DOBRY film: Ona

źródło: mettelray.files

źródło: mettelray.files|

Her

USA 2013

reż. i scen. Spike Jonze

wyk. Joaquin Phoenix, Amy Adams, Scarlett Johansson

Przyszedł czas na sprawdzenie naszych prognoz kinowych  na ten rok. Dlatego oderwałam się od bardzo DOBREJ wciągającej książki („Bring Up the Bodies” Hilary Mantel); z Anglii Henryka VIII i czekania na to, by wreszcie skrócić tą wstrętną Annę Boleyn o głowę, przeniosłam się do Ameryki niedalekiej przyszłości, gdzie wąsaty pisarz zakochuje się w swoim systemie operacyjnym.

Tak jak w I’m here, rzecz dzieje się w Los Angeles przyszłości. Zamiast robotów, które żyją obok ludzi, mamy czysty, Apple’owato disajnerski świat wieżowców, klombów i subtelnie wszechobecnej technologii. Moda jest podobna do obecnej, ale trochę inna (te spodnie z wysokim stanem dla mężczyzn!). Trójwymiarowe gry wideo. Firma zajmująca się komponowaniem „odręcznie” pisanych listów. Na rynek wchodzi nowy system operacyjny, kto go zainstaluje, dostaje towarzysza (czy też towarzyszkę) w postaci szybko rozwijającej się i uczącej sztucznej inteligencji, świadomości z własną osobowością, ale bez ciała. Powoli, lecz w sposób całkowicie naturalny, między ludźmi fizycznymi i wirtualnymi istotami nawiązują się relacje, jakże różne od tych „maszyny się buntują i chcą zniszczyć ludzi” czy też „jednak człowiek to człowiek i nic do nie zastąpi, bo tylko my potrafimy kochać” do których jesteśmy przyzwyczajeni.

To ta wizja niedalekiej przyszłości, to inne spojrzenie na relację ludzi z komputerami jest w filmie najciekawsze. Ciekawsze, niż znane nam z tysiąca filmów i książek rozterki ciapowatego rozmemłanego samca ze złamanym sercem, który dzięki nowej kobiecie w swoim życiu odnajduje sens i piękno istnienia. Trudno tu znaleźć rozwiniętą postać kobiecą, choć Amy Adams się stara, jednak Samanthę (głos Scarlett Johansson), czyli główną bohaterkę poznajemy właściwie tylko przez Theodore’a. Grający go Phoenix dobrze sobie radzi z byciem rozmarzonym rozmamłańcem zakochanym w systemie operacyjnym mówiącym głosem Scarlett Johansson, jednak gdyby nie cała ciekawie futurystyczna otoczka całości, pewnie nie wytrzymałabym tych dwóch godzin.

No właśnie, to trwa dwie godziny, nawet z minutami. Zanim film się rozkręci mija pół godziny. Spokojnie dałoby się wyciąć początek i duże części środka „Onej”. Takie przycięcie do — powiedzmy — trzech kwadransów nie zmieniłoby właściwie nic z historii, a pozbylibyśmy się ładnego, ale na dłuższą metę nużącego wypełniacza. Jonze dobrze sobie radzi z krótką formą (choćby we wspomnianym już „I’m here„), a krótsza „Ona” byłaby jeszcze lepsza.

źródło: cloudfront| Nie powinnam się wyśmiewać z loczków Amy Adams, bo jak ja próbujęsobie podkręcić włosy, to wyglądam gorzej. Ale jest kontrast z American Hustle, prawda?

źródło: cloudfront| Nie powinnam się wyśmiewać z loczków Amy Adams, bo jak ja próbujęsobie podkręcić włosy, to wyglądam gorzej. Ale jest kontrast z American Hustle, prawda?

Na uwagę zasługuje ulubienica Współautora, czyli nienajlepiej uczesana w tym filmie Amy Adams, grająca przyjaciółkę głównego bohatera, która zaprzyjaźnia się z systemem operacyjnym swego męża. Warto zauważyć, poza wirtualnym filozofem, wszystkie systemy operacyjne które poznajemy to kobiety. Chciałabym obejrzeć wersję, gdzie sytuacja jest odwrócona, gdzie „cielesna” część związku to kobieta. Ciekawe jak to byłoby poprowadzone w Hollywood.

Podsumowując: DOBRE, ale „Adaptacja” czy „Być jak John Malkovich” to to nie jest. Mogło być krócej, ale można popodziwiać wnętrza, stroje i raz smutnego, raz wesołego Phoenixa z zatyczkami-słuchaweczkami w uszach.

Rybka

P.S. Bardzo mi się podobał smutny jak się nad tym zastanowić zawód bohatera — pisanie cudzych listów. Obejrzałabym film o pisarzu cudzych listów skupiający się na tym zawodzie!

P.P.S. Współautor domaga się więcej o Amy Adams, to wspomnę jeszcze coś o jej bohaterce, też noszącej imię Amy. Dobrze jest wreszcie zobaczyć na ekranie, że facet i kobieta mogą się platonicznie przyjaźnić i szczerze pogadać.Tu Amy i Theodore wspierają się podczas swoich rozwodów i chyba rzeczywiście się przyjaźnią. Szkoda tylko, że jest jej tak mało na ekranie.

źródło: digitaltrends.| Żaden szanujący się reżyser nie pominie sceny smutnego moknięcia. Woda symbolizuje łzy! Głębia wyschniętej kałuży.

źródło: digitaltrends.| Żaden szanujący się reżyser nie pominie sceny smutnego moknięcia. Woda symbolizuje łzy! Głębia wyschniętej kałuży.

2 thoughts on “DOBRY film: Ona

  1. Pingback: Noworoczne prognozy czyli znowu oceniamy filmy po zwiastunach (wróży Współautorka) | Dobry Film, Zły Film

  2. Pingback: Oceniamy filmy po zwiastunie część 1, czyli noworoczne prognozy Współautorki | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s