DOBRY dokument: Szukając Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

Finding Vivian Maier

USA 2013

reż. John Maloof, Charlie Siskel

Fot. Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

W 2009 roku John Maloof zupełnie przypadkiem kupił na aukcji pudło pełne negatywów po jakiejś niedawno zmarłej staruszce. Rzucił pudło do szafy. Po jakimś czasie zeskanował jeden negatyw, żeby zobaczyć czy to jest czegoś warte, a tam … same decydujące momenty. I się zaczęło.

Czytaj dalej

DOBRY film: Tajemniczy ogród

The Secret Garden

Wielka Brytania 1993

reż. Agnieszka Holland, scen. Caroline Thompson (na podstawie powieści Frances Eliza Hodgson Burnett)

wyk. Kate Maberly, Heydon Prowse, Andrew Knott, Maggie Smith

To jest moja ulubiona mina. Wielokrotnie próbowałam ją odtworzyć, ale niestety nie mam w sobie tyle żółci.

Chyba każdy* ma taką książkę (lub, jak w moim przypadku, KSIĄŻKI) do której wraca tak często, że okładka odpada, jest „zaczytana na śmierć”. Nabokov twierdził, że książkę poznaje się najlepiej podczas „kolejnego czytania”, czy też „kolejnych czytań”; za każdym razem (jeśli książka jest DOBRA) odkrywa się w niej coś nowego. Tak też jest z filmami.  Mam kilka kaset VHS (pamiętacie coś takiego?), których nie można już oglądać nie dlatego, że nikt już ani nie sprzedaje, ani nie naprawia odtwarzaczy wideo, lecz dlatego, że były oglądane tak często, że taśma się przetarła i zaczęły występować specyficzne „zebrowate” pofalowania.

„Tajemniczy ogród” Agnieszki Holland, adaptacja jednej z moich ulubionych (i równie często czytanych) książek z dzieciństwa, należy do takich dzieł „wielokrotnego użytku” . Kaseta VHS nie nadawała się do niczego jeszcze długo przed tryumfem płyt wszelakiego rodzaju. Teraz, rzecz jasna, jestem szczęśliwą posiadaczką DVD, a na Spotify w kółko odsłuchuję wspaniałą muzykę do filmu autorstwa Zbigniewa Preisnera. I powieść, i jej adaptacja, miały wielki wpływ na ośmioletnią (i starszą) Rybkę. W podstawówce, niczym Mary, nosiłam warkocze, skakałam na skakance,  jadłam owsiankę, a w trzeciej klasie przez jakiś czas miałam przerażający zwyczaj wiązania sobie nieumiejętnie wstążek we włosach i noszenia sukienek do kolan i marzenia o byciu wysłaną na jakiś czas do garbatego wuja mieszkającego w wielkim domu wśród wrzosowisk.

Teraz też oglądam ten film z zapartym tchem, mimo, że znam go na pamięć (mogę recytować dialogi z pamięci o północy). To nie on się zestarzał, tylko ewentualnie ja — z przerażeniem odkryłam, że Laura Crossley grająca służącą Martę podczas kręcenia filmu miała tylko piętnaście lat, czyli osiem lat mniej niż ja teraz, a ja ją zawsze miałam za „dorosłą”. Tantrum odstawiane przez Colina – Heydona Prowse’a (który niestety nie grał w innych filmach) są tak cudownie realistyczne, w ogóle dzieci tu grają fenomenalnie.

Cóż, to jest (obok „Gwiezdnych Wojen” i „Matyldy”) najważniejszy film mojego dzieciństwa — jaki jest Wasz?

Rybka

*Niedawno Współautor wyraził wielkie zdumienie tym, że ja wielokrotnie czytam te same książki i oglądam te same filmy. Ja byłam zdziwiona, że on uważa to za coś dziwnego.

Maggie Smith chyba założyła się z kimś, że zagra w jakiejś adaptacji KAŻDEJ klasycznej powieści brytyjskiej. Poza tym chyba podpisała jakąś umowę z diabłem, bo od ponad dwudziestu lat wygląda tak samo.