Emma:O adaptacjach DOBREJ książki, cz. 1. (Festiwal Emmy)

emma-jane-austen.jpg

Rok 2015 to ważny rok dla fanów twórczości Jane Austen: parę dni temu obchodziliśmy 240. rocznicę jej urodzin, która pięknie zbiegła się z 200. rocznicą wydania „Emmy”. Z tej okazji Tarnina z bloga „Czytam to i owo…” zorganizowała blogowy festiwal, na który się wprosiłam za namową Hadyny (tej od Rozkmin). Tu znajdziecie wciąż aktualizowaną listę blogów i wpisów festiwalowych, a ja dziś powymądrzam się o adaptacjach tej powieści (na razie tych bardziej „klasycznych”, o modernizacjach przeczytacie tu w poniedziałek).

Po pierwsze, trzeba przyznać, że choć powieść czyta się wyśmienicie, jest ona strasznie trudna do przełożenia na język filmu czy telewizji. Dlaczego? Bo pod względem akcji, pozornie prawie nic się nie dzieje: ktośtam wychodzi za mąż, ktoś się nudzi, na kogoś się czeka, ktośtam przyjeżdża, ktoś coś knuje, ktoś się myli (raz po raz), ma być jakiś bal, potem jest odwołany, potem znowu jest, potem jest jakieś zamieszanie z piknikiem, najbardziej traumatycznym przeżyciem może wydawać się… upał?

Czytaj dalej

Przyjemny film o niedoszłych samobójcach, czyli „Długa droga w dół”/ „Nauka Spadania”

od: www.filmarts.de

od: www.filmarts.de

A Long Way Down

Wielka Brytania, Niemcy, Francja 2014

reż. Pascal Chaumail

scen. Jack Thorne (na podstawie powieści Nicka Hornby’ego)

wyk. Pierce Brosnan, Imogen Poots, Toni Collette, Aaron Paul

  Soundtrack do czytania: [spotify id=”spotify:track:2hF81DrcQfur1ZVnss867k” width=”300″ height=”80″ /]

Przegapiłam pierwszą serię puszczania tego filmu na wiosnę. Chciałam się na niego wybrać w lipcu. Nawet się wybrałam — doczłapałam do kina rozchadzając wyższe niż zwykle noszę obcasy, wydrapałam się w nich na górę (działo się to Pod Baranami), wystałam w kolejce, po czym okazało się, że już nie ma miejsca, wszystkie, nawet dodatkowe miejsca wysprzedane, a to był ostatni z nielicznych seansów.  Zmięłam w ustach przekleństwo i ruszyłam w długą drogę w dół i na lody pocieszenia. Cóż, trzeba było czekać, aż wyjdzie na DVD.

Po pięciu miesiącach, niedługo przed Sylwestrem, udało mi się wreszcie obejrzeć. Okazało się, że okolice Nowego Roku to świetny czas na „Długą drogę w dół” (w przeciwieństwie do książki o wiernym tytule, film sprzedawany jest jako „Sztuka spadania” — jest to głupie, bo w filmie chodzi właśnie o NIESPADANIE, a wręcz schodzenie).

Sylwester. Siąpi. Szczyt pewnego londyńskiego wieżowca. Samotna i osamotniona matka (Collette), zniesławiony celebryta (Brosnan), pozornie pewna siebie i gadatliwa dziewczyna (urocza Poots) oraz rudy Amerykanin (Paul) spotykają się, gdy chcą w tym samym czasie z niego skoczyć. Jednak głupio tak skakać w towarzystwie, a czekanie w kolejce na deszczu trochę psuje nastrój. W końcu zawiązują pakt, że żadne z nich się nie zabije przed walentynkami. Ich życie się zmienia.

Nie jest to może bardzo oryginalne i głębokie dzieło, nie ma większych niespodzianek, ale to DOBRY film na ciemny (lecz coraz krótszy!) zimowy wieczór. Jest to słodko-gorzki komediodramat z miłą dla ucha ścieżką dźwiękową i ciekawymi postaciami.

Rybka

Zły Film o Dobrych Wakacjach: Najlepsze Najgorsze Wakacje

Zdjęcie: Claire Folger

Zdjęcie: Claire Folger

The Way Way Back

USA, 2013

reż. i scen. Nat Faxon, Jim Rush,

wyk. Liam James, Sam Rockwell, Toni Collette, Steve Carell,

Miało być niezobowiązująco, młodzieżowo, trochę niezależnie, ale przede wszystkim lekko. Wyszło mdło i zamiast wakacyjno-młodzieżowej historii z pewnego amerykańskiego kurortu z aquaparkiem w roli głównej, otrzymaliśmy fabułę przypominającą zjazd po rurze w tymże przybytku po godzinach pracy. Czyli — bez wody umożliwiającej gładki ślizg i z wyraźnym odczuwaniem każdego jednego styku konstrukcji. Co z tego, że nawet szybko zeszło, gdy zabawy z tego — niestety — nie ma żadnej.

Czytaj dalej