DOBRY film z intrygującą potrawą, czyli „What if”

Co jakiś czas trafiamy na film, którgo polski tytuł jest tak durnie dobrany, że go bojkotujemy. Oto jeden z takich przypadków. U nas w kinach to się nazywa „Słowo na M”., prawdopodobnie dlatego, że w niektórych anglojęzycznych krajach reklamowano ten film jako „The F Word” (chodzi oczywiście o FRIENDSHIP). Niestety zamiast „Słowa na P” (jak PRZYJAŹŃ) mamy generyczny tytuł, który mógłby nosić jakikolwiek film. 

źródło: radiotimes.com

źródło: radiotimes.com | Grają DOBRY film!

What if/The F Word

Kanada, Irlandia 2013

reż. Michael Dowse

scen. Elan Mastai (na podst. sztuki T.J. Dawe’a i Michaela Rinaldiego)

wyk. Zoe Kazan, Daniel Radcliffe, Adam Driver, Mackenzie Davis

Lato się chyba naprawdę skończyło. Jest wstrętnie, zimno, czasem siąpi. Brr. Trzeba owinąć się kocykiem i obejrzeć coś uroczego. Ten film jest i uroczy, i DOBRY. A na dodatek inspiruje kulinarnie (o tym później). Strzał w dziesiątkę.

Gdzieś już to widzieliśmy: Wallace (Radcliffe) i Chantry (Kazan) poznają się na imprezie, gdzie dobrze im się gada przy lodówce z fajnymi magnesami. On jest sfrustrowany, ona ma chłopaka. Zostają przyjaciółmi. Czy tylko to ich łączy? Co by było gdyby…?

Jak zobaczyłam zwiastun pomyślałam: „O nie! Kolejny przewidywalny film, w którym się udowadnia, że kobieta i facet niby nie mogą się  przyjaźnić, a tym razem jeszcze  trzeba oglądać tą parszywą mordę Radcliffe’a. Ale było z niego ładne dziecko, a teraz co?”. Tak pomyślałam, nic na to nie poradzę. Na szczęście film mnie pozytywnie zaskoczył, a nawet szczegóły zakończenia mnie trochę zdziwiły (pozytywnie). Oczywiście, nie trudno domyśleć się, jak to się skończy (kto z kim itd.), ale „What if” pokazuje, że kobieta i mężczyzna MOGĄ się przyjaźnić, nawet jeśli potem ta przyjaźń może się przerodzić w coś bardziej romantycznego. A nawet Radcliffe nie dość, że mnie tym razem nie denerwował, to był całkiem w porządku, zwłaszcza, że jest bardzo dobrze zgrany z Zoe Kazan, która jest tu świetna.

Czytaj dalej