DOBRY film: Królowie lata

Niby dla mnie wakacje się jeszcze nie kończą, jednak mój organizm chyba przyzwyczaił się, że jakoś teraz coś się kończy, lato odchodzi, nawłoć żółknie, zaraz na plantach trzeba będzie chodzić z parasolem w obawie nie przed gołębiami, lecz przed kasztanami. Akurat tak się złożyło, że Współautor wrócił znad jednego morza, ja znad innego, więc przed ponownym rozjechaniem się w przeciwne strony Europy, udaliśmy się na seans na pożegnanie lata. „Królowie lata” byli świetnym wyborem.

The Kings of Summer

USA 2013

reż. Jordan Vogt-Roberts, scen. Chris Galetta

wyk.  Nick Robinson, Gabriel Basso, Moises Arias, Nick Offerman

Na ten film chciałam iść już od dawna. Najpierw ze względu na Nicka Offermana, znanego z lubianego przeze mnie serialu „Parks and Recreation”* oraz Alison Brie z „Community”**. Jak zobaczyłam zwiastun i zorientowałam się, że to o nastolatkach którzy uciekają z domu i budują od zera dom w lesie, to wiedziałam, że na to idę. Od dzieciństwa mnie fascynowało takie budowanie, chyba za sprawą „Dzieci z Bullerbyn”, gdzie budują chatki aż dwa razy. Potem wstąpiłam do harcerstwa, gdzie miałam okazję budować chatkę w lesie i w niej mieszkać, choć w przeciwieństwie do Współautora nie próbowałam wtenczas polować na kaczki scyzorykiem.

Ta kupa gałęzi to chatka z obozu w Beskidzie Niskim. Nie miałyśmy pięterka, ani drzwi z drzmi od toitoia. Tak naprawdę,  to w ogóle nie miałyśmy drzwi (na noc wyjście przykrywałyśmy wielką gałęzią sosny — w obronie przed misiami).

Wracając do filmu — chłopcy uciekają od rodziców, którzy są śmiesznie okropni (zwłaszcza Ci Patricka), ale nie spłyszczeni (sama zamierzam być groźna jak ojciec Joe’a na starość, choć nie uda mi się zapuścić brody). Nick Offerman bardzo dobrze  radzi sobie jako niedogadujący się z synem ojciec — świetnie balansuje śmieszność i sarkazm o podłożu tragicznym.

A chłopcy bawią się w najlepsze. „Polują”, kroją arbuza maczetą, skaczą do wody. Liczą na to, że stają się przez to mężczyznami, rozkoszują się wolnością i samowystarczalnością. Zboczenie zawodowe przywodzi mi na myśl amerykańskich transcendentalizmów, ideę self-reliance i „Walden” Thoreau — czyli w sumie wątki wciąż bardzo żywe w literaturze i filmie amerykańskim.

Jednak tym, co sprawia, że ten film jest naprawdę DOBRY, to wspaniała rola Moisesa Ariasa (weterana serialu „Hannah Montana”!!!), który wcielił się w Biaggia, enigmatycznego dziwako-dzikusa, który nie dość, że wprawia w przerażenie policjantów i rówieśników, to jeśli coś w ogóle mówi, to mówi coś bardzo dziwnego (nasz ulubiony cytat z Biaggia: „Spotkałem dziś psa, który nauczył mnie umierać”). Przy okazji zaznaczę coś, co mi się nigdy nie zdarzyło (kolejne zboczenie zawodowe): po raz pierwszy od nie wiem kiedy, napisy były całkiem dobrze i śmiesznie przetłumaczone! Brawo! Serce tłumaczki roście!

Na koniec dodam, że poza byciem DOBRYM filmem na koniec wakacji, z ładną muzyką (autorstwa Ryana Millera, tego od „Na własne ryzyko„), z pięknymi ujęciami i z świetnie dobraną obsadą, „Królowie lata” w doskonały i wnikliwy sposób pokazują, jak bardzo demoralizującą i niszczącą wszelkie więzi (rodzinne, czy przyjaźni) grą jest Monopoly.

Polecam,

Rybka

PS. Fani Sir Arthura Conan Doyle’a, czy choćby „Sherlocka”, z radością i może z przerażeniem zauważą, że aktorka grająca blond dziewczynę ma na nazwisko Moriarty. Oj, chyba zbytnio widać, że wyczekuję trzeciej serii…

PPS. Film ten powinien obejrzeć każdy nastolatek planujący zapuścić brodę lub wąsy.

* Pewien popisujący się przed dziewczyną współwidz nie omieszkał oznajmić tego całej publiczności na samym początku filmu, przez który CAŁY CZAS dogadywał i sypał anegdotkami, oraz krytykował nasze głośne śmianie się ze śmiesznych żartów których on nie rozumiał. Nam też się czasem co prawda zdarzy coś zakomentować (zwłaszcza jak film jest ZŁY), ale robimy to dyskretniej, a na pewno błyskotliwiej…:D

** Z serialowych ulubieńców pokazał się jeszcze Tony Hale, ten świetny aktor z twarzą żółwia z „Arrested developement” i „VEEP”.

Słoń: Po przeczytaniu insynuacji dotyczących moich działań jako harcerz, chciałbym się pochwalić, co chłopcy w młodym wieku robili, jak tylko wypuściło się ich na obóz do lasu i dało trochę drewna…

(Zdjęcia: archiwum Szarej 7, picasaweb.google.com/SzaraSiedem)

TF

Dziewczyny budowały chatki, my TIE Fightery. Wysokosć ok. 4m. Nie latał.

5 thoughts on “DOBRY film: Królowie lata

  1. Och, jak dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie „Monopoly” (w postaci klona klona, czyli „SuperBiznesu”) napełnia przerażeniem. Najfajniejszym momentem tej gry jest dla mnie zawsze chwila, gdy muszę ją przerwać przed pozostałymi graczami i w związku z tym mogę im podarować moje pieniądze i zakupione tereny.

    A poza tym bardzo się cieszę, że to DOBRY film. Nie wiem, czy zdążę się wybrać na niego do kina, ale na pewno go obejrzę.

    • Monopoly do Szatańska Gra. Jeśli się gra grzecznie i fair to jest nudno. Jeśli stosuje się podłe zagrania, przymierza, negocjacje, itp. to prędzej czy później dojdzie do scysjii i obrażeń (czy cielesnych, czy psychicznych). Lubię jednak grać w Monopoly Star Wars, gdzie można zabijać i używać Jedi Mind Trick na przeciwnikach:)

  2. Pingback: Dobry Film, Zły Film

  3. Pingback: Zły Film o Dobrych Wakacjach: Najlepsze Najgorsze Wakacje | Dobry Film, Zły Film

  4. Pingback: DOBRY, choć poniżej oczekiwań: JURRASIC WORLD | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s