DOBRY film: Nice Guys. Równi goście.

NICEGUY-master768-v2

Kraków. Przełom wiosny i lata. Semestr się kończy, Festiwal Miłosza trwa, poezja unosi się wśród smogu. Czasem trzeba odpocząć:obejrzeć film, w którym bohaterowie się naparzają, łamią nawzajem kończyny i wielokrotnie spadają z dachu. 

Czytaj dalej

Dobry rok, czyli DOBRY film ze ZŁYM przesłaniem

Provencal villa,Chateau La Canorgue,villa in Good Year movie (12)

Fot. roomsbloom.blogspot.com | Słońce, ogród, basen, hamak… tego chcę na Gwiazdkę (obędę się bez Russella Crowe)

A Good Year

USA/Wielka Brytania 2006

reż. Ridley Scott, scen. Mark Klein (na post. powieści Petera Mayle’a)

wyk. Russell Crowe, Marion Cotilard,Tom Hollander, Albert Finnay

Zima trwa, święta w sklepach, dzieci demolujące domy i znęcające się nad biednymi nieudacznikami na ekranach. W zimne dni człowiek (a przynajmniej pisząca te słowa ryba) potrzebuje trochę eskapizmu i ucieczki od krasnali przebranych na czerwono. Potrzeba słońca, wina, jedzenia, willi z basenem i przyczepiających się jazzowych kawałków. To wszystko znajdziecie w filmie Dobry rok.

Znam ten film dobrze, ponieważ jeden z domowników dość często go sobie puszcza. Jest to jeden z tych filmów, w których właściwie nic się nie dzieje, ale i tak ogląda się miło. Jest to zbiór pięknych ujęć, świetnie dobranej, choć chwilami lekko kiczowatej, muzyki, uroczych i śmiesznych scen, pięknej Prowansji. Jest przewidywalny, a wątek miłosny jest dość zbędny, ale to w ogóle nie przeszkadza. Dobry rok ma też okropne przesłanie, w sam raz na święta: możesz być wstręty, niewdzięczny wobec starszych, opryskliwy i niedobry, możesz ganiać za mamoną i niszczyć kariery rywali, i tak dostaniesz piękny dom z winnicą w Prowansji, gdzie znajdziesz szczęście, radość, znośną rodzinę, miłość i przyjaźń.  

Czytaj dalej

ZŁY film: Noe: Wybrany przez Boga

Źródło: blogs.discovermagazine.com

Źródło: blogs.discovermagazine.com

„Noah”

USA, 2014

reż. Darren Aronofsky

scen. Darren Aronofsky, Ari Handel

wyk. Russell Crowe, Jenniffer Connelly, Anthony Hopkins, Emma Watson,

W kinie był tłok. Nie byłem zdziwiony, bowiem jak dzień wcześniej szukałem miejsca, gdzie można zobaczyć najnowszy film Darrena Aronofskiego, trochę się naszukałem przybytku, mającego się znajdywać naprzeciwko Traders Hotel, w centrum Rangunu. Zajrzałem więc do wszystkich okolicznych kin, tylko po to, by się dowiedzieć, że wersja oryginalna jest wyświetlana jedynie w Nay PyI Taw. Od początku było uroczo — bilet za 2 dolary, sklepik oferujący jaja przepiórcze, obsługa odziana w cudne różowe uniformy, bilety pokryte mjanmarskimi szlaczkami i śpiewanie na baczność hymnu przed rozpoczęciem projekcji. Potem było trochę mniej sympatycznie, gdy okazało się, że ktoś, wbrew zaleceniom, nie tyle ma włączony telefon, co jeszcze przez niego rozmawia! Do tego miarowe chrupanie dochodzące z początku zewsząd… Ale na szczęście po jakimś czasie chipsy się skończyły i można było się oddać oglądaniu ponad dwugodzinnego, najnowszego dzieła reżysera „Requiem dla snu” czy „Czarnego Łabędzia”.

Czytaj dalej