Dobry Film: Spring Breakers

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne do kicia.

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne do kicia.

Spring Breakers 

USA/Francja/Kanada 2012

 reż. i sc. Harmony Korine

wyk. Selena Gomez, James Franco, Vanessa Hudgens, Ashley Benson, Rachel Korine,

 Gdzie spędzacie wakacje? Ja, jak co roku, przez przynajmniej parę dni w roku odpoczywam w jednej z nadmorskich miejscowości w Polsce, gdzie nie ma internetu. Największą atrakcją są Indianie tańczący nieopodal dworca kolejowego do cygańskiej piosenki, dom do góry nogami, oraz dwie ulice szczelnie utkane z obu stron budami z dykty i drewna, serwujące kebaby, gofry i gofry z kebabami. A i dwie dyskoteki na plaży, między którymi dosyć często wieczorami dochodzi do potyczek między uczestnikami obu zabaw. Na jednej bowiem bawią się dresy i społeczne męty, druga zgarnia całą resztę. Okazjonalnie zdarzy się jakiś koncert, wczoraj był Happysad, przedwczoraj Weekend, niedługo zajedzie Bayer Full, ale dzisiaj – żeby oddać sprawiedliwość rzeczywistości – przybędzie Kult.

Każdy z tych eventów, bez względu na ich jakość, stanowi mimo wszystko jakąś atrakcję, zarówno dla turystów, jak i autochtonów. Nieraz zastanawiam się, jak bardzo depresyjne musi być życie tutaj, gdzie poza sezonem liczba ludności spada ze 120 tys. do niecałych 20 tys., najbliższe kino jest trzy miejscowości dalej, a wszystkie budy i lunaparki są pozamykane. „Spring Breakers” trochę traktuje o takim życiu. Nauczyciel smęci pod nosem o historii praw obywatelskich, a z zajęć pozalekcyjnych najciekawsze są spotkania oazy chrześcijan. Te dwa wymowne obrazki na początku filmu mają oddać przerażającą dla młodego człowieka przestrzeń depresyjnej amerykańskiej prowincji, gdzie nie dzieje się nic. W takich okolicznościach wyjazd na wiosenne ferie brzmi jak wyzwolenie, namiastkę innego, ciekawszego i piękniejszego świata. Morze alkoholu, plaża i oślepiające słońce, roznegliżowana młodzież w modnych strojach kąpielowych tańcząca w rytm hipnotyzujących bitów Skrillexa i Cliffa Martineza. Kontrast, jaki reżyser serwuje nam w pierwszych scenach filmu daje odczuć, dlaczego dla Faith, Candy, Brit i Cotty wyjazd na wiosenną przerwę staje się sensem życia.

Ten obrazek z impresją plażowego party wskazuje na główną oś filmu, ale i inspirację. Kornie przyznaje, że najpierw zobaczył soft-pornograficzne obrazki z Florydy, gdzie wyzbyta wszelkich hamulców młodzież świętuje ucieczkę od świata. Z tej impresji narodziła się wizja, historia czterech dziewczyn, które zasmakowawszy w tym społecznym odhamowaniu postanawiają kilkudniową imprezę przekuć w styl życia. Każdy kto był na Open’erze czy Przystanku Woodstock pewnie się choć raz zastanawiał, czy taki luz, tolerancja, przyjaźń miłość i możliwość strzelenia browca z rana nie mógłby panować cały czas? Ja tam po czterech dniach w republice Heinekena zazwyczaj marzyłem o porządnym jedzeniu i prysznicu, ale umówmy się – te parę festiwalowych dni jest zawsze wejściem w nową rzeczywistość, gdzie nie obowiązują problemy codziennego, nieraz nudnego, życia.

Laski ze „Spring Breakers” mają możliwość przedłużenia imprezy. Zrodzona w grzechu wyprawa na imprezę (trochę nie starczyło kasy na wyjazd i trzeba było podjąć radykalne środki) kończy się ostatecznie przed sądem. Pamiętajmy w końcu, że w tytule ukryta jest gra słów – break znaczy przerwa, ale jako czasownik występuje w metaforze „łamać prawo”. Samo „Spring Break” oznacza ferie wiosenne, nazywane też inaczej ferie wielkanocne, przerwa marcowa czy wiosenne wakacje. Ku zaskoczeniu skazanych dziewczyn, nagle z pomocą przychodzi Alien (James Franco), lokalny dealer narkotyków i mafioso, dumnie prezentujący swoje złote uzębienie i kolekcję broni wiszącą nad łóżkiem niczym wota dziękczynne Narodu Polskiego w Częstochowie. Pokusa prowadzenia szalonego i niekoniecznie zgodnego z prawem życia, podporządkowanego wyzbytych wszelkich reguł hedonizmowi, jaką roztacza przed dziewojami Alien bardzo kusi. Wraz z symbolicznym odjazdem Faith (Selena Gomez), gorliwej chrześcijanki, a jednocześnie najgrzeczniejszej dziewczynki z całej bandy, znikają ostatnie hamulce i moralne przeszkody. Sen staje się rzeczywistością, a w końcu koszmarem. Hipnotycznie powtarzane w tle „Spring Breakers, Spring Breakers”, zapętlenia, otępiająco kwaśna muzyka elektroniczna i oślepiające światło amerykańskiego wybrzeża budują niezwykle sugestywny klimat straceńczej ucieczki od paskudnie nudnej rzeczywistości codziennego życia.

Przed kolejną akcją dziewczyny proszą Aliena, by ten zagrał im coś inspirującego. Przestępca wychodzi na balkon, z którego roztacza się skąpany w zachodzącym słońcu widok na zatokę, siada przy fortepianie i całkiem sprawnie gra znany hicior Britney Spears. Ze śpiewaniem idzie mu nieco gorzej, ale szybko z pomocą przychodzą anielskie głosy kręcących się z karabinami w rękach dziewcząt, które twarze zasłonięte są kolorowymi maskami. Delikatny głos upadłej gwiazdy pop zestawiony jest ze złotozębnym mafiosem otoczonym przez laski z karabinami. Fantastyczna scena dobitnie ukazująca szokujący kontrast między niewinnymi marzeniami nastolatek, a tym, czym skończyła się próba ich realizacji.

pianino

„Spring Breakers” nawiązuje do innych filmów traktujących o spuszczonych ze smyczy cywilizacyjnego superego małolatach, jak choćby „Dzieciak” z 1995. Początkowo na myśl przychodził mi inny film o imprezowaniu, czyli „Projekt X” z 2011 r., jednak na tematyce podobieństwa się kończą. „Spring Breakers” jest poważnejszym (choć zrobionym nie bez przymrużenia oka!), a zarazem pięknym obrazem młodzieży, która trawiona nudą i beznadzieją ucieczki szuka w szaleńczej zabawie oferowanej przez popkulturę, nieraz tracąc granice i poczucie tego, co jeszcze jest imprezą, a co życiem. Nie jest to jednak – broń Boże! – tani moralitet, ale nasycony dźwiękiem i kolorem wielobarwny obraz.

Niestety, film póki co nie jest dystrybuowany w Polsce, ze zdziwieniem odnotowałem też, że nie znalazł się w programie American Film Festiwal we Wrocławiu (BTW – dwa zrecenzowane przez nas filmy otwierają festiwal!).

Mam jednak nadzieję, że jak już ktoś mądry zdecyduje się udostępnić film Korine’a w kraju nad Wisłą, to nie będzie się bawił w tłumaczenie tytułu…

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s