ZŁY film: Wielkie Nadzieje

Great Expectations

Wielka Brytania, USA 2012

reż. Mike Newell, scen. David Nicholls, na podst. powieści Charlesa Dickensa

wyk. Tim Irvine, Jeremy Irvine, Helena Bonham Carter, Ralph Fiennes

Są dni, kiedy nie jestem pewna co sądzić o filmie. Zwlekam z napisaniem recenzji, pluję sobie w brodę, że uczepiliśmy się konieczności określania czy dany film jest ZŁY czy DOBRY. Tak było i w przypadku tego. W sumie nie jest to jakiś masakrycznie ZŁY film, lecz mógł być znacznie lepszy. Jak zawsze w przypadku takich dylematów, po powrocie z kina chcę się z tym przespać, a jak i drzemka nie pomoże, to jęczę i zatruwam życie towarzyszom seansu. Tym razem ofiarą padła Stefa*. Ze Stefą przyjaźnię się się dziesięć lat, przeszłyśmy razem niejedno. Razem wykradałyśmy jedzenie i uciekałyśmy przed bandą harcerzy, razem chodziłyśmy do podstawówki, gimnazjum i liceum. Stefa wie co to ZŁY film. W ciągu ostatniej dekady widziałyśmy dużo ZŁYCH (i trochę DOBRYCH) filmów. Liczę się z jej diagnozą, za parę lat to właśnie ona będzie mnie leczyć  w mojej hipohondrii (współczuję). Nękana moimi rozterkami, udzieliła mi takiej rady: „Ja bym jednak napisała, że ZŁY, bo jeśli kogoś zachęcisz, pisząc, że DOBRY, to pewnie wyjdzie rozczarowany”.

Przytaknęłam i posłuchałam. Zamiast iść na ten film, lepiej wypożyczyć książkę,przeczytać,  a potem zobaczyć którąś z prawie dwudziestu adaptacji, najlepiej serialowe prod. BBC. Najpierw przeczytajcie książkę, bo jest DOBRA. Najlepsza w Dickensie jest narracja i przekomiczna charakterystyka postaci. Film, niestety, zdziera ten urok dickensowości. Natomiast dla anglistów — i lektura, i film obowiązkowy. Dla fanów Harry’ego Pottera w sumie też, bo to „spoteryzowany” („zrowlingowany”?) Dickens, ale o tym za chwilę.

Ok, a teraz co do filmu. Jak już pisałam, miałam mieszane uczucia co do oceny. Adaptacja niby dobra, zwłaszcza w pierwszej połowie — potem trzeba zmieścić intrygę z 400 stron w pół godziny i robi się Źle. Niby bildungsroman, ale na bildung zabrakło czasu. Zaczyna się dobrze, od razu przechodzimy do akcji. Młody bohater (Tim Irvine) nieźle sobie radzi, gorzej, jak dorasta, a jego miejsce zajmuje starszy (i zupełnie niepodobny) brat aktora. Z młodego, zdolnego chłoptaka o włosach koloru ryży blond, dostajemy bruneta z klatą i warsztatem rodu ze „Zmierzchu”. Nie, żebym miała coś przeciwko męskim klatom, ale to nie wystarczy. Po udanym początku, zaczyna brakować czasu, przez co nie ma książkowego suspensu i niespodzianki w związku z tajemniczym dobrodziejem młodego Pipa, nie ma smaczków, i nagle cała intryga musi być wyjaśniona w serii retrospekcji przypominającej „sekwencje senne” amerykańskich seriali z lat osiemdziesiątych, a i tak Ci co nie czytali książki mogą być nieco zdezorientowani. Mogło być lepiej***.

Wracając do „Harry’ego Pottera” — całość ogląda się jak „Czarę Ognia”, zapewne dlatego, że reżyser ten sam**. No, i mamy Voldemorta, Bellatrix Lestrange (w roli jednej ze sztandarowych bohaterek literatury angielskiej, Panny Havisham), oraz Hagrida!

Podsumowując — nie nastawiałam się na bardzo DOBRY film, a wyszedł film tak przeciętny, że aż ZŁY. Można obejrzeć, ale nie trzeba. Może za parę lat będzie w TV, to można przy tym poprasować.

Rybka

PS. Dobrze pokazana jest w tym filmie  natomiast  pijacka brytyjska młodzież — wulgarna i skora do bijatek, pijąca na umór i rzucająca jedzeniem i mięsem. Niewiele się zmieniło. Teraz takie Pipy i Bentleye biegają nago po krakowskim rynku i sikają mi do bramy.

*Jak możecie się domyśleć, Stefa to pseudonim (wybrany przez Stefę).

**Co ciekawe, to nie pierwsza adaptacja tej powieści reżyserowana przez reżysera któregoś z filmów z serii HP. Uwspółcześnioną wersję z 1998 roku (z Ethanem Hawke, Gwineth Paltrow i Robertem de Niro) wyreżyserował Alfonso Cuarón, reżyser mojej ulubionej części cyklu („HP i więzień Azkabanu”).

***Książka w sumie też mogła być lepsza — Dickens chciał ją najpierw zakończyć ŹLE i przygnębiająco, ale niestety ugiął się naciskom wydawcy i dał niepasujące „DOBRE” zakończenie.

5 thoughts on “ZŁY film: Wielkie Nadzieje

      • Tak, Ethan Hawke :). Wersją z Voldemortem bym się nie jarał, skoro to ZŁY film. No i rzeczywiście jakieś prasowanie można będzie zrobić czy coś.

      • Teraz studiujesz filologię angielską. Twoim anglistycznym obowiązkiem jest jaranie się każdą adaptacją Dickensa i spółki 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s