Dobry film: Oszuści

smejdi

„Šmejdi”

Czechy, 2013

reż. S. Dymakova

Parlament Europejski to super miejsce na staż! Mówię najzupełniej serio! Jadąc windą w pięć osób słyszysz sześć różnych języków, na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami AFET (komisji do spraw zagraniczych) waży się przyszłość Ukrainy, na korytarzach spotykasz znanych i lubianych niegdysiejszych posłów zesłanych na wieczną emeryturę, czekających na powrót do wielkiej – czytaj: krajowej – polityki. Klimat Ci tam niesamowity: w tłumie sunącym przez szerokie przejścia na kluczowym – trzecim – piętrze w hektycznym wirze ludzkich ciał mijają się ze sobą MEPs (Member of European Parliament), dumni asystenci i zagubieni w całym tym zamieszniu stażysci, w zaaferowaniu szukający pokoju 17F243 sekcja A2 i gubiący przy tym wypadające z ręku papiery.

Miło tu staż robić, bo dzieje się mnóstwo rzeczy! Szczególnie popołudniami, kiedy to mają miejsce tak zwane eventy – różne i różniaste wydarzenia, w trakcie których, w mniej lub bardziej ciekawej formie, prezentowane są wszystkie możliwe zagadnienia, ważne dla Parlamentu Europejskiego. Od konferencji o wartościach odżywczych kinui, przez otwarcie wystawy dywanów z Bagdadu po różnej maści filmy, prelekcje, publiczne wystąpieniania, wizyty głów państw trzeciego świata itd. itp. Wczoraj akurat znalazłem projekcję filmową organizowaną przez czeskich socjalistów i demokratów (S&D). Koleżanki z Niemiec postanowiły się wybrać ze mną, więc połączyłem przyjemne z pożytecznym i we wtorkowe popołudnie wygodnie rozsiadłem się w arcywygodnych fotelach sali A45R13 piętro 23, sekcja G.

Na seansie było trochę sław, m. in. reżyserka, czescy MEPs oraz komisarz ds. ochrony konsumentów, Chorwat Neven Mimica.

„Šmejdi” jest dokumentem telewizyjnym. Choć wygląda jakby był nagrywany kalkulatorem, jest to produkcja, która głośnym echem odbija się obecnie u naszych południowych sąsiadów. W Czechach film wszedł do kin z kwietniem i wywołał trochę zamieszania. Swoją premierę miał w Karlovych Warach, a dosyć szybko zdołało oglądnąć go 60 tys. ludzi. O produkcji wspominały też czeskie tabloidy, film zostanie puszczony w godzinie szczytu w telewizji. Na Słowacji premiera jest zaplanowana na pierwszego października, a Dymakova ma już kalendarz zapełniony wywiadami i spotkaniami. (o szczegółach czytaj w przypisie na dole).

Reżyserka już po projekcji nie ukrywała, że nie potrzebowała wiele kasy, by zrobić „Smejdi”. Kapitałem, którego najbardziej potrzebowała był… czas. Dlatego też film przypomina niskobudżetowe produkcje dla „Uwagi” tefałenu. Ale zaznaczmy – właśnie ten nieodparty autentyzm i surowość formy doskonale koeresponduje z mroczną stroną czeskiej duszy i tym, co się tam wyprawia.

Polski tytuł brzmiałby „Oszuści”. Traktuje on o nieuczciwych praktykach handlowych, polegających na zmuszaniu biednych i Bogu ducha winnych emerytów do kupna rzeczy, których wcale nie potrzebują. Firmy rozsyłają starszym, najczęściej samotnym osobom, kolorowe ulotki pod niebiosa reklamujące fantastyczne artykuły gospodarstwa domowego, bez których oczywiście nie da się przeżyć. Cena jest porażająco okazyjna, dodatkowo oferowane są gadżety i nagrody. Wystarczy tylko pojechać na wycieczkę – po drodze oczywiście zwiedzanie jednego z okolicznych zamków – i wziąć udział w prezentacji, na której dowiecie się Państwo co nieco o naszej ofercie. Reżyserka filmu nie zrobiła nic więcej, jak schowała kamerę do torebki i wbiła na kilka takich eventów.

2013-09-24 18.58.34

Na miejscu okazuje się oczywiście, że konferencja nie odbywa się na zamku, a w szkole w jakiejś pipidówie. Młodzi, przystojni i wygadani agitatorzy roztaczają przed emerytami wizję szczęścia i raju na ziemi, pod warunkiem, że wydadzą parę tysięcy koron czeskich na najnowszej generacji odkurzacz próżniowy, lampę leczącą z kurzajek i reumatyzmu czy garnek, w którym w 30 sekund topnieje kostka lodu. Konferansjerzy stosują najróżniejsze techniki manipulacyjne. Od niewinnych opowiastek o zbawczych właściwościach reklamowanych urządzeń przez upokarzanie celem zbudowania autorytetu, aż po szantaż i – w jednym przypadku – przemoc fizyczną. Wszystko po to, by wsadzić staruszkom za ciężkie pieniądze nic nie warty szmelc, którego bynajmniej nie potrzebują.

Komentarzem do filmu są wypowiedzi prawnika i psycholożki. Ten pierwszy wymienia paragrafy kodeksu karnego, jakie łamią przedstawiciele firm handlowych prowadzących taką formę sprzedaży. Z kolei psycholożka wskazuje techniki manipulacjii ludzi oraz analizuje głębsze przyczyny, dla których ludzie decydują się na udział w takich przedsięwzięciach. Bo to, co nas najbardziej szokuje oprócz okrucieństwa i bezczelności handlowców-sadystów, to fakt, że ofiary takich działań wręcz uzależniają się od udziału w tych konferencjach, co ma swoje głęboko, pyschologiczno i społeczne podłoże.

W Czechach działa podobno pół tysiąca firm opierających swój marketing na takim bezpośrednim kontakcie. Co zatrważające, szacuje się, że u 70 proc. z nich mają miejsce podobne nadużycia. Choć sprawę podjęła policja i prokuratura, do dzisiaj nikogo nie skazano. Reżyserka nie ukrywa, że dostała anonimową wiadomość, gdzie obiecywano jej, że  niedługo ryby w Wełtawie będą miały fantastyczny posiłek z resztek jej ciała. Jednak zdecydowana większość komentarzy, jakie dostaje są pozytywne. Film, jak przyznaje Dymakova, „otwiera drzwi tam, gdzie były ściany”.

Choć jest to film toporny, surowy jak jeszcze brudne od ziemi kartofle, to warto wytrzymać te 70 minut. Reżyserka serwuje nam brutalną wiwisekcję czeskiej rzeczywistości społecznej, która niewiele ma do zaoferowania zagubionym w kapitalizmie samotnym emerytów. Trochę to wszystko śmieszne, choćby na początku gdy biedne czeskie babcie wyjmują spod łóżka trzy super odkurzacze, z których żaden nie działa. Ale im dalej w las tym coraz bardziej smutne. Szczególnie kiegy widzimy jak są poniżane, zastraszane i dla świętego spokoju wyciągają z portfela te tysiaki koron. A na koniec to niepokojące widza pytanie: „Co robi jutro wieczorem twoja babcia?”

(Aha – polski tytuł pochodzi ode mnie, a konkretniej od internetowego i dość dosłownego, mało finezyjnego tłumaczenia. Jeśli film wejdzie do dystrybucji w Polsce to szukajcie go pod czymś w stylu „Garnki grozy” czy „Horror czeskich emerytów”.)

Słoń

* * *

Już po napisaniu tej recenzji napisała do mnie koleżanka z Czech, Martina Mírská, która na moją prośbę dokładniej przyjrzała się całemu zamieszaniu, jaki wywołał film. Trochę tego jest i – jak mi się wydaje – bardzo ciekawe, dlatego postanawiam przekleić tutaj całą korespondencję z Pragi. Díky moc, Martina!

„As for „Šmejdi”, there was a huge buzz about the movie. Before it came out, everyone had known these events existed and that the goods sold there were usually strongly over-priced. But what hadn’t been known so well among the public, were the abusive practices often used by the sellers, their extent and monstrosity.

There were a lot of screenings of the movie on festivals and at universities, in April it went to commercial distribution where it stays till these days, cinemas still have the movie on their programmes. The advertising aimed at the most vulnerable target group (people aged 65+), but since those are not the typical cinema-goers, they usually had free admission to the screenings. And also all the younger viewers were advised to tell their grandparents about the movie. The movie showed not only the abusive practices of the sellers, but also lack of effective legislation in this field. Shortly after the premiere, a lot of internet discussions where people shared their stories popped up, all the media talked about it. There were petitions created in order to stop (which is unlikely) or at least somehow regulate this kind of business. By July 2013, around 150 000 people signed the petition. As you know, the movie was screened in Brussels. According to Neven Mimica (Commissioner for Consumer Protection), the movie brought the problem to light and there should be new legislation concerning abusive selling practices coming from the bodies of the EU at the beginning of 2014. As for more tangible results than „just” a significant rise in awareness and the society being angry, the movie made it easier for people to take legal action against the sellers. There are more cases at courts and the victims of abusive practices often win the litigations, the victims also have more options to defend themselves. Authorities have become more active too. The Czech Trade Inspection Authority has started to check these events more thoroughly and consequently fined the responsible companies for law violations. Several companies have lost their trade licences. Under the pressure of media and people, one of the biggest and oldest companies in this field – BECK International announced a shift in their business. They didn’t admit their fault, but they will n longer organize such events. The most recent news is that 10 days ago, the CTIA announced they have cancelled trade licences of four more companies. So I guess the movie has been living up to its goal – to make this issue more visible and to push authorities to do something about it:). On the other hand, the Czechs are a rather cunning nation, so some companies came up with a solution. They moved the events from Czech villages and castles to neighbouring countries, where they cannot be as examined and regulated as they would be here. This only shows that resolution of this issue is a long-distance run…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s