Zły film: Juliusz

Zwiastun obiecujący zabawne przygody umęczonego inteligenta, choć na trochę lżejszą nutę niż „Dzień Świra”, okazał się niestety być sequelem „Kampera”. Bohater jest łajzowatym i bucowatym nieogarem, zrzucającym na wszystkich dookoła winę za swoje kijowe życie. Dostaje od losu szansę by stać się aktywnym podmiotem swojego życia, ale naprawdę nie rozumiemy, dlaczego ktoś miałby go nią obdarować. Żarty są lepsze lub gorsze, ale to pierdzenie Mecwaldowskiego wywołało chyba największy entuzjazm. I to niech będzie najlepszym podsumowaniem komedii jesieni…

Czytaj dalej

DOBRY rosyjski film: Geograf przepił globus

Za: vaspress.com

Za: vaspress.com

Geograf globus propil

Rosja, 2013

reż. Aleksandr Veledinsky,

scen. Rauf Kubayev, Aleksandr Veledinsky, Walery Todorovsky,

wyk. Konstanty Khabensky, Elena Lyadova

Znalezienie w sieci, nawet rosyjskojęzycznej, hasła „rosyjska nowa fala” jest trudne. Kompleksowy spis podany przez Aloszę Bezhumanova na portalu mubi.com zawiera filmy powstające jeszcze pod koniec lat 90. („Brat” z fenomenalną ścieżką dźwiękową) po najnowsze produkcje, w tym recenzowane na tym blogu dawno temu „Niebiańskie żony łąkowych maryjczyków”. Jeśli wierzyć Alosze, nawet wśród krytyków rosyjskich nie ma zgody na to, czy rzeczywiście można mówić o tak uwielbianej przez filmowych geografów nowej fali. Wydaje się, że po prostu od jakiegoś czasu w Rosji zaczęły powstawać DOBRE filmy, różnorodne, dotykające wielu tematów i wymykające się próbom wrzucenia do jednego worka. Jakiej metki byśmy nie przydali „Geografowi, który przepił globus”, mamy tutaj do czynienia z DOBRYM dramatem zza wschodniej granicy.

Czytaj dalej

DOBRY film: 22 Jump Street

Źródło: www.thebounce.ca

Źródło: www.thebounce.ca

22 Jump Street

USA, 2014

reż. Phil Lord, Christopher Miller,

scen. Michael Bacall, Oren Uziel, Rodney Rothman

wyk. Jonah Hill, Channing Tatum

Pamiętacie „21 Jump Street”? Pytam o film z 2012 r., a nie serialowy oryginał z lat 1987-91 z Johnym Deppem. Podobało się? No cóż, nie było rewelacyjnie, ale film miał swoje momenty. No i najważniejsze — pod płaszczykiem motywu melancholijnego powrótu do pięknych i niewinnych czasów coolegu przemycano żarty niezwykle trafnie ukazujące, jak bardzo zmieniła się obyczajowość młodzieży w ostatnich kilku latach. Okazało się, że z gejów się nie śmiejemy, a wegetarianizm jest czymś oczywistym. W kolejnym filmie o przygodach pary policjantów, którzy pod przykrywką pracują w instytucjach edukacyjnych, z grubsza chodzi o to samo. Powrót do młodości z intrygą kryminalną w tle. I podobnie jak poprzednia część, „22 Jump Street” choć nie grzeszy trzymającą w napięciu od początku do końca fabułą czy festiwalem świetnych żartów, to mimo wszystko jest DOBRĄ komedią na gorące letnie popołudnie.

Czytaj dalej