DOBRY, acz ledwo: Pierwszy Śnieg

cdn.vox-cdn.com„Pierwszy Śnieg” Alfredsona nie ma nic z niepokojąco skomplikowanej intrygi „Szpiega”, nie wywołuje gęsiej skórki jak „Pozwól mi wejść”, ani nie wciąga jak książka Jo Nesbø. Jest to film poprawny, dobry na niezobowiązujące sobotnie popołudnie, ale nic więcej. Bogu dzięki, że zawczasu spodziewałem się klapy. Dzięki temu nabrałem niezbędnego dystansu, by obiektywnie powiedzieć — dobry, ale to tak na granicy.

Czytaj dalej

Katastrofalnie Zły: Sprzymierzeni

allied.png

Gdy ustały pierwsze spazmy śmiechu, minęło paraliżujące niedowierzanie i szokujące zdziwienie pojawiło się pytanie: jak w drugiej dekadzie XXI w. można zrobić tak niewyobrażalnie zły dramat rodzinno-szpiegowski z gwiazdami pokroju Brad Pitt i Marion Cotillard? Aktorzy grają, jakby wiedzieli, w jaką szmirę się wpakowali; fabularne bezsensy potęgowane są kuriozalnymi dialogami i historycznymi nieścisłościami (pod wieloma względami „‚Allo ‚Allo” jest bardziej realistyczne), a nam przychodzi się z tym męczyć prawie dwie godziny. Plotki o rzekomym romansie Pitta i Cotillard były chyba żałosną próbą zdesperowanych speców od marketingu , aby wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie tym wtórnym, a zarazem wyjątkowo durnym filmem.

Czytaj dalej

ZŁY film: Jason Bourne

teaser-trailer.com

Matt Damon nie wystąpił w czwartym filmie z cyklu o superagencie Jasonie Bourne. „Dziedzictwo Bourne’a” z 2012 r. było słabe i mocno naciągane, nie pomógł ani Edward Norton, ani Jeremy Renner (ok, wyzłośliwiam się trochę z Rennerem, bo bardziej mi on pasuje w rolach niefortunnych bohaterów niż sjerjoznych zabijaków…). Kiedy zatem okazało się, że Matt Damon wraca, pojawiła się nadzieja, wsparta obiecującym zwiastunem. Niestety, najnowsza produkcja inspirowana prozą Roberta Ludluma jest potrawą wyjątkowo ciężkostrawną, a plask dłoni opadającej na moje czoło po seansie, jaki wyjątkowo głośno rozszedł się po sali kinowej, niech będzie najlepszym świadectwem tego, co musiałem przeżyć… 

Czytaj dalej