DOBRY dokument: Szukając Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

Finding Vivian Maier

USA 2013

reż. John Maloof, Charlie Siskel

Fot. Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

W 2009 roku John Maloof zupełnie przypadkiem kupił na aukcji pudło pełne negatywów po jakiejś niedawno zmarłej staruszce. Rzucił pudło do szafy. Po jakimś czasie zeskanował jeden negatyw, żeby zobaczyć czy to jest czegoś warte, a tam … same decydujące momenty. I się zaczęło.

Czytaj dalej

Bogowie: DOBRY film, który widziałam chyba jako ostatnia

postac_Zbigniewa_Religi_6493987Bogowie

Polska 2014

reż. Łukasz Palkowski, scen. Krzysztof Rak

wyk. Tomasz Kot, Piotr Głowacki, Szymon Piotr Warszawski

Jaka jest różnica między kardiochirurgiem a Bogiem? Bóg nie myśli, że jest kardiochirurgiem. Nie pamiętam, kto mi opowiedział ten kawał. Od razu przypomniał mi się, gdy dowiedziałam się, jaki tytuł ma nosić „ten nowy film o Relidze”.

Tak się złożyło, że udało mi się zobaczyć ten film dopiero w zeszłą niedzielę. Choć starałam się omijać recenzje, i tak wielokrotnie obiło mi się o uszy jaki to DOBRY film. Niedobrze. Musiałam obniżyć sobie oczekiwania. Na szczęście jedną z towarzyszek mojej wyprawy do kina była moja lekarka (która dziwnym zbiegiem okoliczności jest też moją matką), byłam przygotowana na komentarze w stylu „jak ona wbija tą igłę?”, „serce po złej stronie!”, które dodatkowo wpłyną na mój negatywny odbiór filmu. Myliłam się. Osoba, która zwykle diagnozowała pacjentów House’a na 30 minut przed Housem albo tłumaczyła mi, dlaczego akurat dr Lewis ma rację, a nie dr Green a zarazem scenarzyści „Ostrego Dyżuru” (nie wspomnę o uwagach w ciągu oglądania „Chirurgów”), tym razem była zachwycona i najwyżej tłumaczyła mi rzeczy, które DOBRZE zostały oddane na ekranie, a ja, głupia, nie wiedziałam OCB lub opowiadała co teraz robią pokazywani lekarze.

Na seansie przekonałam się, że nawet jakbym nie obniżała sobie oczekiwań, i tak bardzo by mi się podobał. Bo to DOBRY film jest. Ale do rzeczy.

Czytaj dalej

DOBRY „krypny” film: „The One I Love”

Raz na jakiś czas dystrybutorzy uraczają nas wyjątkowo nieudanymi tytułami, które na blogu bojkotujemy. W tym przypadku uważam, że oficjalne nazwanie tego filmu „Czworo do pary” jest wręcz chamskie, bo — nieznacznie, ale jednak — może zdradzić fabułę. 

źródło: thetalkhouse.com

źródło: thetalkhouse.com

The One I Love

USA 2014

reż. Charlie McDowell; scen. Justin Lader

wyk. Elizabeth Moss, Mark Duplass

Przed obejrzeniem tego filmu czytałam, że jest to „komedia romantyczna”. Cóż, jeśli na siłę chcemy to gdzieś sklasyfikować, to raczej jest to śmieszny thriller romantyczny, czy romantyczny dreszczowiec komediowy. Po obejrzeniu zwiastunu (w dalszej części artykułu) dalej niezbyt wiadomo o co chodzi: złowroga muzyka, dużo ujęć jak Moss i Duplass (dalej mnie to nazwisko śmieszy) trzaskają drzwiami. Tyle.

Ethan (Duplass) i Sophie (Moss) są małżeństwem z problemami. Aby je rozwiązać, wyjeżdżają na weekend w „miejsce odosobnienia” — widzimy ładną okolicę z przestronnym domem, basenem i uroczym gościnnym domkiem w ogrodzie. I tu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Tu wielu recenzentów kończy się wymądrzać, twierdząc, że najlepsze w odbiorze tego filmu jest zaskoczenie. Ja jednak chciałabym móc conieco o „The One I Love” więcej napisać, więc jeśli chcecie koniecznie być zaskoczeni, to nie czytajcie po trailerze. Jeśli film już widzieliście, lub lekkie „zepsucie” (nie będę zdradzać wszystkich szczegółów, obiecuję) Wam nie straszne — czytajcie dalej. Nieczytających zapewniam: warto, zwłaszcza jeśli lubicie mroczne komedie.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=jCOvhojlZzQ&w=560&h=315]

Czytaj dalej

Amatorzy adaptacji #2, czyli DOBRE przedstawienie, czyli „Wiele hałasu o nic” (2011)

źródło: tennantnews.blogspot

źródło: tennantnews.blogspot

W zeszłym tygodniu zaczęliśmy cykl pt. „Amatorzy adaptacji”, żeby jedno z nas miało wymówkę do obsesyjnego oglądania ekranizacji ulubionych książek. W ramach niego będziemy omawiać i porównywać kilka(naście?) adaptacji jednego dzieła literackiego.Raz na jakiś czas omawiamy jedną klasyczną (tj. korzystającą w miarę dosłownie z tekstu oryginalnej sztuki) adaptację, a później zajmiemy się modernizacjami (czyli wersjami, w których nie tylko realia, ale i język są dostosowywane do współczesnych norm).  Na pierwszy ogień idzie szekspirowska komedia „Wiele hałasu o nic”. 

To jest druga część cyklu o MAANie (WHONie?), pierwszą znajdziecie tu

źródło: guardian.co.uk

źródło: guardian.co.uk

Much Ado About Nothing

Wielka Brytania 2011

sztuka: William Szekspir, reż. Josie Rourke

wyk. Catherine Tate, David Tennant

[Uwaga zbyt ważna, żeby być na marginesie: niniejszą wersję można wypożyczyć lub nabyć online na stronie Digital Theatre!]

Ta teatralna wersja (w reżyserii Josie Rourke, której „Koriolanem” zachwycałam się w marcu) jest chyba najzabawniejszą wersją tej sztuki, jaką widziałam. Duża w tym zasługa umiejscowienia akcji na Giblartarze w latach osiemdziesiątych, z naciskiem na to ostatnie — stroje, fryzury i muzyka tamtego okresu to coś, co zawsze dodaje śmieszności. Żołnierze Don Pedra to marynarze, wokoło porozstawiane są leżaki, a każdy ma przynajmniej jedną parę okularów słoneczych, nie mówiąc o puszkach, butelkach i papierosach.

Czytaj dalej

Amatorzy adaptacji #1: Wiele hałasu o nic (1993), czyli DOBRY początek cyklu

źródło: faustineisgone.com

źródło: faustineisgone.com

Zaczynamy nowy cykl pt. „Amatorzy adaptacji”, żeby jedno z nas miało wymówkę do obsesyjnego oglądania ekranizacji ulubionych książek. W ramach niego będziemy omawiać i porównywać kilka(naście?) adaptacji jednego dzieła literackiego. W ramach niego będziemy omawiać i porównywać kilka(naście?) adaptacji jednego dzieła literackiego.Raz na jakiś czas omawiamy jedną klasyczną (tj. korzystającą w miarę dosłownie z tekstu oryginalnej sztuki) adaptację, a później zajmiemy się modernizacjami (czyli wersjami, w których nie tylko realia, ale i język są dostosowywane do współczesnych norm).  Na pierwszy ogień idzie szekspirowska komedia „Wiele hałasu o nic”. 

borg

źródło: borg.com

Much Ado About Nothing

Wielka Brytania/USA 1993

reż. i scen. Kenneth Branagh (na podstawie sztuki Williama Szekspira)

wyk. Emma Thompson, Kenneth Branagh, Kate Beckinsale, Robert Sean Leonard (i cała stała Branaghowska zgraja )

Na początek co nieco o samej sztuce. Jest to chyba obok „Snu nocy letniej” moja ulubiona komedia Szekspira, w której występuje w jedna z moich ukochanych bohaterek literackich, czyli Beatrice (w którymś ze starszych polskich tłumaczeń Beatryx, czy też Beatrycze). Jest błyskotliwa, niezależna, cięta i cudownie złośliwa (zwłaszcza wobec niejakiego Benedicka — nie Benedicta). Moim zdaniem dostają jej się najlepsze kwestie, np. Ten co ma brodę nie jest już młodzieńcem, a ten bez brody jeszcze nie mężczyzną. Gdy już nie młodzian, to mąż już nie dla mnie; gdy nie mężczyzna jeszcze, to ja nie dla niego (wybaczcie podłe tłumaczenie, nie mam polskiego przekładu pod ręką).

Czytaj dalej

DOBRY film: Frank

Frank_telegraphcouk

źródło: telegraph.co.uk

„Frank”

Wielka Brytania, Irlandia, 2014

reż. Lenny Abrahamson

scen. Jon Ronson, Peter Straughn (na podstawie wspomnień i artykułu tego pierwszego)

wyk. Michael Fassbender, Domhnall Gleeson, Maggie Gyllenhaal

Trochę ponad tydzień temu dostałam wiadomość od Współautora: „Znajdź jakiś sensowny film, idziem do kina w przyszłym tyg.”. Zdziwiłam się. Jeśli przez ostatnie osiem miesięcy zerkaliście na naszego bloga to pewnie wiecie, iż spędza on ostatnio swój czas oglądająć ocenzurowane filmy w malezyjskich multipleksach, wpadając czasem do Birmy/Mjanmy, gdzie seans jest okazją do usłyszenia hymnu. Jednak Słoń nie robił Ryby w konia — rzeczywiście wracał na chwilę do studyjnych kin kraju ojców.

Wybór „sensownego” filmu okazał się pewnym problemem — trzeba było znaleźć coś, czego nie zobaczy po powrocie do dżungli azjatyckich kin. Padło na przedpremierowy pokaz „Franka” Pod Baranami — i był to zarówno DOBRY, jak i ZŁY wybór.

Czytaj dalej

DOBRY film do płakania: Gwiazd naszych wina

laineygossip

The Fault in Our Stars

USA 2014

reż. Josh Boone

scen. Scott Neustadter, Michael H. Webber, na podst. powieści Johna Greena

wyk. Shailene Woodley, Ansel Elgort

 Nigdy wcześniej nie byłam na filmie, na którym cała sala by tak równo ryczała*. Nawet ja z towarzyszką Cyriaką, mimo ciągłego wymieniania uwag cyniczo-czepialskich się względem sposobu zaadaptowania tej DOBREJ książki, musiałyśmy podzielić się paczką chusteczek (i to nie tylko dlatego, że zaksztusiłam się podczas seansu skitelsem). Cóż, że zacytuję Sally Sparrow, „sad is happy for deep people”.

Czytaj dalej

„Carolina”, czyli ZŁY film, który okazał się trochę lepszy niż się spodziewałam

655h1WwlzNtb6dO4bbnyebJ4ur5

Carolina

USA 2003

reż. Marleen Gorris, scen. Katherine Fugate

wyk. Julia Stiles, Shirley Maclaine, Alessandro Nivola

Są filmy, które ogląda się, bo ktoś zaufany nam polecił. Są takie, po które się sięga, gdyż grają ulubieni aktorzy albo są adaptacją ulubionej książki. Są też takie, które się ogląda tylko dlatego, żeby nie pisać ostatniej strony swojej pracy magisterskiej, a natknęło się na tytuł podczas prokrastynacyjnej sesji na imdb.To jest historia takiego filmu.

Dodatkowym bodźcem przy wybraniu tego filmu było to, że i tytuł, i główna bohaterka (Stiles) noszą wariację imienia piszącej te słowa. To był znak z niebios. Trzeba było wybadać to dzieło w ramach samopoznania. A jak zobaczyłam, że grają w nim Shorley Maclaine, Julia Stiles, Jennifer Coolidge i piękny i młody Alessandro Nivola, a wyreżyserowała go ta sama osoba, co nagrodzony Oskarem „Ród Antonii” i niezłą adaptację „Pani Dalloway”, uznałam, że to może nawet być całkiem DOBRE. Ale wtedy zobaczyłam trailer, i wiedziałam, że będzie ŹLE.

Czytaj dalej

Tak ZŁY, że nie sposób rozkminić: The Room

Dziś mamy  zaszczyt zaprezentować pierwszy (i, miejmy nadzieję, nie ostatni) gościnny post niejakiej Hadynianki, autorki bloga Rozkminy Hadyny, na którym zazwyczaj rozkminia książki (zachęcamy do zapoznania się z nim!). Dziś dla nas zajmie się pewnie BARDZO ZŁYM filmem, który ma szanse zostać NAJGORSZYM z opisywanych tu filmów.  

Oface

„The Room”

USA, 2003

scen. i reż. Tommy Wiseau

wyk. Tommy Wiseau, Greg Sestero

Oh hai, guys! Z tej strony autorka bloga Rozkminy Hadyny, ale tym razem zostałam poproszona o strzelenie recenzyjki The Room tutaj, skoro już się pochwaliłam, że oglądałam.

Niestety jednak obawiam się, że mogę nie sprostać zadaniu. Tego filmu nie da się rozkminić.

On kompletnie nie ma sensu.

Czytaj dalej

DOBRE spotkanie z średnio DOBRYM filmem, czyli „Little Favour” na Offie i spotkanie z twórcami

źródło: solarmovie.tl

źródło: solarmovie.tl

Little Favour

Wielka Brytania 2013

reż. i scen. Patrick Victor Monroe

wyk. Benedict Cumberbatch, Paris Monroe, Nick Moran , Colin Salmon

I co tu począć z filmem, który przez pierwsze siedemnaście z dwudziestu dwóch minut przypomina brutalną reklamę Land Rovera lub gangsterskie spoty z „Ryśkiem z Klanu” przeciw znęcaniu się nad zwierzętami, zdaje się grać samymi kliszami thrillerów (zły Rusek, bicie po mordzie, opiekowanie się zagrożonym dzieckiem, błyszczące bryki itd.), po czym w ostatnich pięciu minutach robi taki plot twist, że miło?

Czytaj dalej