Piosenka na sobotnią noc z filmu „Agentka”

Współautor sprawdza, kto ma rację jeśli chodzi o ocenę filmu „Agentka” — Współautorce się podobało, członkowi rodziny nie za bardzo. Przy okazji wyłapał w Internetach, że dziwna piosenka (akordeon disco, niemiecki i kosmici), jaka jest grana w paryskiej scenie filmu, gdzie Susan ratuje z opresji Ricka, była do usłyszenia… na Eurowizji w 2007 r. Od opisu artysty na wikipedi (ukraiński piosenkarz wykonujący muzykę pop, dance i folk, występujący jako drag queen pod żeńskim pseudonimem Wierka Serdiuczka), ciekawszy jest chyba filmik, jaki nam YT sugeruje później czyli „Eurovision Winners 1956-2014”.

Dobry film: Oszuści

smejdi

„Šmejdi”

Czechy, 2013

reż. S. Dymakova

Parlament Europejski to super miejsce na staż! Mówię najzupełniej serio! Jadąc windą w pięć osób słyszysz sześć różnych języków, na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami AFET (komisji do spraw zagraniczych) waży się przyszłość Ukrainy, na korytarzach spotykasz znanych i lubianych niegdysiejszych posłów zesłanych na wieczną emeryturę, czekających na powrót do wielkiej – czytaj: krajowej – polityki. Klimat Ci tam niesamowity: w tłumie sunącym przez szerokie przejścia na kluczowym – trzecim – piętrze w hektycznym wirze ludzkich ciał mijają się ze sobą MEPs (Member of European Parliament), dumni asystenci i zagubieni w całym tym zamieszniu stażysci, w zaaferowaniu szukający pokoju 17F243 sekcja A2 i gubiący przy tym wypadające z ręku papiery.

Miło tu staż robić, bo dzieje się mnóstwo rzeczy! Szczególnie popołudniami, kiedy to mają miejsce tak zwane eventy – różne i różniaste wydarzenia, w trakcie których, w mniej lub bardziej ciekawej formie, prezentowane są wszystkie możliwe zagadnienia, ważne dla Parlamentu Europejskiego. Od konferencji o wartościach odżywczych kinui, przez otwarcie wystawy dywanów z Bagdadu po różnej maści filmy, prelekcje, publiczne wystąpieniania, wizyty głów państw trzeciego świata itd. itp. Wczoraj akurat znalazłem projekcję filmową organizowaną przez czeskich socjalistów i demokratów (S&D). Koleżanki z Niemiec postanowiły się wybrać ze mną, więc połączyłem przyjemne z pożytecznym i we wtorkowe popołudnie wygodnie rozsiadłem się w arcywygodnych fotelach sali A45R13 piętro 23, sekcja G.

Na seansie było trochę sław, m. in. reżyserka, czescy MEPs oraz komisarz ds. ochrony konsumentów, Chorwat Neven Mimica.

„Šmejdi” jest dokumentem telewizyjnym. Choć wygląda jakby był nagrywany kalkulatorem, jest to produkcja, która głośnym echem odbija się obecnie u naszych południowych sąsiadów. W Czechach film wszedł do kin z kwietniem i wywołał trochę zamieszania. Swoją premierę miał w Karlovych Warach, a dosyć szybko zdołało oglądnąć go 60 tys. ludzi. O produkcji wspominały też czeskie tabloidy, film zostanie puszczony w godzinie szczytu w telewizji. Na Słowacji premiera jest zaplanowana na pierwszego października, a Dymakova ma już kalendarz zapełniony wywiadami i spotkaniami. (o szczegółach czytaj w przypisie na dole).

Reżyserka już po projekcji nie ukrywała, że nie potrzebowała wiele kasy, by zrobić „Smejdi”. Kapitałem, którego najbardziej potrzebowała był… czas. Dlatego też film przypomina niskobudżetowe produkcje dla „Uwagi” tefałenu. Ale zaznaczmy – właśnie ten nieodparty autentyzm i surowość formy doskonale koeresponduje z mroczną stroną czeskiej duszy i tym, co się tam wyprawia.

Czytaj dalej