była zbytnio skomplikowana (świeżo owdowiała i trudna do wytrzymania Meryl Streep ma raka jamy  ustnej i jest uzależniona od leków, do czego dochodzą „zwyczajne” spięcia rodzinne), od stypy wychodzą na jaw kolejne tajemnice, tragedie i nieszczęścia. Kumulacja wątków wyciągniętych żywcem z Faulknera, Sheparda i „Gry o tron”, zamiast szokować nuży.

źródło: tulsaworld.com

źródło: tulsaworld.com

I właśnie ten przesyt mało oryginalnymi tragediami w ostatnich trzech kwadransach filmu to jego największa wada. Gdyby film koncentrował się głównie na relacjach między matką i jej córkami, czy też na relacjach między widzącymi się po latach siotrami, które zauważają siebie cechy swoich rodziców, nie wahałabym się z postawieniem mu DOBREJ oceny.

Nie dajcie się zwieść klasyfikacji „komediodramat” i obiecującym ubaw po pachy zwiastunom. To jest chwilami śmieszna tragedia. Można to zobaczyć, ale nie należy się nastawiać się na wybitne dzieło.

Rybka

P.S. Jak bohater Cumberbatcha narzeka, że nie chce być postrzegany jako rodzinna ciapa od razu przypominają mi się podobne przemówienia Martina z bardzo DOBREGO słuchowiska BBC „Cabin Pressure”, gdzie Cumberbatch gra ciapowatego pilota.

źródło: chicagonow

źródło: chicagonow | Niezawsze bywa tak przyjemnie

4 thoughts on “LEDWO DOBRY, przereklamowany film: Sierpień w hrabstwie Osage

  1. no, mi się podobał; uwiodła mnie gra aktorek.

    tak na marginesie; w PL ukazał się kiedyś zbiór opowiadań Sama Sheparda „Wielki sen o niebie” – bez rewelacji, ale dało się czytać.

    • No, Julia Roberts i Julianne Nicholson zwłaszcza mi się tu podobały! Coś czuję, że niedługo zacznę pochłaniać wszystko w czym grała Nicholson (na razie głównie ją kojarzę z DOBREGO serialu „Masters of Sex”.

      Co do Sheparda — obczaję opowiadania. Parę lat temu miałam „fazę” na współczesnawy dramat amerykański i przeczytałam kilka jego sztuk ciurkiem, w tym niektóre dwa razy. I miałam nieprzyjemne uczucie, że ja czuję, że to jest DOBRE, ale mi się nie podoba… (Ale ja mam problemy :D)

  2. Pingback: Noworoczne prognozy czyli znowu oceniamy filmy po zwiastunach (wróży Współautorka) | Dobry Film, Zły Film

  3. Pingback: Oceniamy filmy po zwiastunie część 1, czyli noworoczne prognozy Współautorki | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s