Dobry, choć bliski teatrowi telewizji film: Dyplomacja

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Film jest srogim zaskoczeniem dla tych, którzy spodziewają się krwi, jatki i wojennej zawieruchy. W końcu podstawą jest dramat rozpisany właściwie jako dialog dwóch bohaterów, a jak mówi sam jeden z bohaterów „Jestem dyplomatą, a nie żołnierzem”. Fakt, są sceny walki, ale wojna jest raczej w tle, gdzieś na zewnątrz pokoju, w jakim toczy się akcja. Choć adaptacja sztuki Cyrila Gely koncentruje się właśnie na bardzo długiej rozmowie, jaką miał odbyć ówczesny poseł szwedzki (dzisiaj powiedzielibyśmy ambasador) z generał-gubernatorem Paryża w sierpniu 1944 r., gdy do stolicy Francji zbliżali się już alianci, wszyscy i tak znamy finał, a miejscami mamy poczucie, że oglądamy teatr telewizji, to jest to dobre kino, z cholernie interesującą historią w tle.

Czytaj dalej