Dobry Film: Zeszłej Nocy

keira

„Last Night”

Francja, USA, 2010

reż.  Massy Tadjedin

wyk. Keira Knightley, Sam Worthington, Guillaume Canet,  Eva Mendes

No pogoda coś nam nie dopisała w ten weekend majowy. Konfuzja wywołana Dniem Flagi Biało-Czerwonej Polski (przypominam – wymiary 10:16, kolory #D4213D i #E9E8E7), kiedy to zdezorientowany człowiek nie wie, czy tramwaje jadą jak w niedzielę czy sobotę, oraz czy sklep na dole będzie otwarty, jedynie została spotęgowana dramatycznie paskudną pogodą, gdy nawet do łazienki nie chce się iść. W sumie idealny dzień na wyjście do kina! Tylko trzeba mieć coś na koncie, a jak się chciało weekend przedmajowy spędzić w Niemczech, to już cała nadzieja w telewizorni. I oto, ku mojej radości, było co oglądać! Z pomocą przyszedł canal plus i premiera filmu z przed trzech lat pt: „Zeszłej nocy”. Zapowiedź widziałem już wczoraj w przerwie meczu Bayern Monachium- Wypaleni Milionerzy, więc czemu nie? No i Keira Knightley…

Fabuła na pozór prosta: państwo Reed (Keira i Sam Worthington) idą na przyjęcie, gdzie pan Reed trochę za długo rozmawia z Laurą – koleżanką z pracy, którą gra atrakcyjna Eva Mendes (słowo „attractive” pada w filmie, ja tam wielki fanem urody Amerykańskiej aktorki kubańskiego pochodzenia nie jestem!) Keira się wkurza, po powrocie do domu robi się kwaśno, bo jak się okazało mąż wcześniej niewiele mówił, że ma taką fajną koleżankę.  Michael zarzeka się oczywiście, że nic nie ma na rzeczy, przeprasza Joannę, ta się daje udobruchać i na zgodę jedzą o trzeciej nad ranem jajecznicę.

Kłopot w tym, że Pan Reed jedzie z rana na delegację służbową, w której udział bierze też – bo jakże by inaczej – Laura. Nie do końca udobruchana Joanna Keira Reed ma zamiar siedzieć w Nowym Jorku i w spokoju zbierać myśli do pracy nad książką, ale i jej nie będzie dane spędzić spokojnie czasu. Przypadkowo spotyka na ulicy Alexa (Guillaume Canet). Niedowierzaniu nie ma końca. Alex jest pisarzem i na co dzień mieszka w Paryżu, jednak nie o geografię chodzi. Relacja, jaka łączy tę dwójkę jest dosyć skomplikowana. Poznali się dawno temu w stolicy Francji, co oczywiście dodaje wszystkiemu romantyzmu. Z ich romansu wiele nie wyszło, ale pozostają w sporadycznym kontakcie. Ślą sobie kartki świąteczne, mają swoje zdjęcia na kompie, zatem coś jest na rzeczy. Pan Reed nie wie o istnieniu Alexa, co też dodaje całej znajomości pikanterii. Mąż w delegacji, w dodatku była ostatnio kosa, przystojny stary znajomy zaprasza na drinka wieczorem, więc się będzie działo.

A równolegle odlądamy poczynania Pana Reeda z Laurą na delegacji. Cała rzecz się dzieje oczywiście w ciągu jednego wieczora.

Mile się zaskoczyłem. Zarówno w Nowym Jorku jak i w Filadelfii atmosfera stopniowo zagęszcza się. W pewnym momencie tu i tam – jak to śpiewał kiedyś Piasek – „pęka tama wezbrana” . Spodziewamy się oczywistego i nieuchronnego, a tymczasem… jest naprawdę pięknie! Nieprzewidywalnie, intymnie i dramatycznie. Zamiast niezobowiązującego romansu w pracy oraz wybuchu od dawna tłumionej namiętności między dawnymi przyjaciółmi obserwujemy rozwój dwóch coraz bardziej skomlikowanych relacji. Do końca nie wiemy kto zdradzi – żona czy mąż.

Jednak im bardziej kibicowałem państwu Reed by „dali radę”, to – jak się w końcu okazało – niezbyt duże znaczenie dla finału ma to, kto skonsumował niespodziewaną pozamałżeńską namiętność. (Swoją drogą, nie byłem zbyt zdziwiony, gdy z napisów końcowych dowiedziałem się, że reżyserem jest kobieta). Zakończenie jest w sumie otwarte i doskonale pasuje do filmu. Nie mamy podanego banału, wszystkie trzy relacje są nakreślone są wiarygodnie i przekonująco. Historia wymyka się schamatom i staje się dającą do myślenia opowieścią o związku dwojga ludzi, który nieraz wymyka się prostym kategoryzacjom i wpada w tę szarą strefę między miłością a przyjaźnią.

Jest w tym filmie jakaś mądrość i subtelność, która każe mi traktować ten film po prostu jako DOBRY. Gorąco polecam.

Słoń

(Choć proszę wziąć poprawkę, że jestem niepoprwanym fanem Keiry. Nie jest to wybitna aktorka (tak, wiem, była nominowana do Oskara), ale mam wrażenie, że dobrze odnajduje się w takich prostych, mało pompatycznych, ale z pomysłem zrealizowanych historiach.)

2 thoughts on “Dobry Film: Zeszłej Nocy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s