DOBRZE nakręcony film o kręceniu: American Hustle.

Źródło: erillsstyle.files.wordpress.com

Źródło: erillsstyle.files.wordpress.com

American Hustle

USA, 2013

reż. David O. Russell, scen. Davin Warren Springer

wyk. Christian Bale, Amy Adams, Bradley Cooper, Jannifer Lawrence

Nie wiadomo, co jest prawdą, nawiązaniem do prawdziwej akcji FBI z końca lat 70., a co wizją artystyczną reżysera. Mamy tu wszystkie gatunki, niby jest to komedia kryminalna, ale tak naprawdę istny misz-masz, jednak na Boga, jak to się wszystko trzyma kupy! Dostajemy stylizowany na lata 70. kryminał sensacyjny w rytmie bitów rodem z „Gorączki sobotniej nocy”, gdzie wytapirowana Jennifer Lawrence niczym w musicalu śpiewa pod „Live and let die” Beatlesów. Gorące i namiętny romanse, mające miejsce w wytwornych salach, toaletach nocnych klubów i w pralni gdzieś w New Jersey, są jedynie przygrywką przed wyrafinowaym i zabawnym pochodem iście karnawałowych postaci, które kombinują jak mogą, by ugrać co swoje i rozkochać kogo trzeba. Rozbrajający humor, zwroty akcji, trochę seksu, dużo polityki, złych gangsterów, cudownie białe zęby AMY ADAMS, która onieśmiela każdego chłopca powyżej czwartego roku życia swoimi kreacjami z dekoltem po pępek, no i Bradley Cooper goniący w papilotach. Przepis na 10 nominacji do Oscarów jest naprawdę aż taki prosty?

Źródło: ashvegas.com

Źródło: ashvegas.com

Narratorem całej historii (w końcu jak się dowiadujemy na początku, niektóre wydarzenia mogły mieć tak naprawdę miejsce) toczącej się w stanie New Jersey jest drobny oszust Irving Rosenfeld (Christian Bale), który na zapleczu pralni, jaką odziedziczył po ojcu handluje fałszywkami dzieł sztuki i dokonuje niedużych machlojek finansowych. Życie i cała działalność mającego nosa do ludzi manipulatora Rosenfelda, wyglądającego jak typowy amerykański nowobogacki żigolak, wiecznie poprawiający swoje okulary i nie tak już bujną czuprynę, na punkcie której ma fioła nabiera impetu, gdy poznaje szałową — jak się wszystkim wydaje — Brytyjkę Sydney Prosser (Amy Adams). Wszystko toczyło by się swoim rozbuchanym emocjami rytmem od przekrętu do przekrętu, gdyby nie wpierniczył się w to wszystko upierdliwy i tyleż ambitny, co trochę szalony agent federalny Richie di Maso (Bradley Cooper)

W zamian za pójście na rękę w kwestii kary, jaka grozi parze oszustów zdemaskowanych przez Italo-glinę, nadpobudliwy jak agent Tomek di Masio ma zamiar wykorzystać Rosenfelda i Prosser, by uwalić kilku polityków, w tym uwielbianego przez wszystkich burmistrza Carmine Polito (Jeremy Renner). Cała heca okazuje się jednak nieco bardziej skomplikowana, bo oprócz lokalnego polityka do gry wkracza mafia i naprawdę ważni politycy. Narastające i coraz bardziej komlikujące się w trójkącie emocje oraz niezbyt rozgarnięta, ale bardzo pewna siebie żona Rosenfelda (Jennifer Lawrence) niestety nie ułatwią naszym bohaterom zadania.

Scenariusz luźno oparty jest na prawdziwej akcji FBI pod kryptonimem „Abscam”, jaką prowadzono od 1978 r. W efekcie zakrojonej na szeroką skalę obławy na skorumpowanych polityków, w której wzięło udział ponad sto agentów federalnych, udało się skazać pięciu członków Izby Reprezentantów i jednego Senatora. Tak jak w rzeczywistości miało miejsce i w filmie wykorzystuje się postać fikcyjnego szejka (nazwa operacji wzięła się od połączenia słów „Abdul” i „scam” (pol. oszustwo) jako przynętę na na łasych na pieniądze decydentów.

Najmocniejszą stroną „American Hustle” jest ciekawa konwencja retro, takie „Ocean’s Eleven” w rytmie disco, gęsto nafaszerowane bardzo wyrazistymi postaciami, wziętymi naprawdę z kosmosu. Nic dziwnego, że — uwaga! — cała czwórka (Bale, Cooper, Adams i Lawrence) dostała nominacje do Oscarów. Gdzie ja byłem, że nie kojarzyłem do tej pory Amy Adams, która w mistrzowski sposób zwierza się zirytowanemu di Masio, że nie jest Brytyjką, przechodząc przy tym na amerykański-angielski? Bradley Cooper, jako ciut narwany glina z rozczuleniem wyznający swojemu ciamajdowatemu szefowi, że nie darzy go niczym innym jak szacunkiem, by w będącej retrospekcji scenie zdzielić go po twarzy telefonem, a następnie mierzyć do niego z pistoletu? Bale jako nieco podstarzały spryciarz Rosenfeld przechodzi sam siebie, z tym brzuszkiem i nieukładającą się fryzurą, a Lawrence powoli zaskarbia sobie u mnie szacunek. Może bardziej nadaje się do grania rozhisteryzowanych matron, będących święcie przekonanych — ku przerażeniu męża — że są wyjątkowo mądre, niż wojowniczek w igrzyskach śmierci i głodu? Aktorzy dostali role jak się wydaje skrojone pod siebie, ale duże brawa też dla scenarzysty za naprawdę doskonałe dialogi, spinające w całość te fantastycznie kreacje aktorów, po których widać, że doskonale bawią się narzuconą konwencją komedii kryminalnej w realiach „Kojaka”. Pojawiły się nawet plotki, że część scen powstała w wyniku improwizacji, ale reżyser szybko je zdementował. Jak powiedział, nie da się zrobić tak skomplikowanego filmu wykorzystując sceny, jakie nie były zawczasu wymyślone.

AMY ADAMS! Źródło: herfashionbox.com

AMY ADAMS! Źródło: herfashionbox.com

Urzekła mnie praca kamery. Kiedy romans Rosenfelda i Prosser kwitnie jak bzy nad Wisłą, w scenie tańca kamera niby przypadkowo, mimochodem zwraca się do góry, ukazując nam wirującą parę w lustrzanym odbiciu na suficie. Czujemy po prostu tę ekstazę i spontaniczność, chemię miłości i marzenia; świat stojący otworem przed parą oszustów. Film świetnie się ogląda także dzięki cholernie dobremu montażowi i tzw. sjużetowi, dużo komizmu tkwi na przykład w retrsopekcjach, dzięki czemu rozwój fabuły jest jeszcze bardziej wciągający. Jak już wspomniałem, coś, co początkowo wygląda na romans, wkrótce staje się filmem sensacyjnym, i trochę thrilerem politycznym, ale wszystko z przymróżeniem oka, na luzie, niezobowiązującym, uroczym, lekkim, choć czasem i bardziej wyrafinowanym. Scena, gdzie di Maso robi sobie jaja z naburmuszonego szefa jest fantastyczna, ileż to razy widzieliśmy takich agentów w swoim życiu?!

Nie chciałbym się w tym filmie doszukiwać żadnych przesadnych znaczeń. Pewnie, naszpikowany jest aluzjami i odniesieniami do epoki, jednak „American Hustle” traktować trzeba przede wszystkim jako komedię. Czy warte jest to tych dziesięciu nominacji? A przepraszam – ta dycha, to tylko nominacje do Oscarów. Oprócz tego film został nominowany do 80 innych nagród w różnych kategoriach, a zdobył już 45 nagród, w tym trzy Złote Globy, jakie wpadły w ręce obu pań, oraz całej ekipy — za najlepszy film.

Reasumując: dla Bradleya Coopera w papilotach i Amy Adams trzeba to zobaczyć. Obowiązkowo!

Słoń

Źródło: hdwallpapers.in

Źródło: hdwallpapers.in

3 thoughts on “DOBRZE nakręcony film o kręceniu: American Hustle.

  1. Zgadzam się… Szczególnie dla Amy Adams! Jak dla mnie film wart jest wszystkich nominacji, bo to coś ciekawego, poza tym utrzymanego w świetnej konwencji.
    No a poza tym to jeden z niewielu filmów, gdzie aktorzy trzymają tak równy poziom – wszyscy!

    Pozdrawiam,
    W.

  2. Pingback: DOBRY film: 22 Jump Street | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s